Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Zgadzam sie z Ewelina&Bestia. Wolty to naprawde skuteczny sposob zeby zwolnic pedzacego konia, a co najwazniejsze-uspokoic go. Artykul uwazam bardzo dobry.Dobrze, ze wspomnialas o tym popuszczeniu wodzy a nie ich napinaniu, bo wydaje mi sie ze to czesty blad.
dobrze napisane gdy coś takiego mnie spotkam to wykorzystam tw rade dzięki :)
Ciekawy artykul :) jak mi sie kiedys kon sploszyl to zrobilam mu "roszade" czyli cos takiego ze sie ciaga wodze na zmiane i zarazem sciaga i staje tez wtedy w strzemionach. na konia na ktorym jezdzilam to dzialalo nie wiem jak na inne :) pozdrawiam
Hm, nie wspomniałaś tutaj o najprostszym sposobie, przynajmniej najprostszym dla mnie. Otóż u nas latem konie płoszą się do pięciu razy na lekcje z powodu falującego pola kukurydzy tuż za płotem. Zawsze błyskawicznie udaje mi się powstrzymać takiego konia, wykręcając ostrą woltę. Konie spłoszone dają sobą kierować, więc wykonają normalnie polecenie. A wolta, obciążająca bardzo konia, sprawia, że zwalnia on. Zwykle przy pierwszej wolcie z galopu przechodzi do kłusa, na drogiej z kłusa do stępa. Potem już normalnie się zatrzyma, właściwie reagując na pomoce. Wystarczy poczekać chwilę, aż się uspokoi i gotowe. Cała operacja zajmuje z pół minuty i już koń opanowany. Wypróbowywałam to już i w terenie, i na placu, na koniach z różnych stajni, różnej rasy, wielkości i charakteru. Zawsze wychodziło i najczęściej jako pierwsza opanowywałam spłoszonego rumaka. Cała filozofia.
Hmm ja nigdy nie miałam dużego problemu z zatrzymaniem spłoszonego konia:)A często miałam takie sytuacje:)Kiedyś koń nadepnął mi na coś najpierw strzelił mi barana a potem ostry galop:PAle miałam jazdę:PZacisnełam mięśnie i spokojnie mówiąc do niego ściągałam wodze i odpuszczałam ściągałam i odpuszczałam to pomaga ponieważ ciągnąc konia w pysku mocno i długo koń wiesza się na wędzidle i to nie pomaga.
Dobrze napisane. Ja dodałbym jeszcze, żeby w takiej sytuacji nie panikować i potraktować ją jako szybki galop kierując konia na znaną ścieżkę - w końcu koń się zmęczy albo po prostu uspokoi. Można też spróbować skierować konia na jakąś większą przeszkodę nie do sforsowania - nie powinien na nią wpaść, ale po prostu się przed nią zatrzymać albo zwolnić na tyle, żeby nad nim zapanować.
Zgadzam się z Canter Świetny artykuł ! Pozdrawiam :)
Dobrze napisane :)A temat odczulania na "końskie strachy" można by fajnie rozwinąć w jakimś osobnym artykule, pomysł o tym ;)
Zgadzam sie z Ewelina&Bestia. Wolty to naprawde skuteczny sposob zeby zwolnic pedzacego konia, a co najwazniejsze-uspokoic go. Artykul uwazam bardzo dobry.Dobrze, ze wspomnialas o tym popuszczeniu wodzy a nie ich napinaniu, bo wydaje mi sie ze to czesty blad.
dobrze napisane gdy coś takiego mnie spotkam to wykorzystam tw rade dzięki :)
Ciekawy artykul :) jak mi sie kiedys kon sploszyl to zrobilam mu "roszade" czyli cos takiego ze sie ciaga wodze na zmiane i zarazem sciaga i staje tez wtedy w strzemionach. na konia na ktorym jezdzilam to dzialalo nie wiem jak na inne :) pozdrawiam