Biotechniki w rozrodzie koni stosuje się powszechnie od XIX wieku. Pierwszą z nich była inseminacja, czyli pobranie nasienia od ogiera i przeniesienie go do macicy jednej lub kilku klaczy. Wykorzystanie inseminacji umożliwia unasiennienie kilku klaczy jednocześnie nasieniem jednego ogiera, ogranicza rozprzestrzenianie się chorób przenoszonych drogą płciową, umożliwia transport nasienia na duże odległości (dzięki chłodzeniu, mrożeniu).
Wiek XX przyniósł już możliwość transplantacji zarodków, czyli przeniesienia zarodka od klaczy-dawczyni do klaczy-biorczyni, której zadaniem jest donoszenie ciąży. Metodę tę zaakceptowało już wiele związków hodowlanych, ze względu na niewielką szkodliwość dla klaczy. Dzięki niej można rozmnażać wybitne klacze sportowe, nie przerywając ich kariery. Kolejnym etapem na drodze rozwoju biotechnik w rozrodzie było zapłodnienie in vitro (IVF), czyli poza organizmem klaczy. Do pobranej komórki jajowej wprowadza się plemniki ogiera, materiał poddaje się inkubacji aż do uzyskania tzw. balstocysty (pierwotne stadium zarodka) i wprowadza do macicy klaczy. Eksperymentalnie stosuje się też międzygatunkową transplantację zarodków, uzyskanych metodą IVF, wówczas np. klacz konia rodzi źrebię zebry.
Prawdziwą rewolucję w naukach biologicznych i etycznych przyniósł eksperyment Wilmut’a i Campbel’a. Wykazali oni, że całkowicie zróżnicowana komórka somatyczna (np. komórka skóry) może powrócić do stanu zarodka i rozpocząć proces rozwoju prowadzący do narodzin zwierzęcia, genetycznie identycznego z dawcą komórki.
Pierwszy klon zwierzęcia przyszedł na świat w 1996 roku, była to słynna owca Dolly. Klonowanie ssaków polega na pobraniu materiału genetycznego z komórki somatycznej i umieszczeniu go w komórce jajowej, pozbawionej wcześniej materiału genetycznego. Komórki hoduje się metodą in vitro do stadium blastocysty, a następnie umieszcza w macicy biorczyni. W wyniku somatycznego klonowania uzyskano dotychczas klony owiec, myszy, bydła, kóz, królików, świń oraz koni.
Pierwsze 3 muły klony urodziły się w USA w 2003 roku. W tym samym roku, we Włoszech urodziła się pierwsza sklonowana klacz, o imieniu Prometea. Aby stworzyć Prometeę naukowcy uzyskali 300 zarodków. Jedynie 14 rozwinęło się podczas inkubacji do stadium balstocysty. Prometea jakiś czas później urodziła źrebię o imieniu Pegaso, co wskazało na to, że sklonowane zwierzęta są płodne i mogą dawać zdrowe potomstwo.
Sukcesem zakończyła się również próba klonowania wałacha Pieraz, jednego z trzydziestu tzw. koni wszechczasów. Pieraz, koń czystej krwi arabskiej, był dwukrotnym Mistrzem Świata w rajdach długodystansowych oraz synem janowskiej hodowli ogiera Pierścień. Spośród 226 sklonowanych komórek uzyskano 34 zarodki, które transplantowano do 12 klaczy biorczyń, uzyskując 3 ciąże, z których jedna zakończyła się urodzeniem ogierka Pieraz-Cryozootech-stallion.
Klonowanie jest obecnie wykorzystywane u koni sportowych. Pozwala na przykład, na uzyskanie genetycznej kopii konia, który nie może być rozmnażany ze względu na wiek. Przykładem jest doskonała klacz, rasy AQH, Royal Blue Boon, czempionka w dyscyplinie cutting, została sklonowana w wieku 26 lat. Dzięki tej metodzie można wykorzystywać w hodowli kopie genetyczne wybitnych koni, które zostały wykastrowane. Scramper, czempion w dyscyplinie barrel racing może przekazywać geny poprzez swojego klona - ogiera Clayton.
