Reklama

Cztery pory roku w siodle: Polska, Gruzja, świat

galopuje.pl
19/05/2016 11:19

TYLKO DLA ORŁÓW – CHEWSURETIA (z cyklu „Cztery pory roku w siodle – Gruzja...)

Gruzja to nie tylko herbaciane wzgórza Batumi, czarnomorskie plaże, kachetyńskie wino i wiekowe zabytki kultury. Gruzja to także wyzwanie dla ludzi aktywnych - surowe piękno smaganych wiatrem szczytów Kaukazu, głębokie doliny rzeźbione rwącym nurtem potoków i hale pokryte kobiercem wonnych traw i kwiatów.


W głębi Kaukazu za wysokimi przełęczami leży Chewsuretia, kraina przez wieki odcięta od głównego nurtu cywilizacji...

Reklama


Spotkanie z Gruzją to nie była miłość od pierwszego wejrzenia. Ledwie przekroczyliśmy granicę w Sarp wpadliśmy w ten gigantyczny bałagan – odrapane rudery, ludzie snujący się bez celu to tu, to tam, kompletny chaos na drogach. Wtedy jeszcze nie podobało mi się - myślałem, że wskoczyliśmy do Gruzji pierwszy i ostatni raz, że następnego roku pojedziemy gdzieś indziej. Nie wiedziałem jak bardzo się mylę, wystarczyło zobaczyć Kaukaz i wszystko się zmieniło. Kompletne zauroczenie – niebotyczne szczyty, głębokie doliny, przestrzeń, ludzie...

Reklama


W Gruzji pierwszy raz w życiu zasmakowałem w prawdziwych konnych wędrówkach po wysokich górach. Nigdy wcześniej nie miałem okazji – wprawdzie podróżując przez Karakorum, Tien-Szan czy Tybet widziałem pasterzy którzy używali koni doglądając stad lub transportując dobytek, nawet czasem wskakiwałem na chwilę w siodło, ale to się nie liczy. To nie była prawdziwa wędrówka – co najwyżej spacerek. Ja potrzebowałem czegoś innego – kilka dni jazdy po pustkowiach, noclegi w namiocie lub pod gwiazdami, przewodnik (lub tylko mapa) – stara szkoła, jak za dawnych lat w pamiętnikach podróżników z XIX i początku XX wieku. W Europie takich przygód już się nie  doświadczy, cywilizacja...

Reklama


Spośród różnych górskich regionów które odwiedziłem w Gruzji najbardziej podoba mi się Chewsuretia, położona około 150 km na północny wschód od Tbilisi, przy granicy z Czeczenią i Inguszetią. Od wschodu sąsiaduje z Tuszetią, od południa z Pszawią, a na zachodzie dochodzi prawie do Gruzińskiej Drogi Wojennej i Kazbeku. Zajmuje kilka głębokich dolin po obu stronach głównej grani Kaukazu. Tylko jedna droga prowadzi do serca Chewsuretii – głównej wsi - Shatili. Jest bardzo trudna i większą część roku (od listopada do czerwca) zasypana przez śnieg, przebiega przez wysoką przełęcz na głównej grani Kaukazu (Datvisjvari 2670 mnpm). Nieliczni mieszkańcy zostają w górach na zimę - pozostali przenoszą się na niziny, gdyż utracili swoją samowystarczalność i nie są w stanie przetrwać w surowych warunkach i odosobnieniu. Do wielu wiosek i osad dostać się można tylko pieszo lub konno. W takich warunkach wykształciła się niezwykła kultura chewsurów – ludzi wolnych, wojowników, którzy nie uznawali nad sobą niczyjej władzy oprócz króla Kachetii. Żyli w niedostępnych górach pracując w polu, polując i wypasając owce i krowy na wysokich halach. Na wezwanie swego władcy schodzili z gór, szybko rozprawiali się z wrogiem i wracali do swojej twierdzy-ojczyzny. Chewsuretia nigdy nie została podbita – mieszkańcy ufortyfikowali doliny i strome zbocza chroniąc się w wieżach kamiennych tworzących nieraz całe kompleksy obronne (np. Shatili, Mutso, Ardoti). Nawet wojska chanów mongolskich, Timura Krwawego, perskich szachów czy Szamila nie były w stanie pokonać tego walecznego ludu. Koń towarzyszył Chewsurom na co dzień – zarówno w ciężkiej pracy, podróżach, polowaniach i wojennych wyprawach. Zgodnie z wierzeniami koń przenosił także duszę zmarłego na tamten świat –  odzwierciedlają to w obrzędy pośmiertne, tzw „koń duszy” i ceremonialne wyścigi konne ku czci zmarłego w dniu pogrzebu i w pierwszą rocznicę. Te zwyczaje można spotkać jeszcze w górach do dzisiejszego dnia. Niestety zanikła umiejętność wyrobu i zdobienia siodeł i uprzęży – kiedyś doskonałej jakości rzędy nabijane srebrem były ozdobą i chlubą każdego wojownika.

