Reklama

Hubertus u Furmana Pod Lasem

galopuje.pl
18/11/2011 13:58
Doczekaliśmy się Hubertusa! 12 listopada zebraliśmy się dość liczną gromadą, by wspólnie świętować dzień św. Huberta. Oczywiście najpierw wyjechaliśmy w teren z kilkoma mini przeszkodami (skoki opcjonalne. Mimo, że zanim ruszyliśmy Bogna już zaliczyła glebę, w terenie było pod tym względem dziwnie spokojnie. Zero upadków, zderzeń itp.. Na szczęście! :) W tym roku po raz pierwszy występowałam w roli kontrmastra.

Jako, że moja maleńka Luna-Hestia chciała wszystkich powitać kopytami, było to najrozsądniejsze wyjście. Był to pierwszy Hubertus w życiu Luny, więc nie dziwię się zbytnio jej reakcjom na widok tak licznego końskiego stada. Luna na wszystkich robiła ogromne, a więc adekwatne do swoich rozmiarów wrażenie. Po raz pierwszy również uczestniczył w imprezie mój narzeczony, więc miałam dwa powody by ciągle jechać w ogromnym skupieniu. Inna atrakcją było poniesienie Kaśki przez Horną. Była z nami i nagle wszyscy widzieliśmy ją na horyzoncie- Hornej w to graj! :P
Na samej pogoni przesiadłam się na Horną, żeby ją wybiegać i rzecz jasna- znów sprawić, że ludziom szczęki opadną na widok kobyły pociągowej szybkiej i zwrotnej jak Arab, na którym uciekała nasza lisica- Sylwia :D

Kitę w ostateczności złapała siostra Sylwii- Gosia, czego jej serdecznie gratuluję :) Po wszystkim odprowadziliśmy konie by odpoczęły w stajni, lub jeśli wolały-a nasze wolały- poszły spokojnie na popas. Zabawa w wiejskim klubie trwała kilka następnych godzin. Wytańczyłam się za wszystkie czasy! Mieliśmy przepyszny bigos od Pani Basi i pieczonego barana od Pana Jurka. W Ostrzycy Hubertusy cieszą się sporym zainteresowaniem czemu wcale się nie dziwię :) Impreza otwarta dla wszystkich, jak zwykle była bardzo udana.
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo galopuje.pl




Reklama