Reklama

Gerbi

galopuje.pl
17/08/2010 13:04
Są słowa i obrazy, które zapadają w serce, są też istoty, ludzie i zwierzęta, o których nie sposób zapomnieć. Bywają wieczory, kiedy wspomnienia przybywają pod powieki. Co je przyzywa? Może mgły snujące się nisko nad ziemia, może zapach lasu sosnowego, a może krzyk jastrzębia polującego na tle barwnego wieczornego nieba. Wspomnienia mają w sobie coś z czarów. Z czasem fakty, które wspominamy stają się lekko osnute romantyzmem, tracą realną ostrość, pozostaje najczystrza emocja, to dziwne ukłucie w sercu, pod wpływem, którego wspomnienie nie blednie jak wielokrotnie wyświetlany film.

Spotkałam w życiu wiele koni, może poszukiwałam ich intensywnie, a one przychodziły jak na zawołanie? Nie wiem. Faktem jest, że jeśli ma się szczęście i bardzo tego pragnie, można spotkać konia z którym łączy nas to COŚ. Jakaś iskra boża, ta szczególna nić porozumienia. A kiedy nas już spotka wyróżnienie tego rodzaju, ten niecodzienny prezent, to mamy skarb w zasięgu ręki i prawdziwa magię, ale taka bardziej oswojoną, bo Naszą i wydaje nam się ona najcenniejsza ze wszystkich i najbardziej wyjątkowa. A tą wyjątkowość pogłębia jeszcze to,że jest ona prawdziwa. Spotkałam kiedyś konia, który miał być na chwilę, a został 9 lat i gdyby nie fakt, że był wydzierżawiony ze Stada Ogierów byłby do dzisiaj

Byliśmy przyjaciółmi, ufaliśmy sobie. Ja ceniłam jego dynamikę, szybkość i odwagę. On być może lubił to, że nie zaznał głodu i przemęczenia, za to wolności i ciekawych przygód przysparzaliśmy sobie ochoczo..Poznawał mój głos z daleka i rżał cicho. Przychodził jak duży kot na drapanko i jabłka. Nigdy nie przepadał za suchym chlebem, w końcu był arystokratą..Pamiętam, kiedyś wróciłam późnym wieczorem do domu, konie jak zwykle zostały na padoku, dopiero nocą były zabierane do stajni. Klacze pasły się nad rzeką, padok ogiera był pusty. Podeszłam z córeczką do ogrodzenia. Ogiera nie było. Ciemno chodź oko wykol, czerń nocy gęsta niczym atrament. Przeczesywałam teren, ale bezskutecznie. Ominęłyśmy ogrodzenie i poszłyśmy dalej. Daleko na tle zarośli majaczył jakiś ciemny kształt.

Mamo to on!- moja córka wyraźnie się ucieszyła. Podchodziłyśmy ostrożnie, dzięcieca rączka zacisnęła się mocno na mojej dłoni. - Mamusiu, czy on sobie nie pójdzie? - Nie wiem córeczko..Nie miałam przy sobie uwiązu, ogier nie miał kantara, był poza padokiem. Widocznie wyskoczył z nudów, lubił tak się bawić. Kiedy podeszłyśmy całkiem blisko, odwrócił ku nam głowę i cicho zarżał. - Gerber chodź do domu!- powiedziałam, bo nic innego nie przyszło mi do głowy. Zobaczyłam, że duży ciemny kształt jego ciała drgnął i odwrócił się w naszą stronę. Ciemną głuchą nocą szliśmy koło siebie, ja, czteroletnie dziecko i 600 kilogramowy ogier bez kantara. Dlaczego nie pognał do klaczy pasących się nad rzeką ? To tajemnica jego końskiego umysłu. A dla mnie dowód jego przyjaźni. Do stajni był kawałek drogi, koń szedł z nami krok w krok, chociaż nikt go tego nie uczył. Zanurzyliśmy się w nocy i ucieszeni swoim towarzystwem szliśmy w trójkę piaszczystą drogą.. A na niebie nie było ani jednej gwiazdy.
Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Montana 2012-03-06 10:50:19

    Dziękuję Wszystkim za miłe słowa ;) Pozdrawiam Serdecznie! Piszę książkę o tematyce "końskiej"

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Karolla 2011-01-27 15:34:27

    ;O Ślicznie napisane... nie wiem co powiedzieć;)

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    maniabork 2011-01-07 15:52:52

    Naprawdę pani pięknie piszę! Myślę że to jeden z najlepszych blogów na Galopuje!!! :)

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo galopuje.pl




Reklama