Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Ja nie miałam problemu z rodzicami :> U mnie na stadionie szkolnym był kiedyś pokaz koni. Jeździłam sobie po kilka razy na koniach :] (były tam 2 konie) Po paru jazdach spytałam jednego z panów, czy uczyłby mnie jazdy konnej. Umówiliśmy się na 1 jazdę i git :D Byłam tam bez rodziców, więc powiedziałam im dopiero w domu. Ale ja płaciłam za lekcje z mojej kasy, którą dostałam na urodziny, więc chyba dlatego się zgodzili :>
Na początku problemu nie było, a jeżdżę 5 lat... Ale teraz ;( wozić im się mnie nie chce a o regularnych treningach mogę jedynie marzyć. Własny wierzchowiec by wiele rozwiązał, ale nie "bo to za drogie, bo jak koń zachoruje to co, a gdzie go będziesz trzymać?". Masakra z nimi jest :C. A wystarczyłoby trochę chęci. Jeśli by im zależało, to dawno bym miała konia. A ja jeżdżę 5 lat i moje skoki można na palcach policzyć, a po roku niektórzy już startują.
Ja miałam tak, że rodzice sami zaproponowli jazdę jakieś 4-5 lat temu w ośrodku nad morzem i tak już zostało:)
Ja na szczęście nie miałam problemu z rodzicami. Zawsze chcieli żebym robiła to co mi się podoba :) Ale my też powinniśmy pamiętać że jeździectwo to drogi sport. Jest też jego czarna strona. Po kilku - kilkunastu latach może nam siąść kręgosłup :/ Podczas jazdy konnej kręgosłup jest obciążany i ścierają się dyski...
Świetny wpis. P rzydał się moim przyjaciółkom :)
Fajna rada ; ] . Ale często bywa tak, że rodzice się zgodzą ale kasy nie ma ; [
ja chciałam jeździć odkąd pamiętam przez całe swoje dzieciństwo namawiałam rodziców na jazdę. W końcu mając 18 lat zdałam prawo jazdy i powiedziałam dobra, nie chcieliście mnie wozić to teraz sama pojadę i pojechałam. I chyba z własnym koniem zrobię tak samo (nie chcecie mi kupić konia, sama sobie kupię), moi rodzice pod tym względem są okropni, twierdzą, że konie przeszkadzają w nauce, że śmierdzę itd. a niech sobie gadają! Ale na wlasnego wierzchowca chyba nigdy ich nie przekonam :(
Cieszę się że komuś udało się m.in. dzięki mnie.. Powodzenia na jeździe! :)
Cieszę się że komuś udało się m.in. dzięki mnie.. Powodzenia na jeździe! :)
namówiłam :D dzięki za rady !!! w sobotę 14.04 już jadę !!! ponieważ mama to przeczytała a ja prawie cały dzień jestem przy komputerze,oglądam bajki , filmy itd. :) mogę komuś pomóc jak ktoś jeszcze nie namówił ;) ja tak baaaaaaaaaaaaaaardzo poprosiłam i od razu się zgodziła :D
A jak przekonać rodziców jeśli mówią że nie ma pieniędzy na naukę, obozy itp, a moja ciocia może mnie za darmo uczyć bo ma stajnię, ale oni uważają, żeby często nie jeździć bo ona ma pracę, nie narzucać się im! A argument "kocham konie" jest bezsensu, bo mówią, że zwierząt nie można kochać i są ważniejsze rzeczy... Pomóżcie mi ;(((( Naprawdę nie widzą, że mi zależy ;((
Ja moją mamę przekonywałam z 7 lat aż w końcu zobaczyła że się nie poddam i się poddała. Może nie jest zachwycona bo co zrobie zle w szkole to jest przez to że w stajni siedze za długo według mojej mamy ;) Ale jakoś znosi to że jeżdże i jeszcze pozwoliła mi na dzierżawę ;) Więc nie poddawajcie się bo przekonałam się jaka to jest satysfakcja jak wygrasz z rodzicami po kilku latach błagania ;)
Do koala555. Wystarczy pomagać codziennie w stajni, a być może lekcje będziesz mieć za darmo. Mam nadzieję, że jeszcze uda ci się nauczyć jeździć konno.:)
Ja sprubuje . Moja mama kiedys sie uczyla jezdzic na koniu i jej sie to spodobalo wienc jom co dziennie przekonywac bende . i dzenki za porady :)
aby przekonać rodziców dobrze jest ich nie negować, oczywistym jest fakt, że jeździectwo nie jest bezpieczne zwłaszcza przy poziomie wiekszości koni szkółkarskich i z tym należy się zgodzić, ale wiadomo jest także, że można maksymalnie sie zabezpieczyć (odpowiednim strojem i doborem konia), najlepiej zabrać rodziców do stajni i zrobić im pokazową jazdę na lonży, aby sami mieli okazje przekonać się, że można bezpiecznie jeździć konno i warto pozwolić dziecku realizowac swoje pasje
A wie ktoś może co zrobić jak chce sie systematycznie jeździć a nie ma się pieniędzy na wykupienie jazd oraz jest sie niepełnoletnim i nie można znaleźć pracy by zarobić ..?
