Reklama

Cavaliada 2012 Poznań

Cavaliada 2012
Grudniowe zawody organizowane na terenie MTP zawsze budziły moje zainteresowanie. Od samego początku jeden dzień w roku był przeznaczony przeze mnie na obserwację zmagań na parkourze, przeglądanie stoisk handlowych, obserwację dodatkowych atrakcji.
Zaczynało się bardzo skromnie. Jedna hala, choć ogromna, przeznaczona była na imprezę sportową i handlową. Nie brakowało i gastronomii. Po początkach przyszły lata chude dla imprezy. Aż nastał czas Cavaliady. W tym roku już drugiej edycji. Impreza wyszła też poza granice Poznania. W Poznaniu już była, a odbędzie się jeszcze w Warszawie i Lublinie. Możemy się tylko cieszyć.
Jakie były emocje sportowe możemy przeczytać choćby na oficjalnej stronie imprezy. Ja odnotuję tylko jedną rzecz, wysokość wszystkich nagród, około pół miliona złotych! To naprawdę podnosi rangę imprezy.
Ale nie chcę tu pisać o tym. Wspomnę o rzeczach których gdzie indziej nie przeczytacie. Mianowicie o całej otoczce imprezy sportowej. A to dlatego że rozwój sportu konnego nie jest tak naprawdę związany z tym co dzieje się na parkourach. To co spowoduje że dzieci będą chciały jeździć konno to tak naprawdę imprezy towarzyszące tym zawodom. I tych nie brakowało. I ja je oglądałem z wielkim zaciekawieniem. Były pokazy najmłodszych na koniach, były przejażdżki dla dzieci. Były pokazy jeździeckie niepełnosprawnych. I chwała za to organizatorom. Zwłaszcza że te pokazy nazwane przez organizatorów Cavaliada Show były bardziej dostępne poprzez niższe ceny biletów. Ale jak już pewnie się domyślacie chcę tu również pewne rzeczy skrytykować.
Osobiście w Show zainteresował mnie turniej rycerski. Przeczytałem sobie regulamin turnieju umieszczony na stronie Cavaliada.pl. Ho, ho, trafienie kopią w tarczę tyle punktów, zrzucenie z konia tyle, mój boże obejrzę sobie prawdziwy turniej, będą szranki, będą bojowe konie (w nie celowanie kopią wzbronione, a jakże), muszę to obejrzeć. No i … wyszło paru wojów w wojłokach i powiem szczerze poszedłem sobie obejrzeć stoiska handlowe.
Jak już kiedyś wspominałem czasy przed Cavaliadowe, impreza odbywała się w jednej hali. Wchodziło się, strzepywało śnieg z butów, oddawało odzienie w szatni i jak panisko wchodziło w świat handlu, pokazów i sportu. Dziś impreza rozrosła się do wielu hal które razem pewnie mają wraz otoczenie ponad hektar. Bilety które kupiłem sobie w przedsprzedaży, trzeba było wymienić w kasie na inne. Spytam się delikatnie, kto wybrał tego sprzedawcę biletów w internecie? Jak na XXI wiek, przysyłanie biletów które trzeba wymienić na inne pocztą w kopercie, to jakiś żart! Oczywiście za przesyłkę dodatkowa opłata! Dalej jeszcze gorzej. Z holu wypuszczają cię na zastawione samochodami, przyczepami i innym tałatajstwem drogi pomiędzy pawilonami. Żadnych drogowskazów! Nie tak poznański porządek sobie wyobrażam. Drzwi przez które widzisz konie, zamknięte na głucho, te i następne i kolejne. Niektórzy zostawili wierzchnie odzienie przy kasach (pewnie pamiętają lata przeszłe) a tu mróz i trzeba przejść paręset metrów!
Niestety handel też zawiódł moje oczekiwania. Nawet w najbardziej chudych latach, gdy było zaledwie parę stoisk, wychodziłem z obładowany zakupami dla siebie i prezentami dla bliskich. Dziś coraz bardziej wygląda to jak typowe ekspozycje targowe. Zabrakło handlowców, chocby z poprzedniego roku, którzy oferowali towar (oczywiście jeździecki) w naprawdę atrakcyjnych cenach. Jak stugębna plotka głosi, organizator podniósł ceny najmu powierzchni.
A tu taka dygresja, to też jest znak dla rodziców czy powiedzieć dziecku aby wybiło sobie z głowy jeździectwo, czy tez kupiło mu pierwsze akcesorium, czyli nomen omen, bat (czytaj palcat).
I tylko słowa prezesa MTP natchnęły mnie optymizmem. Otóż pan Byrt nawiązał do słów pana Antoniego Chłapowskiego „Każdy polak jeździ konno”. Ja powiem: oby chociaż co tysięczny. Aby nie było to tak jak w Korei Południowej o której śpiewa raper PSY w piosence Gangam Style. Nie przeczytacie tego w tekście tej piosenki, ale co w tym teledysku robią konie? A te ruchy rapera i towarzyszących mu osób to coś mi przypominają. Piosenka jest o najdroższej ulicy w Seulu której mieszkańcy zajmują się... jazdą konną. Innych tam na to nie stać.
Pozdrawiam.
Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Clue 2012-12-16 13:40:11

    Od pewnego czasu mam właśnie wrażenie, że takie imprezy z zapleczem handlowym ostatnimi czasy zeszły na tor "pochwalić się towarem", a perspektyw na powrót do domu obładowanym torbami z zakupami w atrakcyjnych cenach będzie coraz mniej. Jakoś tak... przykro, że targi tracą ten swój klimat obkupienia się korzystnie fajnym sprzętem...

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo galopuje.pl




Reklama