Reklama

Małe wcale nie znaczy bezpieczne, czyli o krwiożerczych kucach

10/01/2012 14:40
Co by tu dużo nie mówić. Jaki kuc jest każdy widzi. Ledwo odrastająca od ziemi kupka futra na czterech nogach i spozierające spod bujnej grzywy oczka. Nie ma osoby, która nie zainteresowałaby się uroczą zabaweczką. Tymczasem anielski wygląd to tylko pozór. Rzeczywistość nie jest taka łatwa- wystarczy mieć choć odrobinę doświadczenia, spędzić parę dni w stajni, by stwierdzić, że (tu cytat) "Te małe, to najgorsze ścierwa".

Wychowanie kuca rzecz nie prosta. W miniaturowej łepetynce rodzą się nierzadko plany, od których przeciętnemu jeźdźcowi jeży się włos na głowie. Tradycyjne grzeszki, jak podskubywanie ludzi za kurtki, czy straszenie dzieciaków zębami to tylko wierzchołek góry lodowej. Byłam świadkiem różnych dziwnych wydarzeń i zapewne jeszcze niejedna rzecz mnie zadziwi.
Objeżdżanie i praca z kucykami to moje zadanie. Niejeden przewinął mi się pod siodłem, a każdy miał swoje charakterystyczne cechy, a co najważniejszy każdy musiał strzelić jakiś numer. Prosty przykład- zajeżdżanie młodego wałaszka, świeżo po kastracji. Niemiecki papier, prestiżowe piętno, rodowód, który powala zwykłego zjadacza chleba, zwłaszcza, gdy nie ma do czynienia z wybitnymi rodzinami koni. Lonża, cud malina- konik zachowywał się jakby całe życie nic nie robił, tylko ganiał w kółko na lince. Decydujemy się na wsiadanie. Procesu ujeżdżania nie muszę raczej opisywać. Spokojne oprowadzanie. Młodziak trochę szarpie głową, nie wiedząc o co chodzi, jednak po chwili uspokaja się, zaprzestając wicia się jak kobra, która ugryzła się w język.. Razem z trenerem decydujemy się na próbę spokojnej jazdy dookoła. Jak to bywa, delikatna dezorientacja na sygnały wodzą, ale mimo to zakręty wychodzą przyzwoicie. Szkoda tylko, że jazda była nie dla niego. Efekt- położył się! Moja mina, kiedy zorientowałam się, że znalazłam się sporo niżej zapewne była bezcenna.
Inny przykład z życia wzięty, to tradycyjne zwiewanie pod płotem. W tym miejscu mówię o typowych malusieńkich kucykach o wzroście szetlanda- nie sposób wypuścić takiego na pastwisko z płotem o żerdziach znajdujących się na typowej wysokości dla dużego konia. Kuca znowu nie ma! A przecież nie było mnie przez chwilę! Niektóre osobniki nawet nie omieszkają się zwiać na oczach ludzi. Złapanie potem takiego uciekiniera to nie lada sztuka- kuce nie wrócą dobrowolnie, a dogonienie ich piechotą i nakłonienie do powrotu, to największe utrapienie ich opiekuna- nieważne jak wielką więź wytworzyliby w warunkach stajennych- w takich przypadkach w głowach im tylko wolność- trawa jest zawsze smaczniejsza po drugiej stronie płotu.
Nie pomijajmy też smutnych fragmentów. Wiele kucy, które nie mają zapewnionych interesujących ćwiczeń, wyprowadzane jedynie na oprowadzanie dzieci (przecież ucieknie!) stają się nieznośne. Dokarmiane przez wielbicieli ich uroku gryzą, kopią i wyraźnie domagają się smakołyków stawiając zęby za argument. Czy używanie takich zwierząt do oprowadzania dzieci ma sens? W końcu priorytetem w takiej sytuacji jest pewność co do konia.
Ktoś zapytałby- co można zrobić z metrowym maleństwem, żeby się nie nudziło- wierzcie mi, że mnóstwo rzeczy- zabawa w natural, klasyczna lonża, czy nauka różnych sztuczek może z powodzeniem zapobiec napadom agresji. Wystarczy poświęcić odrobinę czasu i chęci. Jedną z najpiękniejszych rzeczy w jeździectwie może być więź z takim kucykiem- nawet jeśli nigdy nie będziecie mogli doświadczyć cwału w terenie.

Dziękuję za przeczytanie całości ;)
Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    WorldOfGlass 2013-09-11 13:39:56

    Kuce, zwłaszcza szetlandy nierzadko są niewychowane i złośliwe, bo są układane przez dzieci, jeżdżone przez dzieci i rozpieszczane przez dzieci. Nie każdy może wsiąść na tak małego konia bez przeciążania go i to jest nierzadko powodem dla którego mały szetlandzik jest postrachem stajni. Oczywiście kuce to zwierzęta o silnym charakterze, uparte i bardzo sprytne. Jednocześnie zauważyłam, ze to są najbardziej waleczne i odważne z koni - dobrze ułożony kucyk to jest dla początkującego, małego sportowca skarb. Jeżeli ktoś umie sobie poradzić z temperamentem kucyka, to może mieć z takiego wierzchowca sporo satysfakcji

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    flaczek87 2012-10-12 17:25:59

    Bardzo mnie się podoba ten wpis ;)Wiele lat miałam doczynienia z kolosami na placu i w terenie. Najpierw ślązaki, potem moja miłość angloaraby...Małe konie zawsze uważałam za niestabilne wariaty, z których łatwo się leci ;p Od niedawna mam styczność z dwoma konikami polskimi. Mam wrażenie, że to zupełnie inna rodzina systematyczna! Małe to to, zwrotne, uparte i przekorne! Niechodzone systematycznie za dużo siły gromadzą i rozleniwiają się na pracę. Jedynym na nie sposobem jest wtedy zabawa i różne, różniste ćwiczenia przyciągające uwagę konia.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Clue 2012-01-19 17:02:50

    Hm, w sumie skupiałam się na tych maleństwach, na których jazda jest utrudniona ze względu na mikre rozmiary, ale fakt, na większych kucach rzeczywiście można sobie pogalopować bez trzymanki.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo galopuje.pl




Reklama