Cześć mam wujka(już starego) który miał konie miał ich dużo ale te które znałam to : *Iskra *Iza *Basia Iskrę poznałam jako pierwszą i na niej pierwszy raz jeździłam jak miałam 4 lata.Iza to córka Iskry piękna kara klacz śląska bez odmian. Basia to córka Izy także kara klacz śląska tylko że z gwiazdką z chrapką i odmianą na nodze. Pewnego dnia Iskra zachorowała nie miała siły wstać leżała w boksie cały czas jedynie ostatkiem sił wstawała po jedzenie.Ta choroba to nie żeby wujek ją zaniedbywał albo coś nawet nie wiadomo skąd ta choroba. Była śliczną śląską klaczką o miękkich chodach i przyjaznym usposobieniu. W końcu po ciężkich staraniach weterynaża i wujka niestety ale nie przeżyła. Ale dalej były Iza i Basia. Basia była szalona lubiała się bawić i przebywać z ludźmi plotłyśmy jej warkoczyki i biegałyś my z nią po padoku. Iza nie przepadała za ludźmi ale z chęcią dawała się skusić na kostki cukru lu jabłka. Gdy razem z koleżanką Martą przyszłyśmy do nich Izy już nie było wujek ją sprzedał głównie dlatego że nie miał pieniedzy na karme dla koni a sam ma cukżyce bardzo ostrą . Parę dni potem dowiedziałam się że Basi również ma iść na sprzedaż lecz gdy Izy już nie było Basia świrowała uciekała z padoku gdy nikt z nią nie siedział niechciała przebywać z ludźmi poprostu tęskniła za swoją mamą. Teraz Iza jest we Wrocławiu a Basia w Niemczech i bardzo mi ich brakuje szczególnie że nie wiem co się z nimi dzieje . To taka historyjka smutno mi poprostu. :(:(:(:(:(:(:(:(:(:(
Komentarze