Zbliża się zima, a z nią coraz niższe temperatury. Właściciele koni zastanawiają się kiedy zacząć zakładać derki i jakich użyć, żeby nie wyrządzić swojemu zwierzęciu krzywdy. Rynek oferuje wiele różnych produktów, które według producentów są niezbędne aby koń przeżył zimę w zdrowiu. Konie to zwierzęta, których historia sięga 60mln lat. W tym czasie matka natura doprowadziła proces ewolucji koniowatych do takiego stopnia, że są w stanie przetrwać w niemal każdych warunkach. Człowiek sprowadzając konia w klimat, w którym naturalnie nie występowały wziął na siebie odpowiedzialność za utrzymanie tych zwierząt. Jednak i w naszym klimacie zwierzęta te potrafiły się przystosować do ciężkich zimowych warunków (poza pobieraniem wody). Wiele osób zapomina, że koń inaczej postrzega świat, a także wszelkie zjawiska pogodowe. Jednak to co dla nas jest nieprzyjemne, nie do końca musi być takie dla naszych zwierząt. Jeżeli postawimy konia podczas deszczu w drzwiach otwartej stajni, najczęściej wybierze spokojne pasienie się na zewnątrz niż stanie w środku (o ile nie jest to pora karmienia). Podobnie jeżeli chodzi o mróz. Konie mają znacznie większą odporność na niskie temperatury niż człowiek. Dzięki silnie umięśnionym kopytom konie stąpając pobudzają krążenie krwi, przez co ich nogi nie odmarzają nawet w bardzo niskich temperaturach. Konie ras pierwotnych w zasadzie nie maja problemu z przebywaniem w zimę na zewnątrz bez zakładania derki. Osobniki ras szlachetnych, które są wcześniej przygotowywane też dadzą sobie radę. Znacznie trudniejsze jest to w przypadku koni sportowych, które podczas ciężkiej pracy wydzielają pot obniżający temperaturę ciała. Jeżeli konia, który jest spocony po treningu (nawet po rozstępowaniu) wystawimy na mróz, to znacznie zwiększamy jego szanse na chorobę i przerwę w startach w zawodach, a na to większość właścicieli koni i zawodników nie może sobie pozwolić. Zakładając koniom derki powinniśmy mieć świadomość, że ciało konia bardzo szybko przystosuje się do wyższej temperatury. Jeżeli zbyt wcześnie zaczniemy używać grubych derek – koń nie zmieni futra na zimowe, przez co straci naturalną ochronę przed zimnem i wtedy do wiosny trzeba będzie zakładać mu derkę 24/7. Używajmy derek z głową, a nie jako pokaz mody i lansu przed znajomymi w stajni!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Koniom szkodzi wiatr i deszcz jednocześnie, wtedy mają ochotę się schować do wiaty, wiatr musi być taki mocny,że ludziom dech zapiera, a deszcz bez wiatru konie bardzo lubią, w wiosennych burzach galopują zachwycone, chociaż ludzie mają ochotę iść na herbatę i oglądać to widowisko przez okno. Wiatr i deszcz, przeciąg i mokre futro, zbyt krótkie stępowanie,a potem stanie bez ruchu w boksie. Choroby układu oddechowego u koni określane ogólnie grypopodobne (objawiające się wydzieliną z nosa, spadkiem nastroju i czasem podniesioną temperaturą ciała,ale nieznacznie, czasem kaszlem) nie są odpowiednikiem ludzkiego przeziębienia, warto pamiętać,że z koniem nie jest jak z dzieckiem,które nakłada za cienkie skarpetki i podkoszulkę zamiast bluzy i wraca podziębione.Z końmi jest inaczej, koń nie przeziębia się dlatego,że się nie ubrał,że ktoś go nie ubrał,czy że się spocił,bo to są rzeczy naturalne.Koński układ oddechowy upośledza powietrze ciepłe, z zarodnikami grzybów, stęchłe, zapylone, z oparami amoniaku,czyli dokładnie takie jakie mamy w stajni, te czynniki podrażniają błonę śluzową, a w tych miejscach namnażają się bakterie, które odpowiadają za infekcje(zwykle naturalnie bytują na błonie śluzowej i atakują tylko gdy jest podrażniona i powstaje możliwość ich rozwoju). Drugim czynnikiem predysponującym jest spadek odporności, zwykle wywołany przez właścicieli-obniżona ilość ruchu, ciepłe powietrze stajenne, zaprzestanie padokowania, skumulowanie wielu koni na małym terenie, czyli początek zimy-konie wstawiamy do boksów.Zamiast pozwolić im się spokojnie przyzwyczaić na dworze do zimna, zadawać więcej paszy treściwej z witaminami,żeby porosły gęstym futrem to my nakładamy im derki i chowamy do stajni. A derki nie uchronią konia przed przeziębieniem, natomiast uchroni go świeże powietrze, dużo ruchu całą dobę przez cały rok i do woli siana wysokiej jakości. Wszelkie problemy z układem oddechowym mijają koniom po wypuszczeniu ich na wolny wybieg.
