Reklama

Dlaczego jazda konna frustruje...

09/06/2012 13:57
Witam wszystkich,

piszę ten wątek jako jeździec początkujący, osoba dorosła.
Postaram się wyjaśnić dlaczego postanowiłam skończyć z jazdą konną zanim tak naprawdę rozpoczęłam ją na dobre. Dlaczego uważam, że jest bezsensu i frustruje jak chyba żaden inny sport...

Od dziecka marzyłam, żeby jeździć konno, kochałam wszystkie zwierzęta, więc nie było w tym nic dziwnego. Raczej na tym forum spotkam samych wielbicieli jeździectwa, więc proszę się wczuć:
Chcesz jeździć konno jako dziecko, niestety rodziców najzwyczajniej nie stać na opłacanie tej zachcianki - nie mowa nawet o posiadaniu własnego konia - po prostu lekcje są zbyt drogie.
W końcu osiągasz pełnoletność, pracujesz za grosze i oddajesz połowę wypłaty na lekcje jazdy - myślisz udało się, w końcu!

Niestety po paru miesiącach stwierdzasz, że wydajesz kupę kasy (tak - dla niektórych 300 zł na karnet to połowa wypłaty) i nic dalej z tego nie będzie. Odkrywasz, że w pobliskiej stajni, w której jeździsz nic cię nie nauczono - wygląda to bardziej na wynajem konia na godzinę niż NAUKA JAZDY. Powiesz - "zmień stajnię!" - w innych niekoniecznie jest lepiej, a jeszcze drożej i dalej, co dla osoby, która nie ma samochodu jest jednak przeszkodą. Każdy "instruktor" uczy inaczej, mówi co innego, przeczą sami sobie. Rodzice nie zawiozą mnie do wybranej stajni, nie zaleją do baku, nie opłacą zachcianki.

Idziesz w końcu do byle jakiej stajni z tą ciężko zarobioną kasą i widzisz tylko ogrom nastolatek i dzieciaków, wysiadających z rodzicami z drogich samochodów, z nietanim własnym sprzętem, jeżdżących regularnie lub dzierżawiących konie czy nawet posiadających własne w pensjonacie - wszystko za grubą kasę rodziców. A potem wyrasta taka i uczy mnie jeździć dziewczyna młodsza ode mnie (a stara nie jestem), bo jeździ już 8 czy 10 lat konno.
Nie jest to żal spowodowany zazdrością, że inni mają a ja nie - tak jest pod każdym względem, tak wyszło, lecz tym, że mimo dużych chęci nie ma środków a tym samym możliwości spełnienia marzeń. Powiesz - szukaj, brak kasy nie jest przeszkodą, pomagaj komuś, w stajni itd. - odpowiadam: kto przyjmie do pomocy osobę, która dopiero zaczęła, która sama niewiele umie? A sprzątanie boksów przez kilka dni w tygodniu w stajni oddalonej o 30 km za godzinę jazdy też nie jest rozwiązaniem, bo przecież masz normalną pracę i musisz do niej chodzić.

Snobistyczne towarzystwo jeździeckie początkujących rekreantów traktuje z góry, płacisz tę kasę a i tak czujesz się w stajni jak stary intruz - odbębnij godzinkę jazdy, płać i spadaj!
Co innego jeśli trenujesz u nas sportowo lub masz konia w pensjonacie...

Wpadasz w kompleksy, wiesz, że nie dasz rady "uczyć się" na tyle długo, żeby dobrze jeździć - jeszcze na forum ci napiszą coś w stylu, że "ja jeżdżę 10 lat i nie powiem, że umiem dobrze jeździć, a ty jeździsz pół roku i mówisz, że umiesz?".

I wtedy dochodzisz do wniosku, że jazda konna w twoim przypadku jest bezsensu, staje się przyczyną zdenerwowania, kompleksów i frustracji - ambicja stała się twoim wrogiem.
Wierzyłam, że nauczę się w miarę podstaw jeździectwa, znajdę tanią dzierżawę i będę mogła trwać w pasji - niestety, rzeczywistość okazała się brutalna - możesz jedynie w takim ciągu co najwyżej nadal latami jeździć w kółko na małym maneżu - piszcie co chcecie, ale nie o to chodzi w jeździe konnej...

Piszę ten post, bo może czujesz tak samo jak ja, może jeszcze do tego nie dojrzałeś, ale pojawiają się już w Twojej głowie podobne myśli i zastanawiasz się co robić: czy warto tracić nerwy? Moja odpowiedź już padła: nie warto. Jest to gra niewarta świeczki.

Piszę ten post do osób, które nie urodziły się "w siodle" na wsi ani nie mają pieniędzy na spełnianie marzenia w stopniu zadowalającym.

Piszę ten post jako wyraz frustracji zwykłej dziewczyny, której się nie udało do wszystkich zadufanych w sobie adeptów jazdy konnej.

Piszę ten post, zostawiając informację, że jeżeli kiedykolwiek w moim życiu pojawi się okazja pozwalająca na jazdę konną w normalny sposób, bez stresu o pieniądze, o brak umiejętności, presję czasu czy otoczenia "mistrzów jeździectwa" - wrócę do tego, jednak na chwilę obecną, w warunkach jakie są - mówię: to koniec.
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo galopuje.pl




Reklama