Nokia, to klacz około sześcioletnia. Była ujeżdżona w wieku trzech lat. Kiedy przyjechałam do właściciela klaczy na jazdę na innym koniu dowidziałam się, że na klaczy właściciel nie jeździł od trzech lat z powodu braku czasu. Z moją koleżanką najpierw wzięłyśmy się do pracy nad jej matką, która też nie chodziła pod siodłem. Nastalvia bardzo ładnie chodzi pod siodłem, jest grzeczna i nie stwarza żadnych problemów. Ale jej córeczka jej jest całkowitym przeciwieństwem. Kiedy się ją wyprowadza z boksu szarpie się i chce biegać. Już mi rozszarpała lonżą palce. Kiedy się ją lonżuje, szarpie się, nie chce współpracować. Chciałabym się nią zająć, ponieważ klaczka ma predyspozycje do skoków. Nie chcę jej marnować. Nokia sprawia wrażenie, jakby się bała wszystkiego, co ją otacza.
Matka jest bardziej doświadczona, niż córka, więc oczywistą sprawą jest są dla siebie przeciwieństwem. Nokia, to młody koń, dlatego jest żywa i niewybiegana. Musisz stworzyć młodszej klaczy zupełnie inne warunki do pracy. Nie lonżuj konia w nie przygotowanym miejscu, otwarta część musi być zagrodzona, bo sama odbierasz sobie możliwość pracy z koniem. Nokia ma dużo energii, więc trzeba ją zużyć – skoro matce wystarczy 20 minut jazdy, to młoda potrzebuje dużo więcej ruchu. Nie wiem jak często ją wyprowadzasz, ile ona je. Nie wiem czy to jest kwestia energii wynikająca z pochłaniania dużej ilości jedzenia czy może tego, że za mało czasu spędza poza boksem. Uważam, że powinnaś pracować nad Nokią razem z doświadczonym instruktorem, który zinterpretuje jej zachowanie i powie Ci, co w danym momencie robić. Bo niestety konsekwencją złego wychowania będzie to, że jeśli klacz zobaczy, że może coś robić, to będzie to powtarzać za każdym, kolejnym razem, a wówczas o wiele trudniej będzie ją tego oduczyć.
Mam 3 i pół roczną klacz rasy huculskiej. Jest bardzo uparta. Często, gdy jej coś nie odpowiada od razu zaczyna szczypać, dopóki nie dostanie tego czego chce. Bardzo chciałabym na niej jeździć, ale nie wiem jak zacząć. Jej źrebie ma teraz ok. 4 miesięcy, cały czas jest przy matce i wraz z rodzicami mamy zamiar go zostawić u nas, a nie sprzedawać. Moi rodzice ciągle powtarzają, że zaczniemy ujeżdżać konia, gdy źrebie będzie starsze, ale ja mam już dosyć czekania, bo wiem, że z tego nici.. Wiem też, że sama sobie nie poradzę. Koń jest zaopatrzony w siodło, którego nigdy nie widział, lejce, uzdę i inne sprzęty jeździeckie. Zanim źrebię przyszło na świat sama mogłam wyczesać klacz, zadbać o nią, ale teraz pozwala mi się tylko wyprowadzać na pastwisko, ale i tak robi to po swojemu , czyli idzie przede mną, a ja nie mam bladego pojęcia jak ją uspokoić, więc daję jej końskie przysmaki np. kostki cukru, które nie zawsze pomagają. Nie wiem jak mam zacząć trenować konia, więc proszę o jak najwięcej podpowiedzi na temat tresury konia, jak i na temat jazdy konnej i bezpieczeństwa mojego oraz obu koni(matki i źrebięcia).
Moim zdaniem wszystko idzie w złą stronę. Konia należy jak najszybciej oddać do doświadczonego instruktora, na wychowanie i przyuczenie młodego konia do jazdy. Teraz nie ma u Was żadnej hierarchii, a to człowiek musi być liderem. U Was, to koń jest osobnikiem dominującym i trzeba to jak najszybciej zmienić. Po tym czasie warto jeszcze dogadać się z tą osobą na kilka lekcji obchodzenia się z tym koniem, tak, aby nie zrywać kontaktu z osobą, która go wychowała.
Zapraszam na mój blog. Tam więcej porad i możliwość zadania pytania.
Komentarze