Reklama

Pierwsze skoki

galopuje.pl
29/09/2011 18:11
Niedziela. Kiedy poszłam na pastwisko po konia było koło południa; upał i zdenerwowana Balbina opędzająca się od much. W tym dniu towarzyszyła mi młodsza kuzynka, Natalia, której również podobają się konie i prosiła mnie o lekcje jazdy. No więc wzięłyśmy klacz i zaprowadziłyśmy do stajni, a tam napoiłyśmy, wyczyściłyśmy i oporządziłyśmy ją.. No i poszłyśmy jeździć. Much końskich było mnóstwo! Najpierw lonża ale Balbina nie potrafiła się skupić – muchy cały czas ją gryzły.. i w końcu zdecydowałam, że to nie ma sensu żeby się tak męczyła. Jej szyja była cała pogryziona, w bąblach! Więc podprowadziłam ją do płotu i przywiązałam. Z upływem 15-stu minut much było coraz mniej a koń się uspokoił. Posadziłam Natalię na Balbinę i zapięłam lonżę. Po godzinnej lekcji Natalii, chciałam jeszcze na chwilę dosiąść Balbinę na oklep. I tak zrobiłam! Ściągnęłam siodło wytarłam spocone miejsce, chwilę odczekałam i wsiadłam. Po energicznej lekcji w siodle z nowicjuszem, chciałam jeszcze rozstępować konia. Stępując, Balbi nagle zakłusowała a ja nakierowałam konia na leżący na ziemi pień, z myślą, że Balbina przez niego przekłusuje z taką gracją jak ona to potrafi, czyli wysoko szyja, ogon do góry, a nogi tak wysoko i kłus prawie w miejscu (tak jak wcześniej ją tego uczyłam za pomocą drągów). A ona widocznie się czegoś spłoszyła, bo zerwała się w bardzo szybki kłus i zamiast z wdziękiem przekłusować to przeskoczyła! I od tej pory zaczęłam z nią ćwiczyć skoki. A wcześnie przed choćby malutką przeszkodą (np. cieniutkim palikiem za kostkę) panikowała, stawała dęba itp. Za drugim podejściem do tego samego pnia się trochę bała ale zaufałyśmy sobie i znów nam się udało. Skoczyłam jeszcze kilka razy i dałam jej spokój, bo była już wykończona. Następnego dnia znowu – skoki i lekcja. Tylko tym razem na odwrót. Przeszkody z dnia na dzień robiłam trochę wyższe. Dla Balbiny nie stanowiło to żadnego problemu, ponieważ szybko się uczyła i coraz pewniej podchodziła. Zaufała mi a ja jej – tyle, że ja byłam jej za to bardzo wdzięczna, ponieważ ja nie miałam wielkiego doświadczenia w skokach, mimo, że uczyłam się już skakać rok wcześniej… Dzięki naszemu wzajemnemu zaufaniu możemy się zapisywać już na zawody, a dzięki Natalii (i nie tylko) możecie oglądać teraz nasze zdjęcia, na których widać postępy. ;)) A Wam dziękuje za poświęcenie chwili na mój wpis!
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo galopuje.pl




Reklama