O sukcesach pełnosprawnych jeźdźców dowiadujemy się sukcesywnie ze wszystkich mediów, o osiągnięciach niepełnosprawnych zawodników, słychać zdecydowanie mniej. Para jeździectwo, to wciąż mniej znane oblicze polskiego sportu konnego, mimo iż jego zawodnicy osiągają świetne wyniki już od 12 lat. Jak wygląda parajeździectwo w Polsce i z jakimi problemami borykają się jego zawodnicy, jak wygląda krajowy transport koni? Na te i inne pytania odpowiada Monika Sieklicka członek Komisji Parajeździectwa, Ewa Heidrych wieloletni trener poznańskich parajeźdźców oraz Grażyna Ziałacka właścicielka ośrodka jeździeckiego na Marcelinie w Poznaniu.
- Kiedy, tak na dobre, możemy mówić o powstaniu polskiego parajeździectwa?
- M. S. – Polskie parajeździectwo liczy już 12 lat. Tak samo jak jeździectwo, rozwija się i parajeździectwo, czyli we wszystkich dyscyplinach, takich jak: skoki, ujeżdżenie, para powożenie, para woltyżerka… To w Polsce odbywają się mistrzostwa w paraujeżdżeniu, w których jeźdźcy niepełnosprawni starają się rywalizować z jeźdźcami pełnosprawnymi. Z pewnością nie bylibyśmy na takim etapie, gdyby nie wsparcie ze strony organizacji, które koncentrują się na rozwijaniu jeździeckiej pasji wśród niepełnosprawnych. Zalicza się do nich Stowarzyszenie na rzecz Hipoterapii, Korekcji Wad Postawy i Ekologii „Lajkonik” z Poznania, które działa na naszym rynku od 25 lat. Skupia ono dzieci, które mają problem z poruszaniem się, ale dzięki uprawianiu jeździectwa zapominają one o codziennych problemach.
- E. H. - W środowisku poznańskiego " Lajkonika" jest niewiele osób, które spełniają warunki regulaminowe parajeździectwa (Krajowy Regulamin Paraujeżdżenia). Nie ma wśród nas osób z niepełnosprawnością aparatu ruchu. Są za to z zaburzeniami psychicznymi, upośledzeniami, zaburzeniami wzroku, które kwalifikują się do tzw. 5 grupy. Niestety, osoby z ww. problemami zdrowotnymi nie mają zacięcia sportowego. Istnieje jednak grupa osób, którą możemy szkolić. W naszych ubiegłorocznych zawodach, zgodnie z wszelkimi regułami parajeździectwa, wystartowało 15 osób. Będą one kontynuować karierę jeździecką również w tym roku. Większość ma jednak problemy finansowe - nie stać ich na wydatek związany z wyjazdem na zawody: podróż, zakwaterowanie, wyżywienie, strój. W roku ubiegłym nasze Stowarzyszenie pozyskało środki finansowe od Urzędu Miasta Poznania na całoroczne treningi oraz na organizację zawodów, nie było za to środków dotujących wyjazd i udział w zawodach ogólnopolskich poza Poznaniem.
- A jak wyglądają kwalifikacje osób niepełnosprawnych. Jakie etapy muszą przejść, aby móc brać udział w profesjonalnych zawodach wysokiej rangi ?
- E. H. - Specjalnie dla parajeździectwa Pani Chris Meaden z Wielkiej Brytanii opracowała system klasyfikacyjny, który składa się z kilku poziomów. Wygląda on tak: poziom I a - jazda tylko stępem, poziom I b - jazda w większości stępem w krótkich odcinkach w kłusie, poziom II - jazda stępem i kłusem, poziom III - obowiązuje także galop oraz poziom IV , w którym jeźdźcy muszą wykazać się umiejętnością wykonywania chodów bocznych oraz pół piruetu w stępie. W każdym z tych programów para jeździec i koń muszą wykonać określoną w programie ujeżdżeniowym liczbę elementów na czworoboku. Jak widać, każdy z programów ujeżdżeniowych charakteryzuje się odmiennym stopniem trudności.
- Przejdźmy do kwestii samego przebiegu zawodów. Jakimi zasadami rządzi się występ niepełnosprawnej osoby?
- E. H. - Każda dyscyplina rządzi się swoimi prawami, np. paraujeżdżenie polega na wykonywaniu odpowiednich figur, przy każdej literce. Taki program ujeżdżeniowy składa się z 30 elementów. Zawodnik musi go wykonać w odpowiednim czasie, wygrywa ten, który ma najlepszy czas i najmniej błędów. Każdy pewnie zapyta w jaki sposób porusza się na koniu osoba niewidoma? Koń takiej osoby jest wyszkolony na głos i słucha jej za skinienie palcem. Ponieważ program ujeżdżenia jedzie się alfabetycznie, więc przy każdej literce stoi osoba, która ją wymawia. W ten sposób zawodnik kieruje konia do odpowiedniej osoby, wykonując program.
