Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Ja nie widzę sensu tłumaczenia niedowiarkom, że jazda konna męczy. Po co? Jak ktoś jest uparty i uważa, ze wie lepiej to niech żyje w głupiej, acz błogiej nieświadomości. Dlaczego jest mało jeźdźców-sportowców? Bo to jest sport cholernie drogi - konia trzeba utrzymać, dowieźć na zawody, zapłacić wszystkie wpisowe, kowala, weta, licencje, boks na zawodach. Opłacić sobie treningi żeby w ogóle w tych zawodach wystartować. Zawartość naszej kieszeni ma też niebagatelne znaczenie jeżeli chodzi o to na jakiego konia - jak doświadczonego i przez kogo wytrenowanego - możemy sobie pozwolić, a to ma ogromne znaczenie. Nierzadko oglądam jeźdźców, którzy "wiozą się" na koniu jak na rowerze, a zwierzak nawet nie pomyśli żeby nie skoczyć danej przeszkody podczas, gdy mój koń bezlitośnie wykorzystuje moje błędy. Co do sylwetki i spalania tłuszczu - to nie jest lekkoatletyka - ludzie trochę grubsi też jeżdżą, jeżdżą też ludzie bardzo zaawansowani wiekowo, bo to nie jest sport, który zależy tak bardzo od naszej tężyzny fizycznej. Pewnie - męczy, wyrabia kondycje, poprawia muskulaturę niektórych partii mięśni, ale większość sportów bardziej rozwija nasze ciało. Poza tym jeździectwo jest w sumie dość trudne i upierdliwe - mało, że trzeba opanować siebie, to jeszcze nierzadko uparte zwierzę znacznie silniejsze od nas, które niekiedy ma kompletnie w nosie co od niego chcemy i to w najmniej odpowiednim momencie. Nie da się przewidzieć, czy będzie dobrze. Nieraz mamy super ułożonego konia i sami jesteśmy super jeźdźcami i mimo naszego prawidłowego działania z różnych przyczyn coś pójdzie nie tak - koń się wystraszy, zdenerwuje, potknie i klęska gotowa. Jednocześnie uważam, że żadna inna dyscyplina sportu nie daje tyle emocji, kontaktu z wyjątkowym, niezwykle inteligentnym zwierzęciem, które dla kogoś, kogo lubi czasami jest w stanie zrobić niemal wszystko.
Ja nie widzę sensu tłumaczenia niedowiarkom, że jazda konna męczy. Po co? Jak ktoś jest uparty i uważa, ze wie lepiej to niech żyje w głupiej, acz błogiej nieświadomości. Dlaczego jest mało jeźdźców-sportowców? Bo to jest sport cholernie drogi - konia trzeba utrzymać, dowieźć na zawody, zapłacić wszystkie wpisowe, kowala, weta, licencje, boks na zawodach. Opłacić sobie treningi żeby w ogóle w tych zawodach wystartować. Zawartość naszej kieszeni ma też niebagatelne znaczenie jeżeli chodzi o to na jakiego konia - jak doświadczonego i przez kogo wytrenowanego - możemy sobie pozwolić, a to ma ogromne znaczenie. Nierzadko oglądam jeźdźców, którzy "wiozą się" na koniu jak na rowerze, a zwierzak nawet nie pomyśli żeby nie skoczyć danej przeszkody podczas, gdy mój koń bezlitośnie wykorzystuje moje błędy. Co do sylwetki i spalania tłuszczu - to nie jest lekkoatletyka - ludzie trochę grubsi też jeżdżą, jeżdżą też ludzie bardzo zaawansowani wiekowo, bo to nie jest sport, który zależy tak bardzo od naszej tężyzny fizycznej. Pewnie - męczy, wyrabia kondycje, poprawia muskulaturę niektórych partii mięśni, ale większość sportów bardziej rozwija nasze ciało. Poza tym jeździectwo jest w sumie dość trudne i upierdliwe - mało, że trzeba opanować siebie, to jeszcze nierzadko uparte zwierzę znacznie silniejsze od nas, które niekiedy ma kompletnie w nosie co od niego chcemy i to w najmniej odpowiednim momencie. Nie da się przewidzieć, czy będzie dobrze. Nieraz mamy super ułożonego konia i sami jesteśmy super jeźdźcami i mimo naszego prawidłowego działania z różnych przyczyn coś pójdzie nie tak - koń się wystraszy, zdenerwuje, potknie i klęska gotowa. Jednocześnie uważam, że żadna inna dyscyplina sportu nie daje tyle emocji, kontaktu z wyjątkowym, niezwykle inteligentnym zwierzęciem, które dla kogoś, kogo lubi czasami jest w stanie zrobić niemal wszystko.