Reklama

Jeździectwo, czyli ogólnie o sporcie

15/11/2012 22:15
Od kilku dni nurtuje mnie temat pojawiający się od niedawna bardzo często na portalach i forach jeździeckich. Coraz więcej osób zadaje sobie pytanie czy to jeździectwo to jednak sport czy nie. Większość osób odpowiada "tak! w końcu jeździectwo to dyscyplina olimpijska!". Osób niezainteresowanych końmi to oczywiście nie przekonuje, więc odpowiadają "tylko siedzisz i nawet nie męczysz się po takiej godzinie siedzenia na szkapie".
Jak wiele osób jeżdżących choć trochę konno nie zgodzę się i z pierwszą wypowiedzią, i z drugą. Co z tego, że jeździectwo to dyscyplina olimpijska? A tenis stołowy (znany bardziej jako dziecięcy pink-pong) też jest sportem, podobnie jak Formuła 1, bilard, warcaby, szachy etc. i jeszcze więcej "nie-sportów sportów", w których możesz się spocić jedynie ze zdenerwowania i stresu. Tak więc co z tego, że jeździectwo jest dyscypliną olimpijską? I tak nie przekonasz tym "nudziarzy" niesiedzących nigdy na "szkapie". Tak więc: najlepszymi argumentami i tak nie dasz z nimi rady, tym bardziej drogą internetową. Ale może przynajmniej zyskasz uznanie jeźdźców i amazonek? Wątpię, ponieważ wypowiedź taka może być pisana z godzinę, a i tak nie zdążysz zanotować wszystkiego. Więc komu chciałoby się to czytać? Wyjdzie w końcu na to, że lepsze są odpowiedzi celne, jednozdaniowe. Gdyby był limit do jednego zdania poprzestałabym na słowach "Życie wciąż nas zaskakuje, nie dowiemy się czegoś gdy nie spróbujemy tego w praktyce", a i tak nie jest to przekonujące. Przynajmniej bardziej zrozumiałe dla "nie-koniarzy z nie-końskiego świata". Zajmijmy się wreszcie długo oczekiwaną, drugą wypowiedzią. Młodzi koniarze zdenerwowaliby się na taką osobę i zaczęliby obrzucać przezwiskami typu "idiota". Ci starsi spróbowaliby wytłumaczyć wszystko na spokojnie. Ponieważ nie mamy podanej dokładnie osoby, a jest ona jedynie przykładem jednych z "nie-koniarzy" nie będziemy robić ani jednego, ani drugiego. Tylko spróbuję omówić szczegóły. Po pierwsze: brawo! Mało kto z laików używa słowa "szkapa"... A tak na poważnie: jak do diaska taka osoba wyraża się o czymś czego nie próbowała? No i wyszło na to, że jestem pierwszym podanym wyżej młodym koniarzem, nawet jeśli to tylko przykład :)
Podczas jazdy konnej pracują nie tylko mięśnie ud, łydek, ale również i górne partie mięśni. Dodatkowo jazda konna doskonale rozluźnia i rozciąga nasze mięśnie, co oczywiście pozytywnie wpływa na naszą sylwetkę. Na grzbiecie konia można naprzemiennie intensywnie trenować wszystkie mięśnie ciała lub spokojnie „spacerować", zwiedzając odległe okolice i podglądając przyrodę. Jazda konna umożliwia trening podczas zmiennej pogody, co sprzyja hartowaniu i wzmocnieniu całego organizmu. Zdecydowanie poprawia odporność na infekcje, kondycję fizyczną, a także psychiczną. Podczas przygotowywania się do jazdy konnej, jak i podczas właściwego treningu lub swobodnej przejażdżki, mięśnie intensywnie pracują, przyczyniając się do przyspieszenia przemiany materii i zwiększonego zużycia energii z tłuszczu zapasowego organizmu. W efekcie, wyraźnie poprawia się rzeźba figury, zmniejsza się zawartość tłuszczu w ciele, a co za tym idzie - obniża się poziom cholesterolu całkowitego we krwi, przy znacznej poprawie proporcji „dobrej" i „złej" jego frakcji. Nie zrozumiemy tego po 10 lekcjach jazdy konnej. Różnice zaczniemy zauważać stopniowo, po regularnej jeździe minimum raz w tygodniu.
Zakładając więc, że ta jazda konna to sport - jeździectwo w formie sportu jest dla bardzo ambitnych osób z marzeniami o karierze. Jest to jednak wielkie wyrzeczenie i obowiązek. To najbardziej uciążliwy sport ze wszystkich. W pozostałych sportach trenujesz i rozwijasz siebie - nie piłkę, rakietę, łyżwy i przedmioty służące do uprawiania sportu. W jeździectwie tym "przedmiotem" jest koń. Od niego również zależy to, czy strącisz poprzeczkę czy nie. A więc musisz pracować nad sobą i koniem. Musisz układać koniowi odpowiedni system żywieniowy, treningowy. Z czasem koń sportowy staje się twoim miłym obowiązkiem, nie przyjemnością. W piłce nożnej - trenujesz kilka razy w tygodniu i masz spokój przed kolejnymi zawodami. A w jeździe konnej jest inaczej. O wiele łatwiej mają osoby, które mają konkretnego trenera konia. Rzadko się to jednak zdarza w profesjonalnym sporcie. Bardzo, bardzo często, a właściwie zawsze - w wyścigach. Dżokej jest na koniu niewidzialny. Najważniejszy jest koń, potem trener, właściciel i dopiero jeździec. On tylko wsiada na konia, rozgrywa wyścig i czasami wygrywa. Z jednej strony - fajnie ma! Ale gdy zostaniesz dżokejem to co? Jeździsz 5 wyścigów dziennie, jakie to musi być przemęczenie... A taki tenis? Trenujesz co dzień. Weszło to w twoje życie. Ale bierzesz udział w zawodach kilka razy miesięcznie, pracujesz wciąż nad sobą.
Tłumacząc to wszystko wciąż zadaję sobie to samo pytanie: a dlaczego jeździectwo wciąż jest sportem tak mało uprawianym i mało popularnym? Sprawdzając ewidencję zawodników na stronie PZJ wyszło mi, że wpisanych i zrzeszonych jest 3700. Mało... Bardzo mało... No i tych takich czołowych jeźdźców jest może z... 50? Rekreację za to uprawia pewnie blisko 300 tysięcy osób. Niektórzy z nich mają wielki talent, ale brak pieniędzy i możliwości na uprawianie sportu. Więc tak oto rodzice kupują maskotkę konika i pa pa jazdo konno. Nagle dziecko znalazło nowe zainteresowania i już nie obchodzą go konie. Przykre. Sytuacji takich jest pewno bardzo, bardzo dużo. Ale co tu pomoże? Przecież nie ma takich fundacji, a PZJ nie jest celem charytatywnym...
Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    WorldOfGlass 2013-09-11 13:25:26

