W zeszłą niedzielę skorzystałam z okazji promocji w stadninie, w której jeżdżę i pojechałam w wymarzony teren. Kosztował 10 zł, więc szybko wysypałam drobniaki ze skarbonki i czym prędzej umówiłam się z instruktorką p. Gosią w teren. Jechałam na Stępku - hucule na którym przede wszystkim uczyłam się jeździć konno. Cieszyłam się, że pojadę na nim, zwłaszcza, że jechałam pierwszy raz i bałam się, że zlecę, a lepiej spaść z niskiego konia :)
P. Gosia jechała na Simonie, który ma 173 cm wzrostu, przy którym Stępek wyglądał na kucyka:) Jeszcze jechała z nami wolontariuszka Justyna na Belli. Szybko przygotowaliśmy sobie konie, wsiedliśmy i pojechaliśmy. Było super! Jechaliśmy lasami i drogami polnymi, a gdy była możliwość nawet galopowałam. Stępek dzielnie doganiał szybsze konie, a p. Gosia pozwalała mi galopować, jak ona z Justyną szybko kłusowały.Na początku galopu Stępek, chyba z radości, nawet raz bryknął, serce podskoczyło mi do gardła, ale mocno trzymałam się nogami, dałam mu łydkę i zostałam w siodle. Potem już był grzeczniutki. Ogólnie czułam wielką radość, że mogę sobie jechać po lesie konno, dotąd robiłam to tylko pieszo lub rowerem. Ale konno to dopiero przeżycie!
Co? Tyle płacicie? U nas to jest w cenie zwykłej jazdy (około 30 zł).