Reklama

Gdy pragniesz dosiąść wiatr, który Cię zrozumie...

29/01/2012 17:27
Jeździectwo i konie są dla mnie wszystkim, dosłownie wszystkim - od tego zacznę. Gdybym miała cofnąć czas, wiem, że na pewno zdecydowałabym się na przyjaźń z tymi właśnie czterokopytnymi zwierzętami. Choć nie jestem wielkim zawodowcem, jeźdźcem z długim stażem to i tak cieszę się tym, co już osiągnęłam. Chociaż nie jestem we wszystkim profesjonalna i nie robię tego najlepiej ze wszystkich - staram się dążyć do celu, by mieć satysfakcję z własnych czynów.

Moja historia związana z końmi jest bardzo zawiła i długo by ją opowiadać. Ale powiem tyle - były i wzloty, i upadki. Czasem było bardzo trudno i ciężko było się pozbierać to i tak dostawałam siłę, a od kogo - od DORY... Bo ona całkiem zmieniła moje życie, sprawiła, że pomimo tego, iż chwilami jest źle i najczęściej wtedy chcemy się poddać - wyprowadzała mnie z dołka i na mojej twarzy pojawiał się uśmiech. To ona dodawała tyle energii do działania. To ona pomagała w każdej chwili. To ona pocieszała, wtedy kiedy było mi tego potrzeba. Wiadomo, niekiedy sprawiała ból i rozczarowanie, to i tak wtedy przychodził czas reflekcji i poprawy. I to właśnie o niej chcę Wam opowiedzieć w tym felietonie; jako o wiatrze, który Cię zrozumie.

Już ponad 2 lata posiadam klacz małopolską - DORĘ. Ma 16 lat, została wyhodowana w SK Prudnik. Kasztanowata sierść przyozdabia jej całokształt. Jest w typie araba, a prędkość i zawziętość do walki odziedziczyła po folbutach. Na jej łbie widnieje biała gwiazdka w kształcie serca, przynajmniej ja ją dostrzegam. Choć ma lichą grzywę, grzywkę i ogon to i tak to nie zmienia tego, że jest najpiękniejszym koniem na świecie. Trzymam ją w prywatnej stajni, a właściwie pensjonacie niedaleko mojego domu, około kilometra stąd. Cienie sobie atmosferę jaka panuje w stajni. Nie jest to wielka, sportowa stajnia, nawet nie mamy krytej ujeżdzalni, ale jest tam coś, co sprawia, że po prostu czuję się dobrze.

Muszę wspomnieć też o tym, iż jest to koń bardzo "oddalony" od ludzi, samowystarczalny, zanadto nie lubiący ingerencji człowieka. I myślę, że to przez to nie mogę utworzyć z nią takiej więzi, o której marzę. Od samego początku, kiedy ją kupiła zrobiła już duży postęp: wcześniej w ogóle nie dawała się pogłaskać, zwłaszcza po łbie, a teraz już częściej mi na to pozwala, nie dawała pocałować się w chrapy, teraz częściej na to pozwala. Oczywiście nie jest to tak, że chodzi za mną na padoku, traktuje mnie jak osobnika ze stada, ale bardziej mnie toleruje i pozwala ze sobą więcej zrobić.

Tak naprawdę płęta, jaką chcę zawrzeć z tego wątka jest taka, że pomimo tego, iż na początku wydaje się to niemożliwe, z czasem przychodzą efekty. Mam nadzieję, że będzie ich więcej i z czasem staniemy się jednością... Nie wiem czy to możliwe, ale nadal w to wierzę, bo końcu najważniejsza jest wiara w to co się robi. Praca czyni mistrza. Wierzę, że w końcy dosiądę wiatr, który mnie zrozumie...

„Materiał zgłoszony na konkurs galopuje.pl”.
Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Julia Koniara 2012-10-26 15:26:52

    Bardzo ciekawy artykuł, muszę oczywiście dać 5 :) Śliczny konik, i trzymam kciuki za dalszą pracę :)

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    buba 2012-03-14 17:49:32

    Pracuj dalej bo warto!!!!...I tak jak mówiły moje poprzedniczki śliczny konik!!!:D

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    redakcja 2012-03-06 15:58:51

    śliczna kobyłka :) życzę sukcesów w pracy z Dorą

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo galopuje.pl




Reklama