Reklama

Ja i konie ;*

27/02/2012 15:20
Więc tak chciałabym opisac wam moją historię związaną z końmi. kiedy byłam małą dziewczynką która jeszcze nie umiała chodzic miałam wtedy z 3,4 miesiące byłam z mamą i tatą na spacerze. Poszliśmy na rynek i na rynku był powóz z końmi. Gdy tylko zobaczyłam piękne konie pierwszy raz wżyciu się uśmiechnęłam. patrzyłam na te zwierzęta jak na coś tak pięknego że jak tylko spuściłam je z oczu od razu zaczęłam płakać.Mama z tatą nie za bardzo wiedzieli o co mi chodzi lecz gdy wracaliśmy powóz jechał i wtedy znowu się uśmiechnęłam.konie pojechały a ja zaczęłam płakać mama domyśliła się o co mi chodzi.Kiedy już zaczęłam chodzi i miałam około roku mama zabrała mnie do stajni w warszawie i posadziła mnie na małego kuca. Byłam bardzo szczęśliwa.

Miejąc 3/4 lata tato kupił konia. Była to piękna klacz pinto. Kupił ją ponieważ sam jezdził i chciał miec konia. Od razu ją pokochałam.Tato zawsze mnie na nią wsadzał od rana do wieczora spędzałam czas tylko z nią. Do zerówki przeprowadziłam się do tarnoberzega i ja i ona bardzo to przeżyłysmy. Przyjeżdżałam do niej co weekend i całe wakacje spędzałam z nią. Obdarzałam ją wielką sympatją, miłością i bezgranicznym zaufaniem. Kochałysmy się bardzo byłysmy dla siebie kims wyjątkowym, ona była dla mnie wszystkim była moją miłością. Nigdy nie pokochac tak jak pokochałam ją. Poprostu była dla mnie wszystkim. Czasami nawet nie przeszkadzało jej to że stoje jej pod brzuchem i ją gilgocze nawet to że siedziałam jej na żłobie kiedy miała owies,czekała aż zejdę i dopiero zaczynała jesc. Codziennie gdy była na padoku przychodziła do mnie bawiła się vze mną leżałyśmy na trawie i wsłuchiwałyśmy się w wiatr. Było poprostu cudownie. Oddałabym naprawde wszystko żeby tego doświadczyc teraz 2 raz. Lecz czas się nie cofnie.

Kiedy byłam na wakacjach u taty po zakończeniu 2 klasy wiec można powiedziec ze byłam w 2 klasie stało się coś bardzo strasznego. Ja i Śruba miałyśmy wypadek.Mojemu tacie zadzwonił telefon poszedł po iego i zostawił mnie na moment samą siedzącą na Śrubie. Jechał traktor a Śruba bardzo bała się traktorów. Niespodziewanie zaczęła galopować wprost na płot. Nie przeskoczyła przełamała i spadła na kamieniea ja udeżyłam głową o płot i straciłam przytomność.kiedy byłam w szpitalu i przebudziłam się od razu zapytałam gdzie Śruba tato nie odpowiedział zapytałam ponownie i powiedział że nie żyje.. czułam jakby ktoś wbił mi w serce nuż. Załamałam się. powiedział mi że dzisiaj ją chowają na padoku. Cała zapłakana zapytałam czego nie żyje a tato odpowiedział mi że doznała poważnego urazu przednich kończyn i jak zostałaby wyleczona to nie mogła by wychodzic bo niemogłaby chodzic. Więc nie chcieli żeby się męczyła więc ją uśpili. Kiedy wyszłam ze szpitala 1 co to od razu pobiegłam na padok siadłam sama na drewienku koło niej i zaczęłam wsłuchiwać się w wiatr. I pomyślałam sb może to tak akurat miało być może po prostu tam na górze bedzie jej lepiej.

Teraz zaczełam dzierżawić Delmę bardzo ją kocham lecz to dalej nie jest to co czółam do Śruby. Delma jest piękną karą klaczą z białą strzałką. Jest wyrozumiała i ma charakter. Bardzo ją kocham i mam nadzieje że chodź w połowie zdobędę takie relacje jakie miałam Śrubą..
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo galopuje.pl




Reklama