    Ja nie widzę sensu tłumaczenia niedowiarkom, że jazda konna męczy. Po co? Jak ktoś jest uparty i uważa, ze wie lepiej to niech żyje w głupiej, acz błogiej nieświadomości. Dlaczego jest mało jeźdźców-sportowców? Bo to jest sport cholernie drogi - konia trzeba utrzymać, dowieźć na zawody, zapłacić wszystkie wpisowe, kowala, weta, licencje, boks na zawodach. Opłacić sobie treningi żeby w ogóle w tych zawodach wystartować. Zawartość naszej kieszeni ma też niebagatelne znaczenie jeżeli chodzi o to na jakiego konia - jak doświadczonego i przez kogo wytrenowanego - możemy sobie pozwolić, a to ma ogromne znaczenie. Nierzadko oglądam jeźdźców, którzy "wiozą się" na koniu jak na rowerze, a zwierzak nawet nie pomyśli żeby nie skoczyć danej przeszkody podczas, gdy mój koń bezlitośnie wykorzystuje moje błędy. Co do sylwetki i spalania tłuszczu - to nie jest lekkoatletyka - ludzie trochę grubsi też jeżdżą, jeżdżą też ludzie bardzo zaawansowani wiekowo, bo to nie jest sport, który zależy tak bardzo od naszej tężyzny fizycznej. Pewnie - męczy, wyrabia kondycje, poprawia muskulaturę niektórych partii mięśni, ale większość sportów bardziej rozwija nasze ciało. Poza tym jeździectwo jest w sumie dość trudne i upierdliwe - mało, że trzeba opanować siebie, to jeszcze nierzadko uparte zwierzę znacznie silniejsze od nas, które niekiedy ma kompletnie w nosie co od niego chcemy i to w najmniej odpowiednim momencie. Nie da się przewidzieć, czy będzie dobrze. Nieraz mamy super ułożonego konia i sami jesteśmy super jeźdźcami i mimo naszego prawidłowego działania z różnych przyczyn coś pójdzie nie tak - koń się wystraszy, zdenerwuje, potknie i klęska gotowa. Jednocześnie uważam, że żadna inna dyscyplina sportu nie daje tyle emocji, kontaktu z wyjątkowym, niezwykle inteligentnym zwierzęciem, które dla kogoś, kogo lubi czasami jest w stanie zrobić niemal wszystko.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo galopuje.pl




Reklama