Hej!
Tego pytania nie zadał mi nikt. Samo przyszło jakoś do mojej głowy i wypełniło ją całkowicie. Co to za pytanie? Już wam mówię.
Dlaczego nie mam własnego konia?
Pomijając już rodziców, którzy nie byli by zadowoleni z pomysłu jego kupna, co mnie blokuje? Nie wiem czy to odpowiednie słowo, ale powiedzmy, co mnie blokuje? Zacznijmy od początku, bo te przemyślenia nie wzięły się przecież znikąd. Kiedyś, kilka lat temu, może trzy, dwa, bardzo chciałam mieć własnego konia. Swojego, który byłby tylko mój, mój i mój. Ale mi przeszło. Dlaczego? Warunki na podwórku niby mam, pomieszczenie gospodarcze z dwiema przegrodami wręcz idealnymi na boksy. Na razie wszystko super. Podwórko mam spore, więc było by gdzie zorganizować pastwisko i te sprawy.
👉Załóżmy, że rodzice zgodziliby się na konia. Właśnie, konia! Nie dwa. A jak wiadomo koń to zwierzę stadne, potrzebuje towarzystwa. A nawet jeśli udałoby się załatwić na przykład kozę, to gdyby wypuścić ją na pastwisko razem z koniem, który i tam potrzebuje towarzystwa, to można się pożegnać z ogródkiem.
👉Poza tym często mnie nie ma, a wtedy kto miałby jeździć i porządnie zajmować się koniem?
👉Załóżmy jednak, że koń będzie stał w stajni, na hotelu. Pomijając to, że i za hotel trzeba zapłacić, to gdy koń jest prywatny, to jeździ się na nim tylko we własnym zakresie. Nie każdy ma możliwość przyjeżdżać do stajni minimum 5 dni w tygodniu. Niby można udostępnić konia do jazd, ale wyjdzie na to samo co z koniem należącym do stajni, tyle że wyjdzie drożej.
Powyżej wymieniłam tylko trzy główne powody, a można je jeszcze przecież rozłożyć na części pierwsze i coś pododawać. Posiadanie konia ma oczywiście plusy, ale minusów jest moim zdaniem więcej, przynajmniej w tym wieku, w mojej sytuacji. Nie chcę nikogo tym postem urazić, ale jeśli chcesz mieć konia i zauważyłęś u siebie jeden z tych problemów, proszę zastanów się jeszcze raz.
Komentarze