Reklama

Końska magia

galopuje.pl
26/11/2010 19:29
Na początku wpisu zadam Wam pytanie ; Co te konie w sobie takiego mają, że nawet gdyby nas pozabijały my i tak je kochamy? U mnie było wiele takich przypadków. Gdy kupiłam konia (w ciemno) to nie wiedziałam jaki jest, czy kopie, czy szanuje człowieka, lub czy jest "mułkiem" i wszystko da ze sobą zrobić. Dopiero po dwóch dniach poznałam jego charakter, i przeraził on mnie gdyż wtedy nie miałam dużego doświadczenia z końmi. Koń na początku nie wiedział co się dzieje, i był w miarę spokojny, dopiero później (po mojej pierwszej jeździe na nim) dowiedział się, że to jego nowy dom, więc zaczął robić to co w poprzedniej stajni :zaczął kopać. Gdy chciałam do niego podejść on pokazał, że wcale nie jest taki dobry na jakiego wygląda i mnie zaatakował.

Najpierw ze stulonymi uszami pod kłusował do mnie następnie nisko zadębował po czym odwrócił się i dostałam bardzo mocnego kopa. Wtedy dopiero zaczęłam się bać gdyż po tygodniu moja siostra dostała kopa. W ciągu kilku tygodni przełamałam się i przestałam się bać. Postanowiłam więc wsiąść na oklep. Wsiadłam ale po zrobieniu małej wolty w stępie koń pogalopował (ja galopować nie umiałam) i strzelił serię 5 baranków. Niestety gdy koń bryknął po raz piąty jak spadłam .... niestety na głowę.

Straciłam przytomność, zaczęło mi się robić strasznie zimno (teraz też jest mi zimno ale to w wyniku choroby ; ) ) koniecznością był wyjazd do szpitala. Po dwóch dniach leżenia i kłucia mnie igłą (miałam kilka kroplówek) pojechałam do domu gdzie nawet momentami chciałam podjąć decyzję o sprzedaży tegoż to konia. Jednak gdy po raz kolejny spojrzałam na jego piękny wzrok o imieniu "nie chciałem Cię tak załatwić..." to powiedziałam sobie, że przecież nigdzie nie będzie miał lepiej jak nie u nas :) Potem była Praca, Praca, Praca ! Jednak na początku nie dało to skutków gdyż za kilka miesięcy osoba z rodziny dostała kopniaka w twarz (na wylot przebita warga, szwy od środka itd.... ) Wtedy imię "Dragon" przestawało brzmieć cudownie i ładnie, imię bardzo pasowało (i nadal pasuje) do jego charakteru.

Dopiero na wiosnę było widać pierwsze duże skutki ! Koń zaufał (na początku tylko mi i mojemu tacie) ale ważne było, że od tamtego czasu mogę bez oporu wyczyścić ogon i kopyta ! Jednak zanim to nastąpiło, to wydarzył się znowu poważny wypadek. Koń zadębował następnie przewrócił się ze mną na szlakę i przygniótł mi nogę (była skręcona) po tym wypadku zdarzył się cud :) Teraz gdy koń widzi, że ja sobie siezę na płocie, murku etc. to sam do mnie przychodzi ustawia się bokiem, a ja robię mu masaż :) Gdy było lato koń odkrył, że masaż stopami (które na początku były w lodowatej wodzie ;P) to wielka ulga przy takich upałach ajkie były w ciągu lata tegorocznego roku.

Nasze stosunki teraz są bardzo dobre, i tego Wam wszystkim życzę, aby Wasze ukochane konie ufały tak jak mi Dragon (którego imię wcale nie jest takie straszne jak było na początku, a jak wiadomo Dragon znaczy smok :) )
Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    redakcja 2011-02-10 20:14:56

    Nie ja dostałam w twarz, osoba ta czyściła tylne kopyta i nagle koń kopnął, warga była przebita na wylot, trzeba było założyć wiele szwów, blizna pod wargą została do dzisiaj choć jest mniejsza.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Karolla 2011-02-07 13:18:08

    Chyba z deczka przesadziłaś ;p   coś nie wierze Ci, że dostałaś kopniaka w twarz i nie masz jej zmasakrowanej..i jeszcze żyjesz... ;D xD

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    redakcja 2010-12-02 13:23:54

    niestety był to wypadek przy czyszczeniu tylnich kopyt. Koń jak pisałam był nieufny więc....

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo galopuje.pl




Reklama