No właśnie, z rodzicami bywa problem... Dzięki, może coś poskutkuje. Trzeba pokonać przeszkody by spełniać marzenia :)
Fajne rady. Ja już mam to z głowy. Teraz muszę namówić na własnego wierzchowca:) Mam nadzieję, że mnie się to uda. Choć już wiele razy próbowałam i nadal nic:( Nie wiem, może kiedyś uda mnie się to:) Zawsze trzeba mieć nadzieje i dążyć do swojego celu:)
Ja cały czas namawiam, bo po upadku tata nie pozwolił mi już jeździć, odrazu przedstawia czarne scenariusze ...
U mnie sprawa była prosta- przyjaciółka mojej mamy jeździła ze swoimi dziećmi na konie i jak raz mnie zabrała to tak już zostało :D
heh u mnie nic nie działa, namawiam rodziców odkąd pamiętam i nic :/ a próbowałam wszystkiego naprawdę i chyba będę miała własnego wierzchowca kiedy znajdę prace i będę miała swój dom :C bo teraz nie mam szans
tak tak, a jak się nadal nie zgodzą to można powiedzieć że " i tak będę jeździć tylko zacznę później i mogą się albo do tego przyczynić albo nie. zawsze to dobrze żeby rodzice wspierali dzieci a nie tłumiły ich pasje. nawet jeśli poprzednie pasje wyparowały, to jeździectwo jest dużo bardziej angażujące więc dłużej trwa" :)
miałam ten sam problem z rodzicami ale taraz pracuję nad namuwieniem na konika
O moje złote rady. Fajny wpis, a przede wszystkim przydatny...już wiem komu to podeślę. ;)
Ja nie miałam problemu z rodzicami :> U mnie na stadionie szkolnym był kiedyś pokaz koni. Jeździłam sobie po kilka razy na koniach :] (były tam 2 konie) Po paru jazdach spytałam jednego z panów, czy uczyłby mnie jazdy konnej. Umówiliśmy się na 1 jazdę i git :D Byłam tam bez rodziców, więc powiedziałam im dopiero w domu. Ale ja płaciłam za lekcje z mojej kasy, którą dostałam na urodziny, więc chyba dlatego się zgodzili :>
Na początku problemu nie było, a jeżdżę 5 lat... Ale teraz ;( wozić im się mnie nie chce a o regularnych treningach mogę jedynie marzyć. Własny wierzchowiec by wiele rozwiązał, ale nie "bo to za drogie, bo jak koń zachoruje to co, a gdzie go będziesz trzymać?". Masakra z nimi jest :C. A wystarczyłoby trochę chęci. Jeśli by im zależało, to dawno bym miała konia. A ja jeżdżę 5 lat i moje skoki można na palcach policzyć, a po roku niektórzy już startują.
Ja miałam tak, że rodzice sami zaproponowli jazdę jakieś 4-5 lat temu w ośrodku nad morzem i tak już zostało:)