Wystająca „antena” z plecaka to znak rozpoznawczy, że ktoś właśnie idzie na trening, albo wraca z jazdy. Baty są jednym z pierwszych zakupów kiedy zaczynamy jeździć konno. W każdej siodlarni znajduje się przynajmniej kilka mniej lub bardziej zużytych batów i palcatów, ale który wybrać na jazdę? Ujeżdżeniowy czy palcat? Kiedy już zaczynamy jeździć z batem proponuje najpierw wybrać palcat – dzięki temu nasza ręka przyzwyczai się do trzymania w jednej ręce wodzy i bata, a my będziemy panować nad jego ruchem. Pamiętam, kiedy zaczynałem jeździć z batem ujeżdżeniowym, że moje nieświadome komendy dawane koniowi (przy wsiadaniu, przekładaniu z prawej do lewej ręki, czy nawet podczas galopu) niejednokrotnie utrudniały mi jazdę bo po prostu nie miałem świadomości gdzie znajduje się drugi koniec i czy dotyka konia czy nie. Kiedy już przyzwyczaimy się do jazdy z palcatem to proponuje dopiero wtedy spróbować z batem ujeżdżeniowym. Jak powinien taki bat leżeć? Są różne szkoły trzymania bata, kiedy akurat nie musimy go używać. Mi najbardziej pasuje trzymanie go w „zagłębieniu” nogi pomiędzy kolanem a udem. Dzięki temu mamy pewność, że bat nie działa na konia, a jeżeli chcemy go użyć to mamy tak samo daleko do łopatki, jak i do zadu. Zdecydowanie odradzam trzymanie bata na udzie, ponieważ przy odstawianiu ręki będziemy nieświadomie dotykać konia po zadzie i dawać mu sygnały, które nie koniecznie są spójne z tym co akurat robimy w siodle. Oczywiście każdy powinien słuchać się przede wszystkim swojego instruktora, ale warto też czerpać wiedzę od starszych kolegów, żeby nie popełniać błędów, które robili inni.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze