Witam serdecznie państwa po dłuższej przerwie. Mamy teraz czas letni, często z astronomicznymi skokami temperatury. Tak samo jak nam to często dokucza, tak i dokucza ten stan rzeczy również i naszym podopiecznym i do tego chmara napastliwych much. A co zrobić gdy nasz pupil się skaleczy?
Pierwsze co nam przyjdzie do głowy, to wezwanie weterynarza i to bardzo dobre wyjście z sytuacji. A co zrobić gdy go nie zastaniemy, a koń cierpi? Otóż szanowni państwo podaję stary jak świat przepis na taki stan rzeczy. W zależności od głębokości rany konia, gdy nie wymaga interwencji skalpela, najprostrzym sposobem jest oczeszczenie rany zwykła wodą fizjologiczną, bądź bieżącą wodą, następnie musimy ranę osuszyć /i tu uwaga/ nie zakładamy żadnych opatrunków rana musi być cały czas wentylowana przez dostęp świeżego powietrza. Możemy jedynie zaopatrzyć ją przed muchami popoprzez założenie siatki, a jak ktoś nie ma, poprzez założenie firanki najlepiej bawełnianej na okolice rany. I przede wszystkim przemywanie rany /i tu niejeden z was się zdziwi /ale najlepiej skutkuje mocz może być ludzki. Jest to dosyć skuteczny sposób stosowany przez mojego dziadka kawalerzystę z okresu drugiej wojny światowej.
Powiem wam, iż zdaje to świetny egzamin. I jest to sprawdzony sposób, aby naszego konika uzdrowić. Jednakże zawsze zwracam uwagę na to, aby najpierw skonsultować się z weterynarzem. Dobro konia najważniejsze! Co do upału - mój dziadek zawsze radził, aby konia schlapać wodą dosyć obficie i niech sam wyschnie. Z resztą jak zauważyłam mój Kuba szalenie lubi polewanie wodą, najlepiej z wiadra.
Komentarze