Przed rozpoczęciem kiełznania trzeba zdjąć koniowi z głowy kantar i zostawić go na jego szyi, żeby nie próbował uciec, gdy będziemy mu zakładali uzdę. Można też poprzestać na założeniu mu na szyi wodzy i zdjąć mu wtedy kantar. Jak przy niemal wszystkich czynnościach przy koniu, tak i teraz stajemy z jego lewej strony. Gdy już założymy mu wodze na szyję, weźmy uzdę w prawą rękę. Najczęściej chwyta się ją w połowie pasów policzkowych i palcem wskazującym oddziela prawe policzko od lewego.
Drugą rękę kładzie się pod wędzidło. Podobnie jak przy zakładaniu kantara, prawą ręka, trzymającą uzdę, odejmuje się nos konia od góry. W czasie, gdy lewa ręka wkłada wędzidło do pyska konia, prawa podciąga uzdę w górę i przekłada nagłówek przez uszy. Potem przekłada się grzywkę tak, by opadała nad naczółkiem i nie była o niego zaczepiona. Następnie można zapiąć sprzączki. Przy uździe, której zazwyczaj używa się w szkółkach jeździeckich, zapina się sprzączki podgardla i nachrapnika, w taki sposób, by między żuchwą a paskiem podgardla był luz na szerokość dłoni, a między paskiem podbródka a brodą konia, na szerokość dwóch palców.
Uzdy, których używa się do jazdy w stylu westernowym lub rekreacyjnej, mogą nie mieć podgardla, a nachrapnik może być zakładany oddzielnie. Używa się też uzd, które nie mają oni podgardla, ani naczółka. Ich położenie na głowie stabilizuje jedynie nagłówek. Są one bardzo wygodne dla koni.
Fajny i ciekawy artykuł :pdużo się z niego naucze :)podro :))))))