Reklama

Hubertus 2010- co mnie razi?

Wiem, że może moja wypowiedź nie będzie relacją, ale swego rodzaju spostrzeżeniem, czy może opinią na pewien temat z tym związany.

Jak co roku nadszedł czas Hubertusa. W wielu klubach jeździeckich i stadninach odbywają się one w różny sposób. Odbywają się rajdy, pogonie za lisem czy specjalnie zorganizowane w tym celu zawody jeździeckie. To czas, w którym mają możliwość spotkania się wszyscy sympatycy jeździectwa z całego regionu i wymienienia się spostrzeżeniami na temat koni i tego pięknego sportu.
Mi jednak w tym roku nie przyszło uczestniczyć w tego typu imprezie... Spytacie pewnie czemu? Chyba najważniejszym powodem było to, że mój koń nie jest jeszcze na to dostatecznie przygotowany.
Ale przez to naszło mnie na przemyślenia jak powinny wyglądać tego typu jeździeckie imprezy (i nie mówię tu tylko o Hubertusach, ale także o innych imprezach jeździeckich).
To co najbardziej mnie irytuje na tego typu zabawach jest to, że zmieniły się priorytety. Teraz coraz mniej liczy się dobra zabawa, a chęć zwycięstwa. Z jednej strony no wygrać ktoś musi, ale nie za wszelką cenę. Spotkałam się nie raz z tym, że na Hubertusy zjeżdżają się jeźdźcy "z odpicowanymi" końmi, uczestniczą w gonitwie, a potem pakują konia i odjeżdżają. I czym to jest spowodowane? Brakiem chęci wspólnego spędzenia czasu, czy może coś typu "udowodniłem, że jestem najlepszy, to nie zniżę się do waszego poziomu i nie będę z wami spędzał czasu"? A co z końmi? One też często nie przygotowane są na te wielogodzinne spędzanie czasu pod jeźdźcem, ani kondycyjnie ani psychicznie. Pamiętam, kiedy przygotowując się na Hubertusa jeździliśmy cały miesiąc po różnorodnym terenie by tylko przygotować konie przede wszystkim kondycyjnie. A znam przypadki, gdzie konie niestety nie dały rady nawet pokonać terenu, nie mówiąc już o gonitwie. A wygrac za wszelką cenę? Też się nie raz zdarzyło, że koń został ukarany za to, że jeździec nie zdobył tego co chciał. I po co? Szczerze mówiąc, nie chce mi się przytaczać takich przykładów, ale zdarzają się i to nie tak rzadko.
Nie wiem, czy to zmienia się mentalność ludzi, podejście do koni, czy ogólnie całe jeździectwo. Brakuje mi jednak takiego prawdziwego, stylowego hubertusa, gdzie nie będzie liczyć się wygrana, a samo to by wspólnie przejechać się w terenie. Przede wszystkim ten mały "światek" jeździecki coraz bardziej zamyka się w klubach i klubikach. Mam jednak cichą nadzieję, że ten stan rzeczy będzie z roku na rok coraz bardziej się zmieniał, światek zacznie stawać się otwartym na nowe doświadczenia światem i coraz więcej ludzi będzie chciało wspólnie spędzać czas, a nie rywalizować między sobą pokazując kto ma jakie walory. Tego sobie i wszystkim wam życzę na przyszły rok.

Dlatego tym razem Hubertusa spędziłam w składzie dwuosobowym, na spacerze po lesie, który pięknie zakończył sezon zarówno dla mnie jak i dla mojego konia.
Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    redakcja 2010-11-08 20:17:37

    Umnie w poprzedniej stajni właśnie tak było jak to opisałaIliana i właśnie dlatego odeszłam z poprzedniej stajni terez natomiaśt jeżdże w fajnej stajni a na Hubertua jade w piątek więc może napiszę relację

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    redakcja 2010-11-08 17:47:23

    Niestety w niektórych stajniach tak się dzieje. Zawsze możesz przyjechać do nas na Hubertusa, na którym na prawdę najbardziej liczy się dobra zabawa. Teren był spokojny, wszyscy ze sobą rozmawiali. Gonitwa, jak to gonitwa była szybka, ale nie, żeby coś za wszelką cenę. Wielu jeźdźców, galopowało, albo nawet kłusowało sobie spokojnie z tyłu, bo np. nie chcieli męczyć koni, albo tak jak w moim przypadku mieli młodego konia, byli pierwszy raz na Hubertusie i patrzyli na czym to polega, czasami galopując krótkie odcinki za innymi. Po gonitwie, najpierw wszystkie konie dostały sianka. Gdy zostały nakarmione, było ognisko, na którym zostali wszyscy bez wyjątku i jedli kiełbaski, przy piosenkach, które ułani śpiewali ;) Tak powinien wyglądać Hubertus, czyż nie?

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Iliana 2010-11-03 20:07:19

    W wielu klubach jeździeckich, A nie we wszystkich. Czytaj uważnie.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo galopuje.pl




Reklama