Niedziela. Kiedy poszłam na pastwisko po konia było koło południa; upał i zdenerwowana Balbina opędzająca się od much. W tym dniu towarzyszyła mi młodsza kuzynka, Natalia, której również podobają się konie i prosiła mnie o lekcje jazdy. No więc wzięłyśmy klacz i zaprowadziłyśmy do stajni, a tam napoiłyśmy, wyczyściłyśmy i oporządziłyśmy ją.. No i poszłyśmy jeździć. Much końskich było mnóstwo! Najpierw lonża ale Balbina nie potrafiła się skupić – muchy cały czas ją gryzły.. i w końcu zdecydowałam, że to nie ma sensu żeby się tak męczyła. Jej szyja była cała pogryziona, w bąblach! Więc podprowadziłam ją do płotu i przywiązałam. Z upływem 15-stu minut much było coraz mniej a koń się uspokoił. Posadziłam Natalię na Balbinę i zapięłam lonżę. Po godzinnej lekcji Natalii, chciałam jeszcze na chwilę dosiąść Balbinę na oklep. I tak zrobiłam! Ściągnęłam siodło wytarłam spocone miejsce, chwilę odczekałam i wsiadłam. Po energicznej lekcji w siodle z nowicjuszem, chciałam jeszcze rozstępować konia. Stępując, Balbi nagle zakłusowała a ja nakierowałam konia na leżący na ziemi pień, z myślą, że Balbina przez niego przekłusuje z taką gracją jak ona to potrafi, czyli wysoko szyja, ogon do góry, a nogi tak wysoko i kłus prawie w miejscu (tak jak wcześniej ją tego uczyłam za pomocą drągów). A ona widocznie się czegoś spłoszyła, bo zerwała się w bardzo szybki kłus i zamiast z wdziękiem przekłusować to przeskoczyła! I od tej pory zaczęłam z nią ćwiczyć skoki. A wcześnie przed choćby malutką przeszkodą (np. cieniutkim palikiem za kostkę) panikowała, stawała dęba itp. Za drugim podejściem do tego samego pnia się trochę bała ale zaufałyśmy sobie i znów nam się udało. Skoczyłam jeszcze kilka razy i dałam jej spokój, bo była już wykończona. Następnego dnia znowu – skoki i lekcja. Tylko tym razem na odwrót. Przeszkody z dnia na dzień robiłam trochę wyższe. Dla Balbiny nie stanowiło to żadnego problemu, ponieważ szybko się uczyła i coraz pewniej podchodziła. Zaufała mi a ja jej – tyle, że ja byłam jej za to bardzo wdzięczna, ponieważ ja nie miałam wielkiego doświadczenia w skokach, mimo, że uczyłam się już skakać rok wcześniej… Dzięki naszemu wzajemnemu zaufaniu możemy się zapisywać już na zawody, a dzięki Natalii (i nie tylko) możecie oglądać teraz nasze zdjęcia, na których widać postępy. ;))
A Wam dziękuje za poświęcenie chwili na mój wpis!
Komentarze