Kupując konia musimy mieć świadomość że, koń to nie tylko przyjemność z jazdy ale również obowiązek zapewnienia mu opieki w chorobie oraz zagwarantowanie spokojnej jesieni życia. Niestety w wielu przypadkach jest to zbyt duży ciężar dla właścicieli, również finansowy. Starszy koń może wymagać specjalnego kucia ortopedycznego, paszy dostosowanej do potrzeb koni seniorów. Koszty utrzymania konia emeryta są różne, jeden koń może mieć przysłowiowe końskie zdrowie do późnej starości, drugi łapie co rusz przeziębienia, sypią mu się stawy, gnębią go rożne inne dolegliwość. Rożnicę te są spowodowane cechami osobniczymi i tak zwanym bagażem doświadczeń życiowych na który składają się, urazy, kontuzje, przebyte choroby, sposób utrzymania i żywienia, to do czego dany koń był wykorzystywany, wiek od którego rozpoczął pracę. Nie ma zdefiniowanej granicy wieku po przekroczeniu której konia uważamy za emeryta, to zależy od jego stanu zdrowia. Są konie które w wieku dwudziestu paru lat dzielnie służą swoim właścicielom i są konie które w wieku lat 12 się rozsypały i nadają się tylko do towarzystwa lub jako żywe kosiarki do trawy. Dla starych koni ruch i wysiłek powinien być dobierany na miarę ich zdrowia i możliwości. Jeżeli koń całe życie pracował, to nie można go nagle zostawić na łące jako emeryta bez zajęcia, taki koń szybko się rozsypie fizycznie i psychicznie, trzeba to przeprowadzić stopniowo. To tak jak z ludźmi, człowiek który przechodzi na emeryturę i ma jakieś hobby, marzenia, jest dalej aktywny, żyje na ogół dłużej od tego co biernie siedzi przed telewizorem i snuje się bez celu po domu. Pewna niezbędna ruchu i kontaktu z człowiekiem jest koniom na emeryturze niezbędna, oczywiście dopasowana do możliwości konia. A gdy gwałtownie pogorszy się stan zdrowia naszego konia i dalsze leczenie jest powyżej naszych możliwości finansowych, to przyjdzie czas rozstania z naszym starym przyjacielem. Podarujmy mu ostatni prezent, szybką i bezbolesną śmierć w swojej stajni. Zamiast koszmaru transportu i śmierci w rzeźni lub powolnej agonii.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Mój kucyk Lukas ma 5 lat ale mimo młodego wieku nie chodzi pod siodłem a jest pżecierz ujeżdżony no ale większych jeźców zwala a przy tych mniejszych staje dęba
W życiu zdarza się wszystko. Jestem przeciwnikiem eutanazji, lecz życie napisało własny scenariusz. Dziś po roku od tego wydarzenia żałuję że nie zdecydowałem się od razu mimo wskazań lekarza. Niestety czasami trzeba się poddać bo trzymanie się swoich ideałów doprowadza innych do cierpienia.
Czyli to tej pory żyłaś w przekonaniu, że koń na emeryturze to bezużyteczny pasożyt? o.O
Dziękuję Ci za to, że przekazałeś mi wiedzę, której nie posiadałam. Teraz wiem, że koń na emeryturze to nie śmieć, lecz wciąż przyjaciel. :-0
Jakiś czas temu robiłem takie jakby badania na temat losów koni przekazywanych w tak zwane dobre ręce , szperałem w Internecie i na różnych forach końskich , czytałem wypowiedzi ludzi którzy oddali konie w dobre ręce z nadzieją że ci "" dobrzy ludzie "" zapewnia nu emeryturę . I co się okazało , okazało się że część tych koni po paru tygodniach od przekazania w ""dobre ręce"" pojechała do rzeźni i nigdy nie ma pewności czy koń przekazany w dobre ręce będzie miał emeryturę czy może pojedzie do rzeźni. Również były opisywane takie sytuacje że koń był przeciążany pracą , zaniedbywane było leczenie i dbano o niego jak pies o piątą nogę . I nie wiem czy dla tych koni które źle trafiły , eutanazja nie była by lepszym rozwiązaniem.
Ja po prostu za cholerę nie mogę się z tobą zgodzić, po prostu nie wyobrażam sobie, że mogłabym uśpić chorego konia (oczywiście, o ile mógłby normalnie z nią żyć). W przypadku, który właśnie opisałeś postarałabym się za wszelką cenę znaleźć kupca na konia. Fuck, oddałabym go nawet za darmo byleby nie musieć go usypiać.
