Reklama

Było sobie źrebię - cz. II

28/07/2010 17:38
Ergo zniknął z mojego życia. Ponoć w każdej historii suma wszystkich radości musi równać się sumie wszystkich smutków, tak więc pogodziłam się z rozstaniem. Został mi po nim jedynie przyduży źrebięcy kantar, który przypominał mi o znajomości z nim, o tej krótkiej bajce pisanej przez rzeczywistość.

Wydawałoby się, że ten rozdział jest już zamknięty. A jednak! Los potrafi zaskakiwać i kierować naszym życiem z niespotykaną kapryśnością. Oto dwa lata po tym, jak Ergo został sprzedany… kilka dni po jego czwartych urodzinach… znajduję jego zdjęcia w sieci! Och, jak wdzięczna byłam w tamtym dniu dziełu ludzkości, zwanemu Internetem! Wysłane zapytanie, nerwowe oczekiwanie na odpowiedź… tak, to z pewnością ten sam koń! Okazało się, że mieszka w SK Runowo, stajni położonej zaledwie kilkadziesiąt kilometrów od miejsca mojego zamieszkania. Radości nie było końca!

Pojechaliśmy. Nieśmiało zajrzałam do stajni, wstrzymując oddech. Mój wzrok wędrował od boksu do boksu, wypatrując znajomej rudej sierści. Jest! Stał w boksie, lekko zaspany, nieświadomy mojego wzruszenia. Gdy podeszłam do niego, postawił uszy i spojrzał na mnie, jakby mówił: „No, wreszcie jesteś. Czemu tak długo to trwało?” Wtuliłam twarz w jego pysk, tak znajomy, a jednocześnie tak obco dojrzały. Ze źrebięcia Ergo przeistoczył się przecież w uroczego podlotka o aksamitnych chrapach, zgrabnym zadzie i podkutych srebrnymi podkowami kopytach. Przez całą jego sylwetkę przebijała dojrzałość, dorosłość. Nie był już tym uroczym, skorym do psot maluchem. Potem jednak spojrzałam w jego oczy, tak zaskakująco znajome, nie zmienione. W jeziorach tych oczu odbijały się, jak klatki dawno zapomnianego filmu, wspomnienia tego, co dane nam było wspólnie przeżyć. Zrozumiałam wtedy, że zmiana była tylko powierzchowna, podobna tej, jaką przeszłam ja sama przez ostatnie dwa lata. Mimo upływu lat wciąż byłam przecież tą samą, zakochaną po uszy w koniach dziewczynką, a on wciąż był przecież moim kochanym źrebaczkiem, moim Ergo! Jak dobrze było mieć pewność, że ma się dobrze i jest zdrowy!

Wychodząc ze stajni miałam świadomość, że to na pewno nie jest nasze ostatnie spotkanie. Czekaj na mnie Ergusiu, jeszcze do Ciebie wrócę!


C.D.N.
Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    magnat15 2011-12-24 14:26:14

    Wzruszające

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    patrycja13 2010-08-02 08:22:58

    Świetna historia, a Ergo gdy do niego podeszłaś na pewno Cie poznał od razu:)))Super się to czytało. :)Pozdrawiam :)

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    redakcja 2010-07-29 17:15:55

    NIC DODAĆ, NIC UJĄĆ!! To było wzruszające i pięknie niczym sen... Będzie ciąg dalszy?

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo galopuje.pl




Reklama