Czy może być coś piękniejszego od całego dnia spędzonego w stajni? Wiadomo dla nas koniarzy taka możliwość jest rajem na ziemi. Pomimo wczesnego rannego wstawania podczas ferii z uśmiechem jadę do stajni. Dziś przypada moja kolej karmienia koni. Wchodząc do stajni już słyszę wesołe rżenie koni. Po odczekaniu chwili, aż koniki zjedzą od razu wypuszczam je na pastwisko, gdzie czeka już na nie siano. Jednak mój siwy koń nie jest zainteresowany jedzeniem. Pierwsze co robi to idzie się wytarzać. Zostawia na śniegu brudny ślad po sobie. Niestety śnieg spadł niedawno i jego maść jest mało podobna do siwej.
Po wypiciu gorącej czekolady wraz z moim kolegą postanowiliśmy ulepić bałwana w stylu ‘natural horsemanship’. Po ponad godzinie bałwan jest gotowy. Niestety Druh boi się nowego osobnika, tak więc przekonuję go że warto podejść do bałwana. Druh po dłuższej chwili poznawania nowego kolegi przekonuje się jednak do niego i zjada mu marchewkę z nosa.
W międzyczasie zaczyna padać śnieg. Dochodzę do wniosku że z jazdy nici, ponieważ Druh w mgnieniu oka zmókł i nie chcę by siodło go obtarło, postanawiam udać się na spacer do lasu na oklep. Wszędzie dookoła widać piękną zimę. Galop po śniegu jest wyjątkowo przyjemny. Jednak pora wracać do stajni. Przemokliśmy do suchej nitki. Jeszcze na chwilę puszczam Druha na pastwisko. Jest bardzo żywy i wraz z kolegą Avatarem zaczynają biegać i brykać. Po przygotowaniu konikom obiadku zamykam je w stajni i wracam do domu. Na pożegnanie jeszcze słyszę rżenie koni.
Komentarze