Reklama

II rajd konny

galopuje.pl
18/03/2011 19:43
Dojechaliśmy na miejsce. Pierwsze co, to zorganizowaliśmy miejsce dla koni. Przywiązaliśmy specjalna długą linę z takimi kułeczkami do uwiązów, rozsiodłaliśmy konie, zapoznaliśmy się z terenem czekając na obiad.Jak konie trochę odpoczęły, to je napiliśmy i daliśmy owsa.
Potem trzeba było od pobliskich mieszkańców wykombinować trochę siana. Ale to była działka reszty dziewczyn co nie karmiły koni, poszły do sąsiedniego gospodarstwa, i bez problemu załatwiły siano nawet za darmo, mili ludzie byli :P Nawet traktorem nam je podrzucili. Gdy konie były już najedzone i bezpieczne, to był najwyższy czas żebyśmy i my zjedli obiad, na co była tradycyjnie wojskowa grochówka.

Po obiedzie odpoczywaliśmy przy koniach. O ustalonej godzinie, o ile dobrze pamiętam to o 18, mieliśmy siodłać konie, i jechać na ściernisko ćwiczyć kadryla. Najpierw trzeba było znaleźć jakieś pole, więc spytaliśmy miejscowych dzieciaków, co byli zainteresowane naszymi końmi i pokazali nam kawałek pola. Przyjechała nam towarzyszyć Kasia która niestety całego rajdu jechać nie mogła.

Wsiedliśmy na konie i w drogę na pole. Podzieliliśmy się na dwie grupy i jechaliśmy kadryla, najpierw w stępie potem w kłusie a na końcu w galopie. Na początku nie za bardzo nam wychodziło, nawet momentami nie wiedziałyśmy co dana "komenda" oznacza, największy problem był z "kwiatkiem" gdzie każdy miał się okręcić w koło, nikt nie wiedział o co chodzi i małe zamieszanie było, ale jak już zczaiłysmy to całkiem fajnie wychodziło :D Największy śmiech był w galopie, chociaż przecinanie wychodziło, tylko że na zakręcie jeden ułan zsunął się z siodła, śmiechu było co nie miara. Mimo tego że to był bardzo ciepły dzień, na polu nas złapał deszcz, który zmienił się w grad. Mimo tego to nam nie przeszkadzało i dalej ćwiczyliśmy. Na końcu ustaliśmy w rządku i małe podsumowanie, po czym przestało padać a my już wracaliśmy do miejsca w którym się "osiedliliśmy", po drodze po ubitej drodze między domami galopowaliśmy (nie był to asfalt, żeby nie było), lubię takie drogi pokonywać w galopie. Przyjechaliśmy rozsiodłaliśmy, i poszliśmy na jakąś kolację.

Pod koniec kolacji, przez okno w remizie w której byliśmy zobaczyliśmy konie. Były to nasze znajome które mieszkały w Bieńkówce, przyjechały nas odwiedzić, Karolina na Moni i Patrycja na Dragonie. Poszłyśmy się z nimi przywitać i porozmawiać. Nawet ja wskoczyłam na zad Dragona a Roxi na Moni i sobie grzałyśmy tyłeczki :D

Wszystko dzielnie zapisywałyśmy w dzienniku rajdu, był to też czas, aby wyznaczyć warty nocne przy koniach. My z Roxi i Agatą miałyśmy mieć wartę od 12 do 2 w nocy. Przed nami od 22 do 12 miała Izka, Klaudia i Julia a po nas Pan Roman Pan Wojtek i Pan Mietek. Wieczór spędziłyśmy przy koniach, oraz wspaniałym towarzystwie, nawet pół wioski się zeszło, i byliśmy w Agaty na działce się przejść. Czas na warty, Gdy warte miała Izka Klaudia i Julia, leżałyśmy z dziewczynami, ale jednak nie mogłyśmy zasnąć. Do 2 wgl nie zasnęłam z Roksaną, a Agata coś tam spała. O godz. 2 dziewczyny przyszły a my poszłyśmy na zmianę.

Dałyśmy koniom więcej siana, przyszedł trener na zwiady (nie będę wgłębiała się w szczegóły, bo to są wspomnienia tylko rajdowiczów) było zabawnie. Potem zrobiło nam się zimno, więc przyniosłyśmy sobie śpiwory wojskowe i leżałyśmy rozmawiając o koniach. Skończyła się nasza warta, więc poszliśmy po zmianę i tu zonk, bo Panowie sobie w najlepsze spali, i nie mieli najmniejszego zamiaru się dobudzić. A Próbowałyśmy różnych metod, nawet o jeździe materacem, ale nie będę się wgłębiać w szczegóły. Nawet dziewczyny się obudziły. Nie dało rade ich obudzić więc dziewczyny poszły za nich. Z Roxi jak zwykle nie mogłyśmy zasnąć. Gdy już prawie spałyśmy, obudził się Pan Wojtek, gdy dowiedział się że dziewczyny godzinę pełnią za nich warte, obudził p.Romana i p.Mietka żeby poszli z nim na wartę, ale tu był znowu problem i ganialiśmy się w kotka i myszkę że tak to nazwę. W końcu poszli na swoją wartę, a ja znowu miałam problem z spaniem. Zdążyłam się przespać godzinkę i tu pora znowu na naszą wartę.

Że to już poranek to kiedyś opiszę w części 3 :)
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo galopuje.pl




Reklama