To już ostatnia część mojej opowieści o dużych zawodach w Lumen. Sam przebieg imprezy to efekt współdziałania i zrozumienia wszystkich osób oficjalnych i zawodników. Trzy areny – ich nazwy to „Derby” – od dawnego placu używanego w krosie WKKW, „Garden” – od piaskowo-trawiastego podłoża i „Betula” od nazwy brzozy i konkursy rozgrywane równolegle na każdej z nich wymagają odpowiedniego nastawienia. Najwyższy priorytet ma arena Derby. Tu konkurs rozgrywany jest dokładnie wg list startowej. Jak wspomniałem w pierwszym odcinku jest to tak duży plac, że normą jest przebywanie na nim 4 koni na raz. Sprawny system nagłaśniający, doświadczona ekipa do podnoszenia drągów i doświadczony sędzia prowadzący konkurs to trzy podstawowe warunki tego, aby zawodnicy startowali dosłownie jeden za drugim. 5 s po ukończeniu przebiegu rozlega się gong dla następnej pary. Jeśli jeszcze jakiś drąg leży na ziemi, to czasu jest dosyć, aby go położyć na swoje miejsce. Praktyczna norma do planowania czasu konkursu 2 min na zawodnika dopiero tutaj ma swój realny wymiar; gdyż sam przebieg pochłania ok. 100 s, a tzw. countdown 45s do przekroczenia linii startu, wykorzystywany jest zaledwie w połowie. Będąc na parkurze min. 2 konie wcześniej, każdy ma wystarczająco dużo sposobności, by objechać cały plac, stąd bardzo rzadkie są przypadki, kiedy ktoś podróżuje, przed startem wykorzystując cały przysługujący mu czas 45s. Konkursy na pozostałych parkurach, mając niższe priorytety, rozgrywa się wg listy startowej aktualizowanej na bieżąco. Na ostatnim parkurze „Betula”, lista startowa jest tylko wyznacznikiem ilu zawodników zapisało się do tego konkursu. Każdy przychodzi do stanowiska sędziego na linii startu i wpisuje swój numer konia, nazwę lub jeźdźca na tablicę, używaną do prezentacji – łatwo zmazywaną. Z tej tablicy sędzia podaje przez walki-talkie do sędziówki numery koni, które mają zamiar aktualnie startować i wszystko się toczy. Jednakże nierzadkie są przypadki, kiedy jeździec startując na dwóch różnych parkurach, uczestniczy w rozgrywce na jednym placu, a w tym samym czasie ma wyznaczony start na drugim, pomimo, że się sam wpisał na tablicę. Podobnie zdarza się, że biorąc udział w jednej rozgrywce, musi zrezygnować z udziału w drugiej, gdyż nie ma możliwości ponownego rozprężenia i wystartowania. W większości przypadków komisja sędziowska czeka na uczestnika. Sprawny system walkie-talkie pozwala błyskawicznie zlokalizować zawodnika i wszystko się toczy w miarę planowo.
Niezależnie, czy konkurs pozwalał wygrać kilka, czy kilkaset euro, wszystkie rozliczenia przechodzą przez system informatyczny. W każdej chwili, jeżeli zawodnik uzna, że zakończył swój udział w zawodach, melduje się w biurze zawodów i po 5 min (jeżeli nie ma kolejki ;) dostaje wydruk wszystkich swoich pozycji po stronie Winien i Ma. Taka forma jest bardzo użyteczna do rozliczania wyjazdów, gdyż widać jak na dłoni za co organizator skasował zawodnika i ile wygrał na wyjeździe. Saldo, jak wspomniałem wcześniej regulowane jest wpłaty - gotówką/karta płatniczą, wypłaty – drobne gotówką, większe przelewem na konto zawodnika. Podsumowując tę imprezę warto wspomnieć, iż jest to doskonała okazja, aby rozskakać konie przed sezonem. Parkury są duże, trasy pozwalają oddawać skoki w pełnym galopie, bez zbędnych regulacji w linii. Okolica i infrastruktura daje możliwość spędzenia nawet 3 tygodni w tym miejscu. Nie we wszystkie dni konie muszą skakać, jeżeli mają dzień odpoczynku, są w Lummen padoki, ścieżki oraz place, gdzie można pospacerować rekreacyjnie na koniu, lub się zrelaksować. Ktoś mógłby stwierdzić, że to daleko od naszego regionu i miałby rację. Jednak świat koński to rejon krajów Benelux-u, Francji i Niemiec – tam się odbywają zawody międzynarodowe co tydzień i nierzadko po 2-3 imprezy w tym samym czasie. Prawdą jest, iż kto chce korzystać z tych wszystkich rozwiązań musi się przenieść z końmi do stajni w tamte okolice lub pozostaje mu tylko długa i kosztowna podróż. end
Komentarze