Reklama

Łydka i wodza

(19)sierpnia odbyła lekcję w Morganku...na Majuchnie.
To klacz z "humorkami ciążowymi",więc porozumienie było trudne.Praca wewnętrzną łydką i zewnętrzną wodzą była prosta w stępie i...trochę w kłusie.Do galopu musiałam (niestety) użyć bata.Kierowanie tą "słodką mamusią" nie było zbyt łatwe,bo balansowałyśmy na cieniutkiej granicy galopu i cwału.
Późniejszy kłus był taaaaak wyciągnięty,że...szkoda słów!!!,ale nie o użalanie się chodzi,ale o prowadzenie wodzą i łydką.Łydka (wewnętrzna) musi być napięta tak samo zewnętrzna wodza inaczej koń pójdzie swoją drogą:to tu,to tam...Dosiad też gra dużą rolę,ale bez łydki dosiad nie tworzy takiej pozycji na jakiej nam zależy.
Koniczka
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo galopuje.pl




Reklama