Rok 2012 już mam rok Kubę i co się dzieje Kubuś zaczyna być ospały i pokłada się gdzie popadnie jego oczy sa smutne i patrza w dal na inne konie gdzieś w dali. Cóż stado krów nie pomogło. Moja pierwsza myśl Kuba - choruje weterynarz do konia natychmiast! wet przyjechał konia przebadał kasę zainkasował. Werdykt koń zdrowy jak na swój wiek. Zdrowy dobre sobie ale i tak coś mi nie pasowało. Koń, koń zwierze stadne a stara zasada głosi swój do swego ciągnie. Cóż towarzysza trzeba szukać! I zaczęłam pisać ogłoszenia na każdym portalu internetowym gdzie się dało i zaczęły się sypać odpowiedzi prawie z całego kraju. Konie były różne chore wysłużone wiekowe. Jednak nie stać mnie było na zakup gotówkowy więc zaczęłąm szukać konia do adopcji i w październiku znalałam klacz Ordę i została przywieziona do mojego gospodarstwa. Boże jaka była radość mojego Kubusia wiecie że spojrzenie jego stało się bystrzejsze a obycie conajmniej o jakieś 10 lat młodszy. Cóz raptem mój kuc stał się ogierem i to wielce rasym. Teraz razem chodzą po łąkach i się pasą. Orda okazała się matką Teresą dla Kuby razem kłusują po pastwiskach to się podskubują. Co prawda razem wyglądają jak Flip i Flap ale to nic najważniejsze że Kuba ma towarzyszkę swej końskiej doli.
Komentarze