- Każde zawody tak wyglądają?
- M. S. - To zależy od rodzaju niepełnosprawności. Od 5 lat w Starej Miłosnej, bądź Józefowie odbywają się Mistrzostwa Polski w paraujeżdżeniu, na które ściągają zawodnicy z Polski i całego świata. Każdy jedzie inny program dostosowany do jego rodzaju niepełnosprawności, np. jest klasa, w której koń jedzie pod muzykę specjalnie ułożoną pod konia i jeźdźca.
- Ilu zawodników niepełnosprawnych bierze na dzień dzisiejszy udział w zawodach? Jak liczna jest to grupa ?
- E. H. - Obecnie Polska ma już dwóch parajeźdźców z kwalifikacjami na World Equestrian Games Kentucky 2010. Są nimi Mariusz Woszczek i Patrycja Gepner. Polskie parajeździectwo coraz bardziej się rozwija i zyskuje coraz więcej zawodników i sympatyków. W Poznaniu mamy już 3 zawodników: Grzegorza Przybyło poziom III i Annę Smolibowską poziom III, a także Kingę Mikołajczak, która z powodzeniem zaprezentowała się podczas Międzynarodowych Targów Jeździeckich w Poznaniu w grudniu 2009 roku. Dodam jeszcze, że w 2009 roku w V Mistrzostwach Polski Osób Niepełnosprawnych w Ujeżdżeniu brało udział 12 zawodników. Na dzień dzisiejszy wśród startujących zawodników znajdują się (W nawiasach poziom jazdy): Patrycja Gepner (IV) , Tomasz Zdańkowski (III), Paweł Kłopotowski (II), Tomasz Chrzanowski (II), Daniel Zieliński (I b), Aneta Matysiak (III), Agnieszka Dudzińska (IV), Paweł Sowa (I a), Magdalena Cycak (I a), Kamil Wojda (IV), Adam Lubowiecki (III), Aleksandra Mąkosa (II ), Daria Prokurat (I b), Monika Sieklicka (III), Marta Smorczewska (I b), Magdalena Albin (III) i Marcin Woszczek (II).
- Na samym początku wspominała Pani o barierach finansowych, utrudniających występy wielu zawodnikom. Czy pieniądze, to jedyny problem, z jakim borykają się niepełnosprawni zawodnicy?
- E. H. - Oczywiście nie. Składa się na to szereg czynników. Po pierwsze, jest to stan zdrowia pozwalający na trenowanie i na udział w zawodach, dysponowanie końmi wyszkolonymi do para ujeżdżenia – ich klasa, poziom wyszkolenia. Problem jest tu nawet z osobami posiadającymi umiejętności - trenerami, luzakami… Przeszkodą, dosłownie i w przenośni całkiem przyziemną, jest dysponowanie placem ujeżdżeniowym z odpowiednim podłożem, ogrodzeniem i oznaczeniami – to wydatek rzędu 5 tys. zł, na który wielu po prostu nie stać. Gdy już uda się przebić ten poziom, zaczynają się problemy związane ze startem w zawodach. O ile udaje się społecznymi siłami pokonać barierę finansową związaną z treningami, to nie udaje się w sprawie wyjazdu na zawody. Problemy rodzi także kwalifikacja lekarska, którą musi przyznać specjalista z międzynarodowej komisji, licencje dla zawodnika i dla klubu, osiągnięcie poziomu wyszkolenia zgodnego z przyznanym poziomem parajeździeckim, dysponowanie strojem galowym jeździeckim i galowym dla konia czy współpracujący luzak. Prozaicznym, ale realnym powodem jest też transport koni na zawody, kwalifikacje weterynaryjne oraz paszporty i licencje dla konia.
- G. Z. - Mam kilkoro dzieci niepełnosprawnych, które jeżdżą już dość dobrze jednak nie mam u siebie w ośrodku instruktora, który mógłby tego rodzaju zajęcia poprowadzić na poziomie pozwalającym brać udział z zawodach. Dotyczy to także koni, które również nie są pod tym względem przygotowane. Musiałam więc skoncentrować się bardziej na pracy hipoterapeutycznej i rekreacji osób niepełnosprawnych. Z doświadczenia wydaje mi się, że jedną z głównych przyczyn nie realizowania się osób niepełnosprawnych są nie tyle problemy finansowe, co brak sprawnego finansowania…
Komentarze