Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Kask niby nie potrzebny, no bo po co, ale upadków wiele... ...rąbnąć gołą głową- nic przyjemnego (-;
Racja... Niedawno musiałam zakładać "Po co? Jeszcze nigdy nie spadłam na łeb"- myślałam. I się przekonałam jak rąbnęłam nim w ścianę... Nawet w kasku trochę mnie łeb bolał ale z głową wszystko było OK
U siebie na lekcjach jazdy konnej nigdy nie pozwalam nikomu wsiąść na konia bez kasku - powód jest jeden podstawowy: nieważne, czy ja czy ktoś, kto na tego konia wsiada na niego i zna go bardzo dobrze (a przynajmniej tak się mu wydaje), to jest tylko ZWIERZĘ, które posiada swoje instynkty, nad którymi czasem nawet wytrawny jeździec i koniarz nie jest w stanie zapanować. Bezpieczeństwo jest najważniejsze. Poza tym nie korzystałam nigdy z oświadczeń o odpowiedzialności jeźdźca i po prostu informowałam, że odpowiadam za zdrowie i życie każdego kto pod moim okiem wsiada na konia i dlatego kask jest elementem nieodłącznym - inną sprawą oczywiście było przytaczanie, jeśli istniała taka potrzeba argumentów tzw. z życia wziętych o upadkach, urazach i śmiertelnych zdarzeniach. Jeśli natomiast chodzi o osoby jeżdżące bez instruktora "na swoim podwórku" bez kasku jest to dla mnie dowód na kompletny brak rozsądku, wyobraźni i odpowiedzialności.
Myślę, że tacy "odważni" szybko sięgneliby po kask, gdyby zobaczyli jak ktoś spada na głowę. Ja już miałam tą wątpliwą przyjemność być świadkiem takiej sytuacji i wówczas kask uratował tej osobie życie.
Dokładnie. Niestety wiele osób decyduje się na jazdę bez kasku ,, bo koń spokojny" albo ,, dziś nie skaczę, to nie potrzebuję ". To bzdury. Gdybym ja nie nosiła kasku, to już od dawna wąchałabym kwiatki od dołu! Serio, kiedyś spadłam ryjąc głową pole... no nie ważne. Artykuł bardzo ciekawy i szczery!
Wydaje mi się że takie jeżdżenie do pierwszego upadku na głowę. Jeżeli człowiek przeżyje to zmądrzeje może, i zacznie kask wkładać. A jak nie to znaczy że życie mu nie miłe. Ja jestem osobą pełnoletnią i jeżeli idę na jazdę to zawszę wkładam kask. Ewentualnie do zdjęć czy coś to na chwilę zdejmuję.
Niestety coraz to modniejsze jest jeżdżenie bez kasku. Mam koleżankę która ma 13 lat, swojego konia, jeździ bez instruktora i nie zakłada kasku bo po co? Eh.. mało to wypadków było? Człowiek zrozumie jak sam najgorszego doświadczy. Pozdrawiam!
Kask niby nie potrzebny, no bo po co, ale upadków wiele... ...rąbnąć gołą głową- nic przyjemnego (-;
Racja... Niedawno musiałam zakładać "Po co? Jeszcze nigdy nie spadłam na łeb"- myślałam. I się przekonałam jak rąbnęłam nim w ścianę... Nawet w kasku trochę mnie łeb bolał ale z głową wszystko było OK
U siebie na lekcjach jazdy konnej nigdy nie pozwalam nikomu wsiąść na konia bez kasku - powód jest jeden podstawowy: nieważne, czy ja czy ktoś, kto na tego konia wsiada na niego i zna go bardzo dobrze (a przynajmniej tak się mu wydaje), to jest tylko ZWIERZĘ, które posiada swoje instynkty, nad którymi czasem nawet wytrawny jeździec i koniarz nie jest w stanie zapanować. Bezpieczeństwo jest najważniejsze. Poza tym nie korzystałam nigdy z oświadczeń o odpowiedzialności jeźdźca i po prostu informowałam, że odpowiadam za zdrowie i życie każdego kto pod moim okiem wsiada na konia i dlatego kask jest elementem nieodłącznym - inną sprawą oczywiście było przytaczanie, jeśli istniała taka potrzeba argumentów tzw. z życia wziętych o upadkach, urazach i śmiertelnych zdarzeniach. Jeśli natomiast chodzi o osoby jeżdżące bez instruktora "na swoim podwórku" bez kasku jest to dla mnie dowód na kompletny brak rozsądku, wyobraźni i odpowiedzialności.