Reklama

Lasso, historia stylu western i moje spostrzeżenia

Moje zamiłowanie do stylu western wzięło się od ogólnego zamiłowania do kultury westernowej i związanej z nią muzyki country. Wielokrotnie brałem udział w piknikach country, m.in. Mazowieckim Pikniku Country, na którym są prezentowane lasso, pokazy jazdy i powożenia w stylu western. Takie zjazdy są też okazją do poznania ludzi, którzy tym stylem się interesują. Obecnie western nie jest już tak rzadko stosowany jak kiedyś, wręcz przeciwnie – obserwujemy boom w jego popularności. Wynika to z faktu, że taka jazda jest stosunkowo prosta i jest alternatywą dla ludzi, którym nie odpowiada sztywna, europejska szkoła jazdy z łydką i dosiadem.

Wielu osobom słowo western kojarzy się z czymś mało profesjonalnym, amatorskim, a przecież wcale tak nie jest. Ten styl, jak każdy, rządzi się swoimi prawami, a na dodatek jest silnie zakorzeniony w historii i kulturze Stanów Zjednoczonych. Bez wątpienia szkoła westernowa jest mało wizualna technicznie, ale za to bardzo praktyczna, idealna do pracy. Nic dziwnego, że osiągnęła taką popularność w USA. Praktycznie od czasów konkwistadorów hiszpańskich na terenie Stanów, aż po obszar Meksyku, pojawili się tzw. chłopcy od krów. Masowe przegony bydła rozpoczęły się zwłaszcza po wojna secesyjna kiedy jeszcze nie istniały linie kolejowe i bydło trzeba było doprowadzać. Doskonale spisały się w tym konie, które zaczęto używać do prac sezonowych. Western narodził się więc spontanicznie i miał charakter czysto użytkowy.

Warto pamiętać, iż koń stanowi w westernie przedłużenie ręki kowboja. W historii narodzin tego stylu bywały takie momenty, że np. przy znakowaniu cieląt, pracy z lassem, koń zostawał sam, np. kiedy kowboj podchodził do krowy, aby zdjąć z niej lasso. Wtedy koń sam trzymał dystans, napinając lasso, aby krowa nie uciekła. Najwięcej problemów stwarzały jednak tzw. roczniaki, którego po roku trzeba było odłączyć od matki. Są to tak wredne i cwane zwierzęta, że trzeba specjalnej szkoły, aby sobie z nim poradzić.

Gdyby spojrzeć na wizualną stronę westernu, to z pewnością wyróżniają się w nim duże, masywne siodła, które są pozostałością po siodłach roboczych. Wyróżniamy w nim dwa punkty podparcia – tylny, bardzo wysoki łęk oraz przedni, który utrzymywał jeźdźca w czasie pracy, służył też do wiązania lassa i odholowywania i łapania sztuk odłączających się od stada. Ich cechą charakterystyczną jest także podwójny popręg. Główny trzyma siodło jako takie, z kolei tylny pełni funkcję stabilizatora siodła na grzbiecie konia. Dzieje się tak, ponieważ nie jest on naciągnięty do końca i w momencie pracy z bydłem, kiedy koń się cofa, a jeździec trzyma na lasso zwierzę przed sobą, to tylny popręg się napina, stabilizując siodło. Mówiąc o westernie nie sposób pominąć też jazdy praktycznie na prostych nogach, dzięki czemu jeździec ma praktycznie w każdej chwili kontrolę nad koniem.

Dużym plusem westernu jest fakt, że nie ma on aż takich dużych uwarunkowań technicznych. Olbrzymią frajdę sprawia natomiast cała jego otoczka w postaci gadżetów użytkowych. Zaliczają się do nich ostrogi używane przez kowbojów, kapelusze, bandamy, które kiedyś służyły do zakrywania ust przed pyłem i słońcem. Jeźdźca w stylu western wyróżniają również skórzane ochraniacze na spodnie, z meksykańskiego nazywane czapaderos (określenie kolczastego krzaka), które chronią nogi kowboja w czasie jazdy. Zabawową odmianą tego stylu jazdy jest rodeo, które osobiście określam jako plebejsko-folklorystyczne zabawy kowbojów. Rodeo polega na rozgrywaniu różnych konkurencji, takich jak np. ujeżdżanie dzikich koni, byków czy kobieca konkurencja – wyścig wokół beczek. Na padoku, w różnych układach, na wyznaczonej trasie ustawione są beczki. Wygląda to praktycznie tak, że koń przytula się do tych beczek, by pokonać trasę w jak najszybszym tempie i oszczędzić czas. Tego rodzaju imprezy rozgrywane są w USA, Australii – wszędzie tam, gdzie pojawiło się pasterstwo konne. W Polsce ten styl był do niedawna bardzo mało rozpowszechniony, jego popularność wzrosła za sprawą powstających gospodarstw agroturystycznych. W formie niedzielnych wypadów, nauki jazdy jako atrakcyjnej formy spędzania wolnego czasu, western jest idealny.

Moje osobiste doświadczenia związane z westernem przypominają raczej zabawę i myślę, że takie podejście wśród amatorów u nas dominuje. Wydaje mi się, że dziś nie wystarczy ubrać konia w stylu western, ponieważ bardzo drastycznie zmienił się sposób ujeżdżania takich koni. Jeżeli mamy własnego konia i chcemy nauczyć go jazdy, to niestety musimy znaleźć instruktora, osoby, która przekaże nam wiedzę techniczną, raczej nie eksperymentujmy sami. Trzeba zasięgnąć rady fachowców.

Podsumowując, można powiedzieć, że całe pojęcie westernu jest dziś wielkim mitem, przywykliśmy patrzeć na niego w sposób hollywoodzki, tak jak pokazują go westerny amerykańskie. Tymczasem cudowne życie kowboja, to tak naprawdę ciężka praca za małe pieniądze. Zawód dla ludzi o mocnych nerwach. Równolegle jednak narodził się oryginalny styl jazdy, który ma szerokie grono miłośników zarówno wśród dorosłych, jak i dzieci.



Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Adriano 2009-11-10 08:31:16

    cyt.: "Bez wątpienia szkoła westernowa jest mało wizualna technicznie" Chyba nie widziałeś nigdy konkurencji reining kolego i śmiem twierdzić że twoje pojęcie o stylu western pochodzi głównie z pikników coutry ;)

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo galopuje.pl




Reklama