To stało się rok temu.Z koleżanką czekałyśmy przed ogrodzeniem jak nasza pani skończy zajęcia z grupą przed nami , kiedy przyszły dwie dziewczyny co z nami jeżdżą.Tak sobie rozmawiałyśmy i w końcu doszło do tematu czy kiedykolwiek spadłyśmy z konia.Ja z Anią odpowiedziałyśmy, że jeszcze nigdy a one zaczęły się z nas śmiać,ponieważ powiedziały,że one spadły nie raz.Pogadałyśmy sobie jeszcze trochę i pani nas zawołała na jazdę konną.To był pechowy dla mnie dzień ponieważ pani dała mi spottkę,która nigdy nie chce iść na jazdę ,za to jak już na niej jest to jest rozbrykana.Goniłam ją po pastwisku z jakieś pięć minut.Potem ją pożądnie wyczesałam , bo miałyśmy jeździć na oklep:)W tej stadninie jeździłam pierwszy raz na oklep, więc nie wiedziałam ,że te konie mają takie odstające kręgosłupy.Na początku nie jechało się tak źle,ale potem w kłusie...:D Chciałam się przechylić na lewą stronę,no bo za bardzo byłam na prawo i wtedy spadłam .:D A Ania w galopie się przejechała po szyi konia:D Piszczcie jakie były wasze pierwsze upadki:*
Komentarze