Reklama

I to się nazywa koń... Lakuś

24/05/2012 18:18
I to się nazywa koń… Lakuś

Może i nawet nie interesujesz się końmi, ale to przeczytaj. To dowód na to, że marzenia się spełniają. Trzeba wierzyć, że kiedyś coś się uda. Lakuś wierzył, że kiedyś nastąpi ten dzień… a jaki? Przeczytaj.

Pewnego dnia na wsi urodził się ogier. Był on po rodzicach pociągowych, więc był dobrze zbudowany. Nazwano go Lakuś. Był ten ogiereczek gniadym mieszańcem. Był piękny… na pewno. Miał być kochany… miał być ulubieńcem dzieci ze wsi. Miał galopować po zielonych łąkach, miał jeść piękną, zieloną trawę. Prawie mu się to udało. Ale „prawie” robi wielką różnice. O miłości, głaskaniu mógł tylko pomarzyć. Zamknięty Lakuś w małej komorze, nie ruszający się i nie wychodzący na pastwiska – myślał, co go czeka. Ale on nie wiedział nic. Każdego ranka budząc się w swojej brudnej komorze i stając na własnym łajnie myślał, że dzisiaj jest ten dzień – wyjdzie na pastwisko. Z taką myślą budził się przez około 2 lata. Powoli tracił nadzieje… i w końcu nadszedł ten dzień.

Fundacja dla koni „Centaurus” dostała kolejne zgłoszenie o koniu. Odebrali Lakiego gospodarzowi. 2 letni ogier został przetransportowany do ośrodka fundacji. Po diagnozie okazało się, że Lakuś ma podkurcze 2 nóg. Operacja jednej nogi wynosiła 1500 zł, a trzeba to pomnożyć przez 2. Wychodzi 3000 zł. Lakuś trafił na stronę fundacji do zakładki „Adopcje wirtualne”. Bardzo wtedy chciałam mieć konia. Niestety, nie mieliśmy do tego warunków. Mama wtedy czytała coś na intrenecie. Nagle zobaczyła słowo „Adopcje wirtualne koni”. Klikała w to. Pokazała mi tą stronę. Zapomniałam dodać, że kiedyś miałam kota o imieniu Lakuś. To nie był przypadek. Bo nic nie dzieje się bez przyczyny. Trochę by to było dziwne… mama trafiła na taką stronę, były tam adopcje wirtualne koni i jest koń który nazywa się Lakuś… jakiś to ma sens. Nic, nie zastanawiałam się. Po prostu powiedziałam „Chcę tego, Lakiego”. I adoptowałam go. Należał do mnie od 1 lipca 2011 roku. Już w sierpniu tego samego roku odwiedziłam go. Zobaczyłam go pierwszy raz. Było to 8 sierpnia – 2 dni po moich 9 urodzinach. To był magiczny dzień… naprawdę pokochałam go od pierwszego zdjęcia. A kiedy Lakuś ma urodziny? Pytałam się sama siebie. Fundacja nie znała tej daty. Więc odpowiedziałam sobie tak: „6 sierpnia – razem będziemy obchodzić urodziny”.

I tak zostało. Urodziny Lakusia są 6 sierpnia. Dostawałam kolejne zdjęcia. Znacznie było widać poprawę wyglądu. I tak jest dziś. Lakuś obecnie jest szczęśliwy koniem. Ma swojego przyjaciele Albinosa, który uczy go manier. Los się do niego uśmiechną. Wierzył w to, że kiedyś uda mu się spełnić marzenia. I spełnił. Po prostu w to wierzył. A morał z tej historii jest taki, że nie wolno się poddawać gdy chce się spełnić swoje marzenia. Właśnie Lakuś mnie tego nauczył.

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Kymen 2012-06-19 14:26:38

    Cieszę się, że kochasz konie jeśli chcesz to przyłącz się do fan clubu koni strona dopiero jest w budowie ale może Cię zainteresuje  znajdzie się tam miejsce na opisanie twojego adoptowanego konia pokazać mamie  http://www.stowarzyszenie.kymen.pl/ wszelkie wyjaśnienia dla mamy po wysłaniu emaila pozdrawia Kymen

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo galopuje.pl




Reklama