Reklama

czy na prawdę uczę się jeździć?

29/12/2013 19:36

Chciałabym dziś zmusić każdego jeźdźca do refleksji: czy na prawdę uczę się jeździć? Ja sama kiedyś zwątpiłam co do odpowiedzi na to pytanie i dla tego jestem teraz już zupełnie innym jeźdźcem, a może nawet człowiekiem. Moja historia zaczęła się 4 lata temu. Od przedszkola chodziłam na festyny, ale nie tak jak inne dzieci, dla zamków i waty cukrowej, ale dla koni. Szczegółowo wypytywałam wtedy "oprowadzacza" o różne rzeczy dotyczące grubiutkiego kucyka, a gdy tylko skończyła się moja przejażdżka, biegłam na koniec kolejki by znów wsiąść na grzbiet tego cudownego zwierzęcia. Pewnego cudownego dnia, w moje urodziny, rodzice w tajemnicy zawieźli mnie do stajni. Nigdy dotąd nie interesowali się jeździectwem, dlatego przy wyborze stajni kierowali się wyglądem koni i budynków oraz łatwością dojazdu. Po pierwszej jeździe instruktorka widywała mnie już regularnie dwa razy w tygodniu. Doszłam przez pół roku do poziomu samodzielnego stępa, kłusa i cavaletek. W stajni pojawił się nowy instruktor. Byłam święcie przekonana co do jego wyszkolenia, zaczęłam nawet płacić za jego specjalne wykłady. Poszło na to naprawdę dużo pieniędzy. Niestety, tak szybko jak rozwijałam się z poprzednią instruktorką, tak wtedy szybko stanęłam w miejscu. Po prawie 3 latach "solidnej" pracy miałam za sobą pierwsze przypadkowe galopy i krzyżaczka. Wtedy właśnie zaczęłam się zastanawiać, czy tak być powinno, ale może z przyzwyczajenia, może z własnej nieświadomości zostałam. Latem wybrałam się na obóz jeździecki. Zupełnie pewna swoich umiejętności (instruktor kilka dni przed, proponował mi zdanie BOJ) wybrałam turnus dla zaawansowanych. O dziwo konie na obozie nie chodziły jeden za drugim w dziesięciokonnym zastępie i nie reagowały na głos! Było to dla mnie niemal nie do pomyślenia i stało się wielką przeszkodą. Nagle nie umiałam ruszyć z miejsca. Właśnie ta sytuacja otworzyła mi oczy- moja obecna kadra niczego mnie nie nauczyła, a utrzymywała mnie w świadomości, ze wszystko idzie w dobrym kierunku, w dodatku na duże (bardzo duże w porównaniu do innych stajni) pieniądze. Zaczęłam szukać stajni i choć w wielu usłyszałam, że "nie nadaję się" lub "nic nie umiem" w końcu znalazłam miejsce, w którym jestem do dziś. Znów jak torpeda ruszyłam do przodu, a po tamtej stajni (właściwie kadrze) zostały jedynie złe nawyki i żal straconego czasu oraz pieniędzy. A ty "uczysz się jeździć"? A może udajesz, że tak musi być, z wygody, albo... głupoty? Ja też nie zwracałam na to uwagi, ale teraz bardzo tego żałuję. Otwórzmy oczy i UCZMY SIĘ jeździć!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    tasala 2014-01-09 17:10:24

    Niestety raczej więcej osób wybiera to co błyszczy, czyli bogate stajnie, wygody i pochlebstwa. Tam gdzie się uczę- dzięki Bogu! liczy się przygotowanie jeźdźca rekreacji jakby zaczynał karierę sportową. Niedopuszczalne są powtarzane błędy . Pochwała to wyjątek i na dodatek dotyczy jakiegoś szczegółu. Łatwo się zniechęcić  i dlatego pewno nie ma chętnych. Tam poprawiają swoje błędy instruktorzy pod okiem tegoż mistrza a czasem jego żony. Nie ma jeźdźca który może sam ćwiczyć i nie nabrać jakiegoś złego przyzwyczajenia dlatego już wiem ,że nie mam co liczyć na to, że będę sama ćwiczyć kiedykolwiek. HEhehe pozastaje jedynie samotna rozprężalnia.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Xenon 2014-01-07 16:06:32

    Ja mam podobny problem, bo po 1,5 roku zwykle cotygodniowej jazdy, nadal jeździłam tylko kłusem w siedmioosobowym zastępie. Teraz szukam nowej stadniny i mam nadzieję, że znajdę rzeczywiście takie miejsce, w którym nie liczą się tylko pieniądze, ale i miłość do koni.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Hrenna 2014-01-04 20:42:42

    To prawda. I choć w większości przypadkach aż żal zostawiać koni, to jednak, jeżeli ktoś chce poprawnie umieć jeździć i się rozwijać, niestety musi iść dalej. Też tak miałam. Na szczęście obudziłam się z tym dużo wcześniej niż moje poprzedniczki, które uczęszczały do pewnej stajni, i straciły parę lat życia, bo instruktorka nauczyła do pewnego momentu (niektórych elementów źle uczyła, aczkolwiek tam wyrobiłam sobie bdb dosiad, ale był problem ze sztywnymi rękoma).

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo galopuje.pl




Reklama