No właśnie... tak jak w tytule :) Mam bardzo pomysłowe koniki. Wystarczyła jedna chwila, by Sroki ze Skubim rozwalili sobie wzajemnie kantary. Oczywiście jak zwykle bywa u Srokiego w kantarze poszła sprzączka, a u Skubiego materiał, więc tak czy siak kantary do wymiany... Szczęście w nie szczęściu, że tydzień temu zmieniłam Srokiemu kantar na stary, by mógł się w nim tarzać do woli. Jednak nie przypuszczałam, że dwa głupole będą tak mocno ciągnąć się za kantary, że oby dwa popsują. No ale baaa... samo życie:) W zapasie mam jeszcze parę kantarów, więc koniki zostały pouczone i mam nadzieję, że kolejne kantary wytrzymają im na dłużej.
Komentarze