Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
mi zdarzyło się 2 razy . 1 raz to było prowadzenie w ręku , co prawda na dłuższym uwiązie , ale trzymałam wodze i w pewnym momencie klacz się spłoszyła , stanęła dęba , a ja fiknęłam ze 2 koziołki i spadłam do tyłu . szok niesamowity , następny raz wsiadłam na konia jakieś 3 lata później w zupełnie innej stajni . 2 raz to był moja bodajrze 5 samodzielna jazda na czworoboku . koń spłoszył się kota i rzucił w dziki galop i tyle mnie w siodle widziano . cała poobijana i z zakrwawionym łokciem , ale dzielnie dotrwałam do końca jazdy . :P
ja już niestety zleciałam z konia 2 razyza 1 z galopu gdy miałam 9 latza 2 przeleciałam przez przeszkodę z konia 160 w kłębie(aaauuuććć!!!!, nóżka i pupa bolały przecz ponad tydzień) było to gdy lat miałam 11 i 3miesiące
Moja pierwsza myśl po upadku to taka, że już nie wsiąde z powrotem, ale najszczęście się przełamałam. Został mi tylko lęk wysokości, którego nigdy wcześniej nie miałam, ale mam nadzieje ,że mi przejdzie.
Przez cztery lata spadłam (tylko!) trzy razy. Mój pierwszy upadek był ciężkim doświadczeniem, to była gdzieś 4 lekcja na lonży. Nie pytajcie mnie, jak do tego doszło, ale był to ułamek sekundy, patrze - leżę. Spadłam na plecy, ale oprócz wielkiego siniaka nic fizycznie mi nie było. To był szok. Od tamtej chwili jazda wogóle mi nie szła. Lonże potem nie zakończyłam, ale samodzielna jazda to była porażka... Zaczęłam sie bać! Wszystkiego, tego że koń się ruszył, trzepnął uszami... Ale potem zmieniłam instruktora i uwierzcie mi, naprawdę przezwyciężyłam strach, pokonałam tę barierę! Od jakiś trzech lat kocham te piękne, mądre zwierzęta, stały się one całym moim życiem - wybieram się na studia im poświęcone i pragnę w przyszłości założyć własną stajnię.
Ja spadłam już, nei za dużo pamiętam ale chyba trzymałam wodze ale potem w końcu je puściłam. I glebnęłam. Wstałam, wszystko mnei bolało, czułam jak w głowie bije mis erce. Przeszłam z trudem kilka kroków i wsiadłam z powrotem. ;D
Może masz racje, moja instruktorka poprostu tak stwierdziła i dlatego tak napisałam.
Znowu napiszę tylko moje zdanie, ale myślę (ale nie jestem pewna XD) że konie nie są złośliwe tylko możesz tego nie zauważyć, że koń się czegoś boi, nawet jakiegoś drążka na padoku, albo małego ptaszka i wtedy poniesie albo bryknie, a tobie się może wydawać że postąpił złośliwie!!! Do niedawna też tak myślałam ale zmieniłam zdanie jak jeździłam na koniu (jeszcze wtedy nie jeździłam zbyt dobrze) który był bardzo niegrzeczny na placu a jak pojechałam na nim w teren było dobrze dopuki nie przyjechalismy na koniec jazdy na plac po pewnym czasie okazało się że koń boi się wiara stojącego na środku placu!
Dziś zaliczyłam mój pierwszy upadek. Koń postąpił złośliwie i po spokojnym stepie zaczął zarzucać w bok. Nie powiem było to dla mnie przeżycie, ale wiem, że takie sytuacje w jakiś sposób mnie wzmocnią (doświadczą).
Ja uważam, że oczywiście jazda na niesfornych koniach może być nieprzyjemna, ale jeżdżąc na konach spokojnych i bez żadnych narowów mniej się nauczymy niż jeżdżąc na koniu, który, np. nie daje się zatrzymać w galopie lub wyłamuje na przeszkodach...jednak mówię że to jest tylko moje zdanie! :))))
mi zdarzyło się 2 razy . 1 raz to było prowadzenie w ręku , co prawda na dłuższym uwiązie , ale trzymałam wodze i w pewnym momencie klacz się spłoszyła , stanęła dęba , a ja fiknęłam ze 2 koziołki i spadłam do tyłu . szok niesamowity , następny raz wsiadłam na konia jakieś 3 lata później w zupełnie innej stajni . 2 raz to był moja bodajrze 5 samodzielna jazda na czworoboku . koń spłoszył się kota i rzucił w dziki galop i tyle mnie w siodle widziano . cała poobijana i z zakrwawionym łokciem , ale dzielnie dotrwałam do końca jazdy . :P
ja już niestety zleciałam z konia 2 razyza 1 z galopu gdy miałam 9 latza 2 przeleciałam przez przeszkodę z konia 160 w kłębie(aaauuuććć!!!!, nóżka i pupa bolały przecz ponad tydzień) było to gdy lat miałam 11 i 3miesiące
Moja pierwsza myśl po upadku to taka, że już nie wsiąde z powrotem, ale najszczęście się przełamałam. Został mi tylko lęk wysokości, którego nigdy wcześniej nie miałam, ale mam nadzieje ,że mi przejdzie.