Częściowo masz racje , jak ktoś kupuje konia z problemami zdrowotnymi to powinien liczyć się z kosztami leczenia , ale życiu rożnie się układa , traci się prace , ulega się wypadkom i zaczyna brakować forsy na życie , leczenie siebie , leczenie konia . Co w takim przypadku robimy , sprzedajemy samochód , dom i leczmy konia, czy jak nie mamy znikąd pomocy usypiamy konia? Życie to nie bajka , gdzie wszystko się dobrze kończy .
"Jeśli każdy krok lub każdy oddech sprawia koniowi ból to powinniśmy skrócić jego cierpienie" z tym zdaniem jak najbardziej się zgodzę. Jednak jeśli w wieku 12 lat wysiadają mu stawy, to nie wmawiajcie mi, że winy w tym wypadku nie ponosi właściciel. Szary Pielgrzymie, 29 lat a 12 to spora różnica. RAO nie bierze się z niczego. Jeśli właściciel nie wentylował odpowiednio stajni, to zwierzak cierpi właśnie przez niego. Jeśli kupił konia z astmą, cóż, powinien się liczyć z kosztami. Jeśli taki ochwat jest powyżej naszych możliwości finansowych, to też powinniśmy się pozbyć zwierzaka?
Etrah , decyzji o eutanazji konia nikt nie podejmuje z lekkim sercem , bez zastanowienia . Konia nie usypia się bo ma katar lub zwichną nogę , tylko w przypadku skomplikowanych złamań które nie dają nadziei na wyleczenie. Parę innych przykładów , koń 29 letni starły mu się już zęby i ma trudność z rozdrabnianiem pokarmu , w następstwie czego ma częste kolki ,jak również przestaje funkcjonować układ trawienny i koń gaśnie w oczach . Drugi przykład , koń z RAO (końska astma) w ciężkich przypadkach koszt leczenia to 700 do 1000 złotych miesięcznie . Mówisz oddać konia do fundacji , a jak nie przyjmą , bo nie mają obowiązku przyjmować wszystkich koni , jest kryzys i fundacje też cienko przędą i nie stać ich na kolejnego konia w leczenie którego musiałby zainwestować tysiące złotych . Jak nie umieścisz konia w fundacji i nie stać cię na leczenie to co zrobisz , pozwolisz żeby koń się udusił podczas ataku astmy ? Proszę odpowiedz .
Może są takie przypadki kiedy koń miał jakiś uraz w młodym wieku dajmy na to, że 12 lat i już nie może chodzić w sporcie albo pod siodłem. W większości przypadków to nie jest wina treningów,właścicieli tylko czysty przypadek. Jeśli każdy krok lub każdy oddech sprawia koniowi ból to powinniśmy skrócić jego cierpienie (uśpieniem). To racjonalny sposób myślenia. A z fundacją to ci mało kto pomoże bo oni mają inne zmartwienia na głowie. Jeśli chcieli by przyjmować każdego konia to by chyba każda fundacja upadła.
"Są konie które w wieku dwudziestu paru lat dzielnie służą swoim właścicielom i są konie które w wieku lat 12 się rozsypały i nadają się tylko do towarzystwa lub jako żywe kosiarki do trawy" bez urazy ale WTF?! o.O Chodzi mi głównie o drugą część zdania. Z tego zdania wynika, że to od konia zależy w jakim wieku przestaje pracować - a to gówno prawda. Jak słyszę, że koń przechodzi na "zasłużoną" emeryturę w wieku 12 lat (toż to młody koń jeszcze!) to zastanawiam się, jak bardzo nieracjonalne treningi fundował im właściciel. I jeszcze jedn WIELKIE WTF?! o.O " Podarujmy mu ostatni prezent, szybką i bezbolesną śmierć w swojej stajni. Zamiast koszmaru transportu i śmierci w rzeźni lub powolnej agonii" to brzmi prawie jak "mój dziadek jest tak chory, że postanowiliśmy go zabić, po nie ma kasiory na jego dalsze leczenie". Zabić zwierze, które pracowało dla nas całe życie, jest tak chore, że aż trudno mi to pojąć. Z każdej sytuacji jest jakieś wyjście, chociażby zwrócenie się do jakieś fundacji z prośbą o pomoc.
Mój kucyk Lukas ma 5 lat ale mimo młodego wieku nie chodzi pod siodłem a jest pżecierz ujeżdżony no ale większych jeźców zwala a przy tych mniejszych staje dęba
W życiu zdarza się wszystko. Jestem przeciwnikiem eutanazji, lecz życie napisało własny scenariusz. Dziś po roku od tego wydarzenia żałuję że nie zdecydowałem się od razu mimo wskazań lekarza. Niestety czasami trzeba się poddać bo trzymanie się swoich ideałów doprowadza innych do cierpienia.
Czyli to tej pory żyłaś w przekonaniu, że koń na emeryturze to bezużyteczny pasożyt? o.O