W Szwajcarii, zakazen jest jej używanie, w innych krajach jeźdźcy po prostu wolą z niej nie korzystać, a w jeszcze innych dżokeje używają jej z nadmiarem. A więc zadajmy sobie pytanie: Czy czarna wodza jest dobra dla naszego konia? Czy w ogóle można ją nazwać pomocą?
Na początek trochę wprowadzenia: Czarna wodza to wodza pomocnicza. Oprócz niej do tej grupy zalicza się m.in wypinacze, czambony i wytoki. Słóży do utrzymywania głowy konia nisko i uwypuklania jego grzbietu. Używana jest przez doświadczonych jeźdźców, posiadających wiedze, umiejących dobrze kontrolować konia i utrzymywać równowagę. Na pewno taka rzecz w rękach niedoświadczonego jeźdźca może wyżądzić ogromną krzywdę wierzchowcowi. Jednak czy doświadczenie upoważnia do używania jej? Pamiętajmy, że podczas wykorzystywania tego rodzaju pomocy nasz zwierzak wygina szyję i łeb w nienaturalny sposób. Kiedy jeźdźcy jeżdżą na enrgicznych koniach, używają ją do zdysciplinowania swoich wierzchowców. Droga na skróty, która szkodzi zwierzęciu czy pomoc przeznaczona dla zaawansowanych? To jest kwestia naszego indywidualnego postrzegania świata koni i ludzi. Podczas jazdy granice między tymi krainami się zacierają. Teraz wszystko zależy od jeźdźca i od jego indywidualnego postrzegania działania czarnej wodzy.
Czy koń przez to wygląda lepiej?
Niektórzy twierdzą, że koń przez "zawijanie" szyji wygląd lepiejenę ro. W tym momencie wchozi nam na scllkur. W skrócie chodzi o uzyskanie perfekcyjnego ruchu konia. W rollkurze koń maksymalnie "zawija" głowę w stronę szyi. Nie można ukryć, że jeźdźcy występujący na takich koniach osiagają nie bywałe sukcesy, ale równocześnie przy nadmiarze rollkura narażają swojego konia na dyskomfort.
Reasumujać: czarna wodza w rękach niedoświadczonego jeźdźca, jest jak "brzytwa w rękach małpy". Jeśli chodzi o jej działanie na konia, to wszystko od nas zależy czy na to pozwolimy. Czy chcemy za cenę zdrowia naszego wierzchowca kupic lepszy wygląd i szanse na wygraną?
Komentarze