Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Myślę , że jeśli komuś pomoże zapisanie planu jazdy na kartce to niech to zrobi!:)Podobało mi się ostatnie zdanie: Oczywiście każdy powinien dostosować go sobie do charakteru i umiejętności konia, a także własnych. :) Jeśli będziemy się sugerować tymi słowami nasza przejażdżka powinna być przyjemna zarówno dla nas jak i dla konia.;)
Według mnie 25 minut kłusa to za dużo. W klusie jak i w galopie czas jazdy na każdą stronę powinien być ten sam, więc kłusa co najwyżej po 10 minut na każdą stronę. Jeżeli skacze w dany dzień to moje rozgalopowanie wygląda tak, że przejdę dwa razy wokół całego placu plus jakieś dwie wolty. Więc nie jest potrzebne bo i koń się męczy i ty się meczysz, a jeszcze trzeba mieć siły na główne ćwiczenia. Jazdy z trenerem mam dwa razy w tygodniu i rozgrzewka wygląda tak samo.
Dodała bym, że niektóre konie mogą potrzebować więcej lub mniej czasu, ale gdy jeździec nie siedzi na nim pierwszy raz można wyczuć gdy koń się już rozstępuje, czy będzie gotowy do galopu. Jednak jeżdżąc "na czuja" trzeba znać konia i być pewnym kiedy ten moment następuje. :) A i na wyprawy w teren lepiej się nie wybierać samemu. ;)
Myślę , że jeśli komuś pomoże zapisanie planu jazdy na kartce to niech to zrobi!:)Podobało mi się ostatnie zdanie: Oczywiście każdy powinien dostosować go sobie do charakteru i umiejętności konia, a także własnych. :) Jeśli będziemy się sugerować tymi słowami nasza przejażdżka powinna być przyjemna zarówno dla nas jak i dla konia.;)
Według mnie 25 minut kłusa to za dużo. W klusie jak i w galopie czas jazdy na każdą stronę powinien być ten sam, więc kłusa co najwyżej po 10 minut na każdą stronę. Jeżeli skacze w dany dzień to moje rozgalopowanie wygląda tak, że przejdę dwa razy wokół całego placu plus jakieś dwie wolty. Więc nie jest potrzebne bo i koń się męczy i ty się meczysz, a jeszcze trzeba mieć siły na główne ćwiczenia. Jazdy z trenerem mam dwa razy w tygodniu i rozgrzewka wygląda tak samo.
Dodała bym, że niektóre konie mogą potrzebować więcej lub mniej czasu, ale gdy jeździec nie siedzi na nim pierwszy raz można wyczuć gdy koń się już rozstępuje, czy będzie gotowy do galopu. Jednak jeżdżąc "na czuja" trzeba znać konia i być pewnym kiedy ten moment następuje. :) A i na wyprawy w teren lepiej się nie wybierać samemu. ;)