Czy w takim miejscu jak liceum ogólnokształcące w centrum miasta jest miejsce na pasje, jaką są konie? Okazuje się, że tak. Ja przekonałam się o tym podczas prezentacji z realioznastwa. Wybierając temat można było stworzyć swój własny oczywiście musiał on dotyczyć w mniejszym lub większym stopniu Wielkiej Brytanii. Przypomniałam sobie stronę z ksiązki „Konie i kuce, kompendium” dotyczącą właśnie rzeczonego kraju. Pomyślałam, że to dobry pomysł by umilić sobie długie godziny przed kompem na składaniu prezentacji. Udało mi się przekonać moja koleżankę Kasie by robiła ze mną. I bardzo dobrze, bo inaczej klasa zgupiałaby pod naporem informacji, a Kasia jako niejeżdżąca konno jakoś mnie hamowała. Tak zaczęłyśmy szykować nasze wystąpienie „Horses in UK”. Po jakimś czasie naszedł dzień, gdy mieliśmy to zaprezentować. Zawsze się bałam publicznych wystąpień, ale tym razem było inaczej. Miałam mówić o czymś, co kocham, a jedyną barierę stanowił język (wszystko oczywiście było po angielsku). Obie jednak bałyśmy się, że nikt nas nie będzie słuchał. Jednak martwiliśmy się na zapas. Nigdy w życiu nie cieszyłam się tak, że mogę pokazać komuś coś ciekawego. Jak się nazywają jedyne konie mogące ciągnąć powóz królowej? Windsorskie siwe. Na koniec dostaliśmy sześć (moja pierwsza i zapewnie ostatnia taka ocena :P) i mam nadzieję, że każdy coś z tej prezentacji zapamiętał. Niektórym może wydawać się to dziwne, że o koniach można mówić gdzieś indziej niż w stajni lub w ścisłym gronie koniarzy. Inni pomyślą, że to głupie by w ogóle o tym mówić w szkole „przecież oni się na tym nie znają”. Jednak właśnie takimi drobnymi rzeczami możemy zwrócić uwagę innych ludzi na jeździectwo. Również sami robiąc rzeczy podobne tej prezentacji możemy się czegoś dowiedzieć. W dużych miastach czasem małe szczegóły pokazują, kim naprawdę jesteśmy i co jest naszą pasją. To czasem jest tylko bryloczek z konikiem lub prezentacja na realioznastwie.
Komentarze