Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
byłam już 3 razy ponoszona :Draz spadłam, a było to tak że młoda klaczka na której jechałam, w galopie nagle wyprzedziła pierwszego konia, i wyrwała do wyścigów :D za nic nie mogłam jej zatrzymać (a było to w terenie) a ona w pewnym momencie (nadal cwalując) z całej siły ściągnęła głowę w duł :Di do stajni też mnie raz koń wwiózł .xD ale nic się nie stało ;d
raz poniósł mnie pewietak na marginesie dziś mój ukochany konik, i zapomniałam kompletnie co robić tzn tylko siedziałam wystraszona... Na szczęście po chwili opamętałam się i klaczka spokojnie przeszła do wolnego kłusa, poczym do stępa. Niestety, nie powstrzymałam jej od wejscia do swojego boksu ;-) ale wszystko dobrze się skończyło. Bałam się na niej jeździć, dziś to moja ulubienica, dodam że wtedy miała 3 lata! pozdrawiam
No z tym wjazdem do stajni, to na serio poważna sprawa.. Jeżeli sa np.: niskie drzwi to można głową w nie zaryć.. Wtedy to już po człowieku.. :( Życzę wszystkim, aby konie Was nie ponosiły.. :)
Nie wyobrażam sobie siebie jak utrzymuję się w siodle na cwałującym koniu. A jeszcze z tym wjeżdżaniem do stajni to już makabra !
Mnie właśnie dziś poniósł koń hehe, na szczęście miałam równowagę i nie spadłam, a koń tak jak tu napisałaś chciał dostać się do stajnie, ale mu się to nie udało, co dziwne Maxima była taka uparta, że nawet nie chciała się zatrzymać gdy już przeszłam do stępa, no ale w końcu się udało i zsiadłam z niej.Bardzo ciekawy artykuł :)
Bardzo ciekawa porada. Mam nadzieje, że nigdy Was koń nie poniesie :| Mnie tylko raz ale to już było dawno...Pozdrawiam i dziekuje za poradę
heh:)no tak:) pojecie sobie trochę:)niektórzy mówią, że są konie które "nie zrzucają" przecież każdemu koniowi to się może zdarzyć:(tak jak każdemu jeźdźcowi....
Bardzo optymistyczne :D Tak samo na moim kasku pisze: "Nie chroni przed wszystkimi rodzajami uderzeń. Nie chroni przed kalectwem. Nie chroni przed śmiercią". Ale mimo wszystko okaleczenia po upadku zdarzają się rzadziej niż upadki bezbolesne. U nas w klubie co i rusz ktoś spada, a potem jedynym kłopotem jest pieczenie ciasta :D
przyczepić się do siodła to jednym słowem: naciskać na konia kolanami i niemal z całej siły trzymać się nimi oraz łydkami i w strzemionachto tak trzymać i nie puścić:)(heh)
pewnie trzymać się łydkami ????Ogólnie mówiąc- ciekawe :)
Właśnie to sobie wyobraziłam ... O kurcze, ale mi serce wali ! Ale co znaczy "przyczepić się do siodła" ?
byłam już 3 razy ponoszona :Draz spadłam, a było to tak że młoda klaczka na której jechałam, w galopie nagle wyprzedziła pierwszego konia, i wyrwała do wyścigów :D za nic nie mogłam jej zatrzymać (a było to w terenie) a ona w pewnym momencie (nadal cwalując) z całej siły ściągnęła głowę w duł :Di do stajni też mnie raz koń wwiózł .xD ale nic się nie stało ;d
raz poniósł mnie pewietak na marginesie dziś mój ukochany konik, i zapomniałam kompletnie co robić tzn tylko siedziałam wystraszona... Na szczęście po chwili opamętałam się i klaczka spokojnie przeszła do wolnego kłusa, poczym do stępa. Niestety, nie powstrzymałam jej od wejscia do swojego boksu ;-) ale wszystko dobrze się skończyło. Bałam się na niej jeździć, dziś to moja ulubienica, dodam że wtedy miała 3 lata! pozdrawiam
No z tym wjazdem do stajni, to na serio poważna sprawa.. Jeżeli sa np.: niskie drzwi to można głową w nie zaryć.. Wtedy to już po człowieku.. :( Życzę wszystkim, aby konie Was nie ponosiły.. :)