Reklama


Pierwszy raz do Chewsuretii trafiłem w 2010 roku – samochodem terenowym wraz z żoną i maleńkimi dziećmi. Wpadłem i wypadłem, ot tak na jeden dzień. Bardzo mi się podobało, ale spieszyłem się zobaczyć inne części Gruzji i postanowiłem, że kiedyś pewnie tu wrócę. Faktycznie wróciłem po dwóch latach, kiedy postanowiłem zorganizować tu rajdy konne. Poznałem Dawida Czinczarauli, który mieszka w Shatili, ma kilkanaście koni i chciał ze mną współpracować. I tak zaczęła się historia mojej dojrzałej miłości – do stromych wąskich wąwozów, zatartych pasterskich ścieżek, skalistych grani i wiecznego śniegu na niebotycznych szczytach. W pierwszą konną wędrówkę wyruszyliśmy jeszcze tego samego roku, w połowie października. W górach to już schyłek sezonu, lada chwila spadnie śnieg i zasypie przełęcze. W ciągu dnia było słonecznie i ciepło, ale po zachodzie słońca nadchodził chłód i ustępował dopiero wraz z nadejściem słońca. Na szczęście nie padał deszcz i cała podróż udała się znakomicie. Od tego czasu wracam tam co roku, kilka razy od lipca do października. Nie będę opisywał poszczególnych rajdów – każdy był inny, testowaliśmy różne warianty tras w zależności od oczekiwań i możliwości uczestników. Myślę, że załączone do tekstu fotografie działają na wyobraźnię lepiej niż tysiące słów. Jedno natomiast łączyło każdy z tych wyjazdów – wszyscy uczestnicy byli szczęśliwi i zadowoleni, nikt nie skarżył się na nudę i nie żałował przyjazdu do Chewsuretii...

Reklama


O Autorze: Jacek Jasiński – z zawodu architekt i archeolog, z zamiłowania koniarz i podróżnik – twórca „Nomadic Life” –  firmy od lat działającej w prowadzeniu i organizowaniu turystyki konnej w najpiękniejszych zakątkach Polski, Gruzji i nie tylko. Nie przepada za tłumem, dlatego na rajdy wybiera miejsca mniej uczęszczane przez turystów – obserwacja świata z bocznych dróg jest o wiele ciekawsze i wzbogaca człowieka o wiele nowych doświadczeń.

Hodowca i miłośnik rasy kabardyńskiej, mały tabun jego konikó sprowadzonych z Północnego Kaukazu w żyje na otwartym terenie w centrum Jury Krakowsko-Czętochowskiej niedaleko Pustyni Błędowskiej.

Reklama


Dalsza część tekstu, więcej fotografii z konnych wypraw po Gruzji oraz informacji o Autorze, koniach kabardyńskich i turystyce konnej na Kaukazie na stronie www.nomadiclife.eu

Zapraszamy do lektury...

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo galopuje.pl




Reklama