W ostatnim dniu października podczas CSI5*-W Lyon rozegrano dwa konkursy na poziomie Grand Prix. Wydarzenie, które przyciągnęło miłośników sportów jeździeckich do Lyonu, stanowiło wyraźny popis umiejętności aktualnych Mistrzów Europy. Pierwsze skrzypce zagrali Richard Vogel i Justin Verboomen. To oni zwyciężali tego dnia, choć lista startowa pękała w szwach od znanych nazwisk.
Grand Prix CSI5*-W Lyon wystartowało w piątkowe popołudnie. Parkur ustawiono na wysokości 160 cm. Aż 49 par ruszyło do rywalizacji, z czego 10 uzyskało czysty przejazd podstawowy i mogło zawalczyć o końcowy triumf w emocjonującej rozgrywce. Najlepiej poradził sobie Richard Vogel z Niemiec, dosiadający 9-letniego Gangstera Montdesir. Mistrz wyprzedził Bena Mahera, który na wałachu Enjeu de Grisien musiał zadowolić się drugą lokatą. Trzecie miejsce Gerrit Nieberg, tym razem na efektownie umaszczzonym Ping Pong van de Lentamel. Vogel postawił na młodego ogiera. To dopiero trzecie wspólne zawody tej pary. Parkur 160 cm nie przestraszył konia, który wcześniej wygrywał konkursy 145 i 150 cm, a teraz, gdy przychodzi pierwsze Grand Prix na tym poziomie, znów pierwszy na mecie. To był dzień, w którym nawet najciaśniejszy zakręt poszedł bezbłędnie.
Jeszcze przed tym rozegraniem kibice zobaczyli konkurs Grand Prix Freestyle CDI-W. Na czele znaleźli się Justin Verboomen z Belgii na Zonik Plusie. Para pokazała piaffy, passaże, sprężyste ciągi w kłusie i galopie oraz piruety w galopie, które sędziowie ocenili na najwyższe noty. Pomimo jednego błędu w zmianach co tempo, wynik końcowy zatrzymał się na 87,075%. Becky Moody z Wielkiej Brytanii oraz jej własnej hodowli wałach Jagerbomb wyjechali z wynikiem 85,175%, a trzecie miejsce wywalczyła belgijska amazonka Larissa Pauluis z wałachem Flambeau z 79,560%. Polscy kibice obserwowali przejazd Sandry Sysojevy na Maximie Belli. Jej wynik: 76,560% to szósta pozycja w wymagającym gronie. Sysojeva i Maxima Bella zbierały noty za piaffy, passaże, także ciągi w kłusie. Na minus oceny dla elementów stępa oraz momentu zatrzymania i ukłonu.
Rywalizacja w Lyonie miała rytm i energię. Zarówno debiutujący duet Vogla i Gangstera Montdesir, jak i harmonijna współpraca Verboomena z Zonik Plusem pokazują, że emocje, precyzja i odrobina szczęścia idą często razem. Dla niektórych zawodników były to zawody pełne zwrotów. Dla innych test i kolejny krok do marzeń. Z pewnością parkur i czworobok w Lyonie długo będą jeszcze żyć w ich pamięci.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze