"...Nasza przygoda-to znaczy moja i Pani Delfiny-niewidomej 16-atki zaczęła się na końskim targu... 18 września 1990(ona miała wtedy 3 lata,a ja 3 tygodnie). Marzłam.Był to zimny potwornie zimny dzień,mój "pan" nie raczył zerknąć na fakt,iz jestem małym źrebięciem za wcześnie odstawiaonym od matki. Oczy zaszły mi "mgłą" ,a pysk przymarzł więc nie mogłam wołać mamy. Nagle w oddali zauważyłam maleńką istotkę(o tak samo jak ja dużych,orzechowych oczach).Nawet z oddali widziałam,że jest niewidoma,ale uparcie szła w moją stronę. -Czego?-warknął stary Jonh. -Chciałam od pana kupić tego kucyka!-dziewczęcy głos był melodia dla mych zamarzniętych uszu. -Se weź za darmo!-zabrał swojerzeczy i pojechał. Delfina prowadziła mnie do swoich rodziców,którzy oglądali czempiona. -Kochanie...-zaczęła pani Winter. -Mamo tamten pandał mi to biedne,zamarznięte źrebię!Ja je chcę!Nie oddam Baleriny-wyszeptała. Gdy tylko wróciliśmy do "Stajni pod Czempionem" mała dała mi duży,przestronny boks i nakarmiła mlekiem owczym.Następnego dnia otrzymałam nową mamę Bogaczkę,pokochałyśmy się i to ona nauczyła mnbie wszystkiego. Dziś Bogaczka śpi snem wiecznym pod Trzema Brzozami.Czasem idę z nią "porozmawiać". Teraz to ja stałam się nową mamą dla źrebięcia Brokatki,która jej nie chciała,a nazywa się...Bogaczka!To był pomysł mojej Pani."
Komentarze