Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
No dobrze, ale nie ma tu żadnych konkretów. Czy mam poluźnić wodze, mówić, położyć się....nie wiem.
Mój koń często "dla zabawy" skręca sobie w lewo i nie ważne czy w jest to przy rowie, czy przy łące. On jest koniem typu jak coś mi odwali to niech się inni boją, ale jazda na nim uczy jak mieć oczy i uszy dookoła siebie i jak być całkowicie skupionym na koniu i otoczeniu, a nie na tym co dziś leci w tv . Zazwyczaj staram się go zatrzymać lub uspokojć zależnie od tego na jakim jest etapie. Jeśli jest już za późno to robie półsiad i powoli staram się go zwolnić. Ostatnio spłoszył mi się w srodku lasu to przy jego ostrzejszym zakręcie spadłam :)
Niestety w praktyce rzadko się zdarza, wykorzystać "teorię"Kiedy mnie koń poniósł jak szalony galopował wiejską drogą bez możliwości naprowadzenia go na koło czy krzaki. Dla bezpieczeństwa trzymałam się grzywy płasko leżąc na koniu szczególnie kiedy wpadał w zakręty. Bałam się spotkać pojazdów mechanicznych, rowerów i czegokolwiek co mogłoby przerazić konia jeszcze bardziej.Wciąż cicho do niego mówiłam, po kilku zakrętach zwolnił i wtedy udało mi się go zatrzymać. Był zmęczony i chyba zdziwiony, że niepotrzebnie uciekał.( Tak naprawdę nie mam pojęcia co mogłoby go przestraszyć) Stałam z koniem w zupełnie obcym dla mnie miejscu, na szczęście niedługo nadjechała"pomoc"Miękkie nogi i walenie w sercu pozostało na długo.
No dobrze, ale nie ma tu żadnych konkretów. Czy mam poluźnić wodze, mówić, położyć się....nie wiem.
Mój koń często "dla zabawy" skręca sobie w lewo i nie ważne czy w jest to przy rowie, czy przy łące. On jest koniem typu jak coś mi odwali to niech się inni boją, ale jazda na nim uczy jak mieć oczy i uszy dookoła siebie i jak być całkowicie skupionym na koniu i otoczeniu, a nie na tym co dziś leci w tv . Zazwyczaj staram się go zatrzymać lub uspokojć zależnie od tego na jakim jest etapie. Jeśli jest już za późno to robie półsiad i powoli staram się go zwolnić. Ostatnio spłoszył mi się w srodku lasu to przy jego ostrzejszym zakręcie spadłam :)
Niestety w praktyce rzadko się zdarza, wykorzystać "teorię"Kiedy mnie koń poniósł jak szalony galopował wiejską drogą bez możliwości naprowadzenia go na koło czy krzaki. Dla bezpieczeństwa trzymałam się grzywy płasko leżąc na koniu szczególnie kiedy wpadał w zakręty. Bałam się spotkać pojazdów mechanicznych, rowerów i czegokolwiek co mogłoby przerazić konia jeszcze bardziej.Wciąż cicho do niego mówiłam, po kilku zakrętach zwolnił i wtedy udało mi się go zatrzymać. Był zmęczony i chyba zdziwiony, że niepotrzebnie uciekał.( Tak naprawdę nie mam pojęcia co mogłoby go przestraszyć) Stałam z koniem w zupełnie obcym dla mnie miejscu, na szczęście niedługo nadjechała"pomoc"Miękkie nogi i walenie w sercu pozostało na długo.