Dużo zwierząt miało wpływ na historię ludzi. W większym bądź mniejszym stopniu pomagały w przetrwaniu lub umilały chwile. Również obecnie zwierzęta towarzyszą nam w codziennym życiu: dostarczają pożywienia, odzienia, pomagają w wykonywaniu niektórych czynności, ale i są z nami ot tak po prostu. Przyzwyczajamy się do naszych kotów, psów, chomików, papużek. Niekiedy są naszymi jedynymi wiernymi towarzyszami. Jednak co łączy konia i człowieka? Dlaczego je kochamy? Koń nie jest domową maskotką, z którą można się położyć i głaskać jak kota. Z koniem nie wyjdzie się na spacer tak jak z psem. Zarówno koń jak i jeździec wymaga wcześniejszego przygotowania, pewnego rytuału, którego nie musimy wykonywać idąc na spacer z psem. Chomika czy papużkę mamy przy sobie w domu. Mieszkają z nami w naszych pokojach. Do konia trzeba przyjść. Niekiedy i sporo kilometrów dojechać zanim w ogóle się zobaczy konia. Jak widać koń nie jest zwyczajnym domowym pupilem. Wymaga jakby nie było pewnego poświęcenia i zaangażowania. Więc dlaczego mimo tych wszystkich przeszkód my - miłośnicy je kochamy? W dawnych czasach koń był niemalże niezbędny w codziennym życiu. Po jego udomowieniu zaczęliśmy na nim polować. Zyskaliśmy dzięki jego ciału szybkość. Kiedy osiedliliśmy się w jednym miejscu jego mięśnie umożliwiły nam uprawiać jedzenie. Praca dzięki jego sile stała się mniej uciążliwa. Nie zapominajmy o wojnach. To na ich grzbietach wojska wygrywały walki. Dzięki nim mogliśmy się przemieszczać w dowolne miejsce. Koń dawał nam przewagę. Czasy powojenne stały się dla konia beznadzieje. Rozwój techniki sprawił, że koń nie był już niezbędny na roli. Samochody zastąpiły konia przy spędzaniu wolnego czasu. Koń stracił na znaczeniu i to bardzo. Mimo przeciwności losu byli ludzie, którzy w dalszym ciągu byli związani z tymi zwierzętami. I tu historia nie zawsze była łaskawa dla tych zwierząt. Odbudowa szlachetnych stad tych pięknych zwierząt, stworzenie idealnego materiału do zmagań w różnych zawodach spowodował "tworzenie" koni. Różnego rodzaju krzyżowania ras mające na celu wydobycie najlepszych cech klaczy czy ogiera doprowadziły niemalże do produkcji idealnego materiału sportowego. Z czasem konie stały się elitarne. Drogie zwierzęta wymagały odpowiedniego traktowania, opieki i kontaktu z odpowiednimi ludźmi. Utrzymanie kosztowało, więc koń musiał na nie zarobić. Jeździectwo stało się rozrywką dla elity. Obecnie to hobby dalej należy do jednych z najdroższych. Jak to mówi pewne powiedzenie: jeśli zakochujesz się w koniu musisz zaprzyjaźnić się z bankomatem. Dla wielu jeździectwo zostanie marzeniem. Mimo tych wszystkich przeciwności, fal upadku znaczenia tego pięknego zwierzęcia my je kochamy, ciągnie nas do nich. Co one nam takiego dają czego nie mogą nam zaoferować tańsze w utrzymaniu koty czy psy? Czy pamiętamy nasze pierwsze spotkanie z koniem? Piękny, pełen gracji, wdzięku, ale zarazem olbrzymi zwierz mogący jednym kopnięciem rozbić nam głowę. Podeszliśmy do niego, dotknęliśmy jego umięśnionej szyi. Potem pogłaskaliśmy delikatnych chrap. Spojrzeliśmy w oczy, które nam ufały. Tak właśnie wygląda miłość od pierwszego spotkania. Koń mimo swojej siły, niezależności i płochliwości ufa nam. Daje nam swoje pozwolenie siedzenia na jego grzbiecie, wspólnym uczeniu się, wykonywaniu naszych poleceń. Oddał nam swoją niezależność, którą tak podziwiamy! Oczywiście to okiełznanie nie jest dane na zawsze. Czasem instynkt bierze górę, ale czasem ufa nam za bardzo i staje się ofiarą człowieka. Taki pozornie nic nieznaczący człowiek na jego grzbiecie sprawia, że uczymy się od tego olbrzyma. Uczy nas zaufania, cierpliwości, otwartości, ale i pewności siebie, opanowania, wytrwałości, ciężkiej pracy, fizycznych zmagań z własnym ciałem i dochodzenia małymi kroczami do sukcesu. To właśnie koń daje nam poczucie spełnienia. Psychicznie nas odpręża, daje możliwość dowartościowania się i umocnienia własnej postaci na tle innych ludzi. Pomagają chorym, zdrowym i pozornie zdrowym. Dlatego z taką chęcią i zaangażowaniem biegniemy do stajni. Oprócz uczenia się sztuki jeździeckiej dostajemy również lekcję psychoterapii. Może lepiej to nazwać konioterapii...
