Reklama

Jeździectwo dzieli ludzi

30/12/2013 13:38

Może tytuł tego wpisu zaskoczy wiele osób, może nawet kilkoro z was pomyśli sobie "coś złego" na temat mojej osoby, ale zastanówmy się. Czy coraz częściej znajdujemy "stajennych wrogów", dzieci wracają z płaczem z jazd, a dorośli do końca tygodnia nie mogą przestać myśleć o przebytej kłótni? Chyba żaden z nas nie mógłby przyznać: lubię w stajni wszystkich i wszyscy lubią mnie. Dlaczego tak jest, między końmi, które powinny łączyć a nie dzielić. Zastanówmy się. Jak czuje się amazonka, która przybyła do nowej stajni? Została pozostawiona sama sobie i dostała nadzwyczaj trudne zadanie ubrania konia w obcej stajni. Poza kilkoma dziwnymi spojrzeniami nikt nie zwrócił uwagi na dziewczynę, która z trzęsącymi się rękoma próbuje odnaleźć właściwe siodło. W końcu wybiera jedno i sięga po czaprak. Sekundę potem zostaje wyzwana przez jedną z właścicielek koni o to, że wzięła jej osobisty czaprak bez pytania. Dziewczyna już ma dość, po jeździe szybko się zmywa i już nie powraca. Nieszczęsny czaprak znów leży wraz z innymi stajennymi, nie podpisany, i czeka na "kolejną ofiarę". Jak czuje się miały chłopczyk, który po jeździe karmi kucyki cukierkami? Uśmiech z jego twarzy znika, gdy zostaje skarcony przez starszą o 10 lat koleżankę. Ma pretensje, że dokarmia jej konia. Chłopiec oddala się posłusznie od boksu, na którym nie ma tabliczki "nie dokarmiać" ,albo nawet "koń prywatny". Jak czuje się amazonka, która od kilku okrążeń nie może zagalopować? Instruktor poleca jej użycie bata, ale niestety zapomniała go z siodlarni. Cała reszta jeżdżących z nią osób trzyma w rękach palcaty, ale żadnemu nawet przez myśl nie przeszło "magiczne czynienie dobra". W końcu dziewczyna, po wysłuchaniu okropnego wykładu instruktora typu "A co jak zapomnisz siodła na zawody?" podjeżdża do koleżanki prosząc o pożyczenie bata. Przed tym została jeszcze ofuknięta, bo "podjechała za blisko, a mój konik kopie". Jak czuje się pani, która z problemem niesie kulbakę, czaprak, popręg, baranka, ochraniacze, wytok i ogłowie za "jednym kursem", bo już słyszy niezadowolone popędzanie reszty jeźdźców z jej jazdy? Sama z problemem wrzuca kulbakę na koński grzbiet, słysząc za plecami jak znajoma amazonka "żałuje biednego konika, który wystraszył się ciężaru siodła". Pani wreszcie dopina popręg, z czystym sumieniem może "pochwalić się", że konia ubrała sama, bez niczyjej pomocy... niestety. Chodzi mi tutaj o te "małe magiczne gesty dobrej woli". Nie dostaniemy garba, jeśli pomożemy przy niesieniu siodła, nie zbiedniejemy, jeśli kupimy tabliczkę dla naszego konia "nie dokarmiać". Bądźmy dla siebie mili, jeżeli nawet nie dla innych, to chociaż pomyślmy, by z dobrym samopoczuciem wrócić ze stajni. Niech jeździectwo łączy, a nie dzieli.

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    misio 2014-12-25 18:00:39

    Ja powiem że każdy morze się spóźnić w stadninie w której jeżdżę jest tak że na spóźnialskich nie czekamy tylko wskakujemy na konie i jedziemy na padok dla niewiedzących padok to poprostu ogrodzony teren w którym się jeździ.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    dodka89 2014-01-28 12:11:20

    Spotkałam się z tym samym w 2-óch stajniach na 3 w których byłam. Ogólnie rzecz biorąc jestem osobą zaradną. Jeśli ktoś powie mi gdzie szukać to znajdę i tutaj zaczyna się problem wchodzę pierwszy raz do siodlarni gdzie jeszcze nie byłam podpisane wszystko ok, biorę uzdę i siodło konia, na którym mam jeździć przynoszę do boksu i okazuje się z wielką pretensją, że te siodło jest czyjeś albo nie na tego konia. Dlaczego ? Bo ktoś nie odłożył na miejsce tylko powiesił na wolne miejsce. A skąd mam wiedzieć jak wygląda siodło danego konia jeśli jestem tutaj pierwszy raz. A co do traktowania osób nowych przez stałych klubowiczów to norma. Osoby które długo jeżdżą w danej stajni myślą że rozumy pozjadały i skoro przychodzi nowa osoba, a nie daj boże jeszcze mało doświadczona to można dowartościować się i traktować ją jak tumana " To Ty nie wiesz? " "Idź tam i weź to stamtąd". A o bogatych dziewczynkach które mają własnego konia to już nie wspomnę jakie to one wtedy ważne są " bo moja mama płaci". W jednej ze stajni był udostępniony domek w którym mogłyśmy sobie zrobić herbatę bądź zjeść i się ogrzać. Potem właścicielka na prośbę TYCH dziewczynek zrobiła tak że z domku to mogły korzystać tylko osoby, które trzymały u niej prywatnego konia :) A osoby, które przychodziły tylko na jazdę musiały jeść, przebierać się i zostawiać rzeczy w zimnej a zimą wręcz lodowatej siodlarni gdzie każdy w każdej chwili mógł sobie wejść a koty wyciągały z toreb kanapki. Nie mówię, że tak jest w każdym ośrodku ale niestety w większości tak. I podejrzewam, że niestety taką atmosferę wprowadzają właśnie te bogate dziewczynki, które patrzą na kasę i jakie to one nie ważne bo mama za wszystko zapłaciła, bo jej konik ma różowy cały sprzęt wart tyle i tyle.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    macieku2001 2014-01-12 15:30:40

    Nie zgadzam się z tym artykułem. Po pierwsze jestemzlasu ma zupełną rację. Na tym świecie nie ma miejsca w którym wszyscy ludzie byli by dla siebie doskonale mili i uprzejmi.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo galopuje.pl




Reklama