7.07.2011-to była moja najlepsza lekcja(do tej pory.)Przed lekcją musiałam razem z Olą wyczyścić Brawura.Jeździłam na niej samodzielnie(potrafię ale musiałam sobie trochę przypomnieć)Jeździłam z takimi dziewczynami które mają ok 14-16 lat.Są bardzo miłe.Wyjątkowo jeździłam na koniu Goździku .To siwy ogier.Cudownie mi się jeździło razem z moją przyjaciółką Ola która jeździła na Brawurze(dzisiaj gorzej jej szło ruszanie do stępa i do kłusa). Niestety Goździk nie lubi innych koni dlatego musiałam jeździć na uboczu.Później doszła do nas jedna z dziewczyn która poznałam dawno temu.Nazywa się Ania(albo Asia).To jedna z tych dziewczyn o których wcześniej mówiłam.Ania przyjechała na klaczy Puszta dla której Goździk zrobił by wszystko.No i się zaczęło.Zarzucanie łbem,krzyżowanie nóg,uchodzenie na bok.A to wszystko robił ze mną na grzbiecie i po to aby zwrócić na siebie uwagę klaczy. Niestety Olę zaczął boleć brzuch dlatego musiała skończyć.Ja jeszcze jeździłam.Na miejsce Oli weszła druga fajna dziewczyna Paulina.Jeździłyśmy razem.W pewnej chwili Goździk zagalopował.Kocham to uczucie :*.Po jeździ musiałam umyć Goździka.Później sama (po raz pierwszy) prowadziłam konia a dokładnie Pusztę w ręku a Ania ją myła.(Wszystkie konie myłam razem z Asią).Musiałam jeszcze wprowadzić pusztę do boksów,umyć ogłowie Brawura(miała to zrobić Ola ale jej nie było).Ania i Paulina spytały się czy ich nie podwieziemy.(byłam wtedy z dziadkami). Zgodziliśmy się.Było nam trochę ciasno z tyłu we trójkę ale jakoś dojechałyśmy na miejsce.Dziewczyny wysiadły a ja pojechałam do babci.To był wspaniały dzień ;)
Komentarze