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Nie do końca podoba mi się ten artykuł, ponieważ według niego koń "Wymaga jakby nie było pewnego poświęcenia i zaangażowania", a pies czy kot nie. Każdy kto ma psa czy kota wie, że wychodzenie trzy razy dziennie na spacer z psem to wcale nie jest taki pikuś jak mogłoby się wydawać, wizyty u weterynarz, czesanie - pies i kot to zwierzęta, które wymagają dużo uwagi i zaangażowania! Mam wrażenie, że pisała to dziewczynka "koffająca" konie.
Nie do końca podoba mi się ten artykuł, ponieważ według niego koń "Wymaga jakby nie było pewnego poświęcenia i zaangażowania", a pies czy kot nie. Każdy kto ma psa czy kota wie, że wychodzenie trzy razy dziennie na spacer z psem to wcale nie jest taki pikuś jak mogłoby się wydawać, wizyty u weterynarz, czesanie - pies i kot to zwierzęta, które wymagają dużo uwagi i zaangażowania! Mam wrażenie, że pisała to dziewczynka "koffająca" konie.
"Szary Pielgrzym" - wspaniały gest. Im więcej takich gestów tym więcej tych wspaniałych istot będzie galopowało po ziemi. Ja co roku przy rozliczaniu podatku oddaję pieniądze na ten cel. Co prawda nie są to wielkie kwoty, ale jak to mówią, każdy grosz się liczy. Przy koniach spędzać tyle czasu ile się da. Wykorzystać go maksymalnie przy koniach.
Pięknie napisane , za to właśnie lubię konie . Lubię je tak bardzo że staram się co miesiąc wpłacać na konto fundacji Pegasus kwotę 10 złotych . Moje pierwsze spotkanie z końmi będę pamiętał do końca życia . Niestety nie mam ani czasu ani funduszy żeby systematycznie jeździć .
To ja tez tak chce zeby moc jezdzic czesciej bo kasy malo. Co zrobic by miec choc jednego gratis????
Z jakim bankomatem ?MAM 6 KONI DO JAZDY ZA GRATIS !
Nie do końca podoba mi się ten artykuł, ponieważ według niego koń "Wymaga jakby nie było pewnego poświęcenia i zaangażowania", a pies czy kot nie. Każdy kto ma psa czy kota wie, że wychodzenie trzy razy dziennie na spacer z psem to wcale nie jest taki pikuś jak mogłoby się wydawać, wizyty u weterynarz, czesanie - pies i kot to zwierzęta, które wymagają dużo uwagi i zaangażowania! Mam wrażenie, że pisała to dziewczynka "koffająca" konie.
Nie do końca podoba mi się ten artykuł, ponieważ według niego koń "Wymaga jakby nie było pewnego poświęcenia i zaangażowania", a pies czy kot nie. Każdy kto ma psa czy kota wie, że wychodzenie trzy razy dziennie na spacer z psem to wcale nie jest taki pikuś jak mogłoby się wydawać, wizyty u weterynarz, czesanie - pies i kot to zwierzęta, które wymagają dużo uwagi i zaangażowania! Mam wrażenie, że pisała to dziewczynka "koffająca" konie.
Dlaczego kocham konie? Cóż, jak ich nie kochać?