Wnętrze kopyta jest dobrze ukrwione i unaczynione, ale z umięśnieniem to jest bujda na resorach. Ja mojego konia nie derkuję. Zrobiłam to na próbę w zeszłym roku i było z tym więcej zachodu niż to jest warte. Owszem, sierść miał krótką, bo nie musiał zapuszczać zimowej, mniej zabawy z czyszczeniem, ale cały czas trzeba było pilnować żeby tą derkę miał, żeby mu ktoś poprawił jak mnie nie ma. Poza tym psuł derki na potęgę, bo wcale mu się nie podobało w tym stać. Nie widzę sensu strzyżenia, dla mnie postępowanie chwilę dłużej żeby konik dobrze wysechł to nie jest żaden problem. Jest to koń sportowy, w regularnym treningu. Nigdy się nie przeziębił, po treningu wędruje do stajni, gdzie nie ma przeciągów, wytarza się w słomie i nic mu więcej do szczęścia nie trzeba. Natomiast szlag mnie trafia jak widzę konie poprzykrywane jak miśki przy temperaturze powyżej zera. To są właśnie najbardziej chorujące i smarkające konie - najpierw przegrzane, a potem wiatr zawieje i trzeba wołać weterynarza. Ludzie sobie na własne życzenie wydelikacają konie. Ja już widziałam absurd typu - koń stoi w grubej derce przy temperaturze 12 stopni na plusie. Nie twierdzę, że derkowanie jest złe, bo nie jest, ale trzeba to robić z głową i mieć na uwadze fakt, że konie mają o wiele lepszą termoregulację niż ludzie i radzą sobie z niskimi temperaturami.
A gdzież u konia te silnie umięśnione kopyta????!!!!!
Konie zdrowe i zahartowane zasadniczo nie potrzebują derek , wyjątkiem jest derka z polaru która można używać po jeździe podczas stępowania konia . Dobrej jakości polar wyciąga wilgoć z końskiej sierści i oddaje ją na zewnętrzną stronę materiału w postaci kulek rosy. Derki zimowe , padokowe czy stajenne zakładamy koniom starym , chorym , wydelikaconym , strzyżonym . Tylko nie możemy tego robić z automatu, trzeba to robić z głową .
Koniom szkodzi wiatr i deszcz jednocześnie, wtedy mają ochotę się schować do wiaty, wiatr musi być taki mocny,że ludziom dech zapiera, a deszcz bez wiatru konie bardzo lubią, w wiosennych burzach galopują zachwycone, chociaż ludzie mają ochotę iść na herbatę i oglądać to widowisko przez okno. Wiatr i deszcz, przeciąg i mokre futro, zbyt krótkie stępowanie,a potem stanie bez ruchu w boksie. Choroby układu oddechowego u koni określane ogólnie grypopodobne (objawiające się wydzieliną z nosa, spadkiem nastroju i czasem podniesioną temperaturą ciała,ale nieznacznie, czasem kaszlem) nie są odpowiednikiem ludzkiego przeziębienia, warto pamiętać,że z koniem nie jest jak z dzieckiem,które nakłada za cienkie skarpetki i podkoszulkę zamiast bluzy i wraca podziębione.Z końmi jest inaczej, koń nie przeziębia się dlatego,że się nie ubrał,że ktoś go nie ubrał,czy że się spocił,bo to są rzeczy naturalne.Koński układ oddechowy upośledza powietrze ciepłe, z zarodnikami grzybów, stęchłe, zapylone, z oparami amoniaku,czyli dokładnie takie jakie mamy w stajni, te czynniki podrażniają błonę śluzową, a w tych miejscach namnażają się bakterie, które odpowiadają za infekcje(zwykle naturalnie bytują na błonie śluzowej i atakują tylko gdy jest podrażniona i powstaje możliwość ich rozwoju). Drugim czynnikiem predysponującym jest spadek odporności, zwykle wywołany przez właścicieli-obniżona ilość ruchu, ciepłe powietrze stajenne, zaprzestanie padokowania, skumulowanie wielu koni na małym terenie, czyli początek zimy-konie wstawiamy do boksów.Zamiast pozwolić im się spokojnie przyzwyczaić na dworze do zimna, zadawać więcej paszy treściwej z witaminami,żeby porosły gęstym futrem to my nakładamy im derki i chowamy do stajni. A derki nie uchronią konia przed przeziębieniem, natomiast uchroni go świeże powietrze, dużo ruchu całą dobę przez cały rok i do woli siana wysokiej jakości. Wszelkie problemy z układem oddechowym mijają koniom po wypuszczeniu ich na wolny wybieg.
Wnętrze kopyta jest dobrze ukrwione i unaczynione, ale z umięśnieniem to jest bujda na resorach. Ja mojego konia nie derkuję. Zrobiłam to na próbę w zeszłym roku i było z tym więcej zachodu niż to jest warte. Owszem, sierść miał krótką, bo nie musiał zapuszczać zimowej, mniej zabawy z czyszczeniem, ale cały czas trzeba było pilnować żeby tą derkę miał, żeby mu ktoś poprawił jak mnie nie ma. Poza tym psuł derki na potęgę, bo wcale mu się nie podobało w tym stać. Nie widzę sensu strzyżenia, dla mnie postępowanie chwilę dłużej żeby konik dobrze wysechł to nie jest żaden problem. Jest to koń sportowy, w regularnym treningu. Nigdy się nie przeziębił, po treningu wędruje do stajni, gdzie nie ma przeciągów, wytarza się w słomie i nic mu więcej do szczęścia nie trzeba. Natomiast szlag mnie trafia jak widzę konie poprzykrywane jak miśki przy temperaturze powyżej zera. To są właśnie najbardziej chorujące i smarkające konie - najpierw przegrzane, a potem wiatr zawieje i trzeba wołać weterynarza. Ludzie sobie na własne życzenie wydelikacają konie. Ja już widziałam absurd typu - koń stoi w grubej derce przy temperaturze 12 stopni na plusie. Nie twierdzę, że derkowanie jest złe, bo nie jest, ale trzeba to robić z głową i mieć na uwadze fakt, że konie mają o wiele lepszą termoregulację niż ludzie i radzą sobie z niskimi temperaturami.
A gdzież u konia te silnie umięśnione kopyta????!!!!!