W Europie niemal masowo klonuje swoje konie belgijska stadnina Zangersheide. Zaczęto od klaczy wszechczasów – Ratiny Z. Klony otrzymały imię Ratina z dodatkiem Alpha Z, Beta Z i Gamma Z. Obecnie w ofercie stadniny można znaleźć stanówkę ogierami – klonami, Air Jordan Alpha Z, Levisto Alpha Z, Chellano Alpha Z, Zandor Alpha Z.
Firma Cryozootech z Francji, która sklonowała Pieraz’a, szczyci się pozytywnymi wynikami klonowania, wybitnych koni sportowych, takich jak np. Grande Dame Z, zdobywczyni ponad 60 nagród w zawodach najwyżej rangi w skokach przez przeszkody, czy Gem Twist, wybitnego wałacha skokowy, pełnej krwi angielskiej.
Metoda klonowania daje też nadzieję, na przywrócenie liczebności ras koniowatych, uznanych za wymarłe w środowisku naturalnym (utrzymywane tylko w niewoli) takich jak: Koń Przewalskiego, Skyros Pony, Kerry Bog Pony.
Sklonowane konie są takie same genetycznie jak ich pierwowzory, jednak nie są identyczne fenotypowo (cechy organizmu, np. pokrój, właściwości fizjologiczne). Na cechy organizmu mają wpływ nie tylko geny, ale też czynniki środowiska (np. żywienie klaczy w czasie ciąży). Istnieją również prace naukowe wskazujące na to, że u płodów – klonów częściej występują wady, niż u płodów, uzyskanych naturalnie. Jednak zwolennicy metody, podkreślają, że jeśli w wyniku klonowania urodzi się zdrowe źrebię, prawidłowo się rozwija i jest zdolne do uzyskania własnego potomstwa.
Bibliografia:
„Biotechniki w rozrodzie koni”. Tishner M. 2006. Życie Weterynaryjne 81(1) 29;
„Viable off spring derived from fetal and adult mammalian cells. Wilmut I., Schnieke A. E., McWhir J., Kind, Campbell K.1997, Nature 285, 810–813;
www.cryozootech.com
www.thehorse.com/articles/26897/a-chip-off-the-old-block-equine-cloning
www.zangersheide.com
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Szkoda tylko, że nie napisano o tym, że klony NIE mają całkowicie identycznego DNA-przenosi się tylko jądro komórkowe klonowanego organizmu, a nie jego mitochondria, które mają własne DNA. Mało, bo mało, ale jest. Klony mogą mieć nieco inne odmiany i zapewne także parę rzeczy, o których jeszcze nie wiemy na pewno. Nie bez znaczenia jest też to, że przenoszone DNA jest już trochę "zużyte", zdążyło nieco zmutować przez całe życie dawcy, a liczba możliwych do przeprowadzenia podziałów komórkowych jest odpowiednia dla jego wieku, a nie dla źrebaka-klona. A jeśli wiemy, że podziały komórkowe służą też regeneracji organizmu, to już trochę słabo. Ale generalnie klonowanie może czasami być szansą.
Dokładnie tak, w USA jest kilka firm, które klonują ukochane zwierzęta domowe ;) trzeba jednak pamiętać, że to genetyczny "brat bliźniak", a nie dokładna kopia osobnika
Jest to jakiś sposób na nieśmiertelność swojego ulubionego konia... :)
Szkoda tylko, że nie napisano o tym, że klony NIE mają całkowicie identycznego DNA-przenosi się tylko jądro komórkowe klonowanego organizmu, a nie jego mitochondria, które mają własne DNA. Mało, bo mało, ale jest. Klony mogą mieć nieco inne odmiany i zapewne także parę rzeczy, o których jeszcze nie wiemy na pewno. Nie bez znaczenia jest też to, że przenoszone DNA jest już trochę "zużyte", zdążyło nieco zmutować przez całe życie dawcy, a liczba możliwych do przeprowadzenia podziałów komórkowych jest odpowiednia dla jego wieku, a nie dla źrebaka-klona. A jeśli wiemy, że podziały komórkowe służą też regeneracji organizmu, to już trochę słabo. Ale generalnie klonowanie może czasami być szansą.
Dokładnie tak, w USA jest kilka firm, które klonują ukochane zwierzęta domowe ;) trzeba jednak pamiętać, że to genetyczny "brat bliźniak", a nie dokładna kopia osobnika
Jest to jakiś sposób na nieśmiertelność swojego ulubionego konia... :)