Reklama

Gandzia i moje wędrówki

galopuje.pl
11/02/2010 13:30
Dlaczego dobry Bóg uwięził w moim ciele duszę nomadki? Jaka siła nakazuje mi błąkać się w księżycową, wilczą noc, gdzie oczy poniosą.Bóg tajemniczo milczy w mojej sprawie, póki co siodłam klacz obdarzoną przez naturę konkretnym wzrostem 175. Gandzia jest córką Ganga swego czasu niezłego skoczka, a przede wszystkim przemiłego ogiera. Dawnymi czasy bywałam często w Łącku i byłam świadkiem pewnego zjawiska. Z boksu wyprowadzono potężnego ogiera półkrwi z charakterystyczną skośną odmianą na głowie, był to wlaśnie Gang, ogier wówczas kryjący naturalnie i chodzacy sport. Ze wszystkich stron otaczały go młode dziewczęta, które miały zająć się zabiegami pielęgnacyjnymi.

Przy każdej z potężnych kończyn ogiera stała jedna dziewczynka i z zapałem czesała, przygładzała. Wszystko to było czynione w radosnej, głośnej atmosferze, szybko i precyzyjnie. Czyniono potężny ruch wokół stojącego spokojnie i cicho majestatycznego zwierzecia, które dobrotliwie zezwalało na ten szalony wir. Przez ten kontast obrazek wrył mi się w pamięć i za każdym razem, kiedy gościłam w Łącku odwiedzałam Ganga. Przypominałał potężnego kocura , uwielbiał drapanie, czochranie itp.

Gandzia przypomina ojca, potężny kaliber i równie dobre serce, jest niczym dziecko, które samo nie weźmie słodyczy,dopóki z ujmującym uśmiechem o nie nie poprosi. Mówiąc krótko kawał szczerego koniska. Swego czasu, sąsiadka wielbicielka wszelkiego zwierza,spytała mnie:czy mam nowego ogiera? Chodziło oczywiście o Gandzię ,D. Ruszamy z Gandzią na wędrówkę, a mamy pole do popisu, z naszej stajenki do Puszczy Kampinowskej 2o minut stępo-klusa, tyle ile trzeba na porządną rozgrzewkę. Dosiadanie tej klaczy łączy w sobie coś z pogranicza fitnesu,okraszonego kozacką fantazją, jednym słowem bywa męczące. Ale nic to ,bo gdy człek usiądzie tak wysoko, niczym pan feudalny, rozejrzy się wzrokiem władczym,to niedostatki dosiadania odpływaja w dal.

Ludzie napotkani, wysoko zadzieraja głowy, zastanawiajac się kogo to diabeł prowadzi na tej monumentalnej kobyle. Meanrujemy tak z Gandziusią,w przyjażni, napelniamy duszę pięknem krajobrazu, a obie dusze mamy szerokie,słowiańskie i przestrzeń wielbimy. Przednie nogi klaczy rozrzucają kopny śnieg, niczym maszyna metodycznie,bez zmęczenia. Płatki śniegu wirują wokół nas,sowa miękkim lotem zatacza nad naszymi głowami kręgi. Ciekawimy ją,czy zakłócamy spokój?czas stoi w miejscu, człowiek i koń, zatrzymani na środku leśnej polany, stojący cicho, wtopieni w przyrodę, a wokoło, ani żywej duszy.
Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    manka94 2010-10-18 19:19:35

    Kurczę jak Ty na nią wsiadasz z pniaczka z drabiny. Ja jeżdze na wysokiej bo ma 172 ale ja wsiadalm z pniaczka <lol2>

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Liliavite 2010-02-12 21:33:42

    zgadzam sie z przedmowcami, pieknie :)

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    creative 2010-02-12 12:48:56

    bardzo mi sie podobało:) pozdr.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo galopuje.pl




Reklama