Reklama

Dzisiejsza jazda

03/12/2010 19:48
Dzisiaj byłam na jeździe z moją koleżanką Patrycją. Byłyśmy w innej stadninie niż zwykle, bo podobno przyjechały do niej konie z zagranicy. Nie wiedziałyśmy dokładnie jakich będą ras, ani kompletnie nic, bo zostałyśmy poinformowane "na szybko".

Gdy weszłyśmy całe podekscytowane do stajni, ktoś już czyścił na zewnątrz boksu konia. Był to siwy, urodziwy... angloarab! Aż zapiszczałyśmy z podekscytowania. Zapytałyśmy dziewczynę, czy to nowy koń. Ona się uśmiechnęła i odpowiedziała, że tak. Wskazała nam również, gdzie znajdują się pozostałe konie. Poszłyśmy pokierowane przez sympatyczną Gabrysię - bo tak miała na imię - wzdłuż stajni i zobaczyłyśmy kręcące się w boksach, nowe konie. W sumie było ich 4, łącznie z tym siwym angloarabem. Były one dwa kare i jeden gniady. Wtem przyszła nasza instruktorka i przydzieliła nam konie.

Ja dostałam karego, a Pati gniadego. Wyciągnęłyśmy je z boksu i zaczęłyśmy je czyścić. Potem osiodłałyśmy je, ubrałyśmy toczki i poszłyśmy na halę. Miałyśmy dzisiaj wyjątkowo 2 godziny jazdy. Pierwsze 10 minut to rozgrzewka stępem, potem kłus i wreszcie galop. Super nam szło, bo te dwa arabki były najmniej wybijającymi końmi z stajni. Pogalopowałyśmy sobie i instruktorka w nagrodę pozwoliła nam dzisiaj skakać. Na początek były to okserki po 40cm, potem 70, a na końcu 90cm. Było ekstra! Jeszcze nigdy nie skakałam na angloarabie. Koniki były mega posłuszne, ekstra ujeżdżone i reagowały na delikatne muśnięcie łydki. Po skokach dałyśmy koniom trochę wytchnienia i w stępie robiłyśmy ustępowania od łydki. Wychodziły wręcz świetnie.

Ale żeby nie było tak cukierkowo, to mogę zdradzić, że Pati spadła z konia. Otóż raz jej zrobił wybicie przed przeszkodą, gdy za wcześnie zrobiła półsiad. Na szczęście nic jej się nie stało. Oprócz tego, konie z początku strzelały nam baranki po przeskoczeniu przeszkód. Potem już wyzwoliły zalegającą energię i były spokojne.

Po jeździe stępowałyśmy, aby rozluźnić konie. Następnie po wyczerpującym treningu, poszłyśmy do stajni rozsiodłać je i wyczyścić. Potem pobawiłyśmy się trochę z nimi w ich boksach, dałyśmy trochę marchewek i chyba nas polubiły. :) Z początku, gdy jeszcze je czyściłyśmy, dawały uszy do tyłu, a teraz już nie. Widać, że szybko zaskrobałyśmy sobie ich względy. Mam nadzieję, że będę mogła jeszcze je odwiedzić, ba, na pewno to jeszcze powtórzymy!
Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Koniara1718 2011-04-25 21:02:18

    Fajny artykuł, uwielbiam takie czytać ;0

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    WillaiKrysia 2010-12-09 17:44:54

    W jakiej stajni byłyście wtedy . ?

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo galopuje